Tyle mogą dostać kluby ekstraklasy. Fortuna do podziału

Powoli zbliża się czas ostatecznych rozstrzygnięć w ekstraklasie. Obecnie o mistrzostwo walczy aż sześć drużyn, choć aż pięć z nich gra w kratkę - jedynie Jagiellonia Białystok wyszła na wyraźne prowadzenie. Za to dość klarownie wygląda sytuacja w bitwie o utrzymanie. Wydaje się, że prawie na pewno do I ligi wrócą ŁKS Łódź i Ruch Chorzów. Trwa walka nie tylko o tytuły, ale również wielkie pieniądze.

Ekstraklasowicze otrzymają od ligi blisko 300 milionów złotych po zakończeniu obecnego sezonu. Wysokość otrzymanych kwot zależy od kilku czynników - liczą się nawet wyniki osiągnięte w poprzednich latach - ale decydujące jest miejsce zajęte po ostatniej kolejce. Im wyższe, tym lepiej. Dlatego nawet jeśli drużyna już "o nic nie walczy", bo ani nie spadnie, ani nie zagra w europejskich pucharach, to wciąż wygranie jednego meczu więcej może oznaczać różnicę kilkuset tysięcy złotych w budżecie.

Zobacz wideo Jakim golfistą jest Michał Probierz? Selekcjoner o swoich umiejętnościach

Tyle mogą zarobić kluby ekstraklasy. Legia w tarapatach. Wielki sukces Jagiellonii

Jakub Szlendak, czyli analityk, który bierze pod lupę finanse polskich klubów, opublikował w mediach społecznościowych symulację, pokazującą ile mogą zarobić ekstraklasowicze w obecnym sezonie. Bierze ona pod uwagę układ tabeli po zakończeniu 25. kolejki ligowej. W takim wypadku mistrzem zostałaby Jagiellonia, wicemistrzem Śląsk Wrocław, a w europejskich pucharach zagrałyby jeszcze Raków Częstochowa i Lech Poznań (zależy od zwycięzcy w Pucharze Polski). Z ligi spadłyby Puszcza Niepołomice, Ruch Chorzów i ŁKS Łódź.

Najwięcej na takim rozstrzygnięciu zarobiłaby oczywiście mistrzowska Jagiellonia, której łupem padłoby aż 31,62 milionów złotych - ponad 21 milionów więcej niż po zakończeniu poprzedniego sezonu i więcej niż wszyscy spadkowicze razem wzięci. Śląsk Wrocław również nie miałby powodów do narzekań, bo dostałby 25,57 milionów złotych, czyli o 16,14 milionów więcej niż rok temu. Tak wysokie różnice nie dziwią, bo obie drużyny w poprzednim sezonie otarły się o spadek z ligi.

Raków Częstochowa i Lech Poznań odczułyby niższe miejsca niż przed rokiem, ale nie byłby to cios mogący zagrozić tym klubom - oba dostałyby blisko cztery miliony złotych mniej niż przed rokiem. Za to Legia Warszawa wypadnięcie poza czołową czwórkę odczułaby znacząco. Nie dość, że dostałaby 15,35 milionów złotych, czyli ponad 11 milionów mniej niż sezon temu (największa różnica w lidze), to w dodatku nie miałaby szansy na podreperowanie budżetu w europejskich pucharach.

Prawie wszystkie pozostałe kluby dostałyby więcej pieniędzy niż po zakończeniu poprzedniego sezonu. Stratę miałyby jeszcze tylko Pogoń Szczecin (-3,51 milionów złotych) i Piast Gliwice, który rok temu był na wysokim, piątym miejscu, a w symulacji zajmował dopiero 13. miejsce. Pozostałe drużyny dostałyby od 111 tysięcy (Cracovia) do 3,72 milionów złotych więcej (Zagłębie Lubin).

Oczywiście wszystko może się jeszcze zmienić. Legia Warszawa może skończyć sezon w czołówce lub nawet zostać mistrzem Polski, co sprawiłoby, że jej sytuacja stałaby się najlepsza w lidze. Najwięcej i tak tracą spadkowicze, bo obecność w ekstraklasie daje ogromny zastrzyk gotówki. W tym wypadku ostatni w lidze ŁKS dostałby 10,48 milionów złotych - to nawet więcej od zajmującej 15. miejsce Korony Kielce (10,02 miliony). Ostateczne kwoty, które otrzymają kluby od ligi, poznamy po zakończeniu sezonu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.