Świetne widowisko w Łodzi. Mamy zmianę w strefie spadkowej ekstraklasy [WIDEO]

Widzew Łódź już nie musi się obawiać o utrzymanie w ekstraklasie. Zespół Daniela Myśliwca w dobrym stylu pokonał w poniedziałek Koronę Kielce 3:1. Świetny występ zaliczył Fran Alvarez, który zdobył bramkę i asystę, a przepięknego gola w końcówce strzelił Antoni Klimek. Korona zakończy Święta Wielkanocne w strefie spadkowej.

Po remisie Puszczy Niepołomice z Radomiakiem Radom 1:1, Korona Kielce przed meczem w Łodzi z Widzewem ponownie znalazła się w strefie spadkowej ekstraklasy. Piłkarze Kamila Kuzery, choć bez zawieszonego szkoleniowca, wierzyli jednak w urwanie punktów solidnemu w ostatnim czasie zespołowi Daniela Myśliwca, który z kolei miał ochotę zwycięstwem praktycznie przypieczętować sobie utrzymanie na kolejny sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. 

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Świetne widowisko w Łodzi. Widzew zepchnął Koronę Kielce do strefy spadkowej

Zdecydowanie lepiej w to spotkanie wszedł Widzew, który już w drugiej minucie gry był bliski strzelenia gola. Po dośrodkowaniu Fabio Nunesa świetną interwencją we własnym polu karnym popisał się Bartosz Kwiecień, strącając piłkę przed Imadem Rondiciem obok bramki Xaviera Dziekońskiego. Chwilę później bramkarz Korony musiał bronić strzał z dziesięciu metrów Bartłomieja Pawłowskiego i to skutecznie uczynił, aczkolwiek sędzia Krzysztof Jakubik dopatrzył się przy okazji zagrania ręką jednego z atakujących "Widzewiaków". 

Po kwadransie meczu niezłym uderzeniem zza pola karnego popisał się Antoni Klimek, ale i tym razem golkiper Korony nie dał się zaskoczyć. W tej samej sytuacji był jeszcze rzut rożny dla Widzewa, po którym niecelnie głową strzelał Fran Alvarez. 

Korona zagroziła bramce Widzewa przed przerwą tylko raz, ale za to konkretnie. W 31. minucie w zamieszaniu po rzucie rożnym, w polu karnym Widzewa doszło do twardego starcia Andrejsa Ciganiksa z Adrianem Dalmau, a piłka spadła na nogę Bartosza Kwietnia, który huknął w poprzeczkę bramki Rafała Gikiewicza. Będący na trybunach zawieszony trener gości Kamil Kuzera mógł tylko złapać się za głowę, a VAR nie wrócił już do kontrowersyjnego starcia na linii Ciganiks - Dalmau i nie było mowy o rzucie karnym dla kielczan.

Gdy wszystko wskazywało na to, że bezbramkowy remis utrzyma się do końca pierwszej połowy, tuż przed przerwą Widzew zdołał jednak wyjść na prowadzenie. Fran Alvarez dostał na prawym skrzydle doskonałe podanie w pole karne od Lirima Kastratiego, a następnie idealnie dograł przed bramkę do Imada Rondicia, który dostawił nogę i otworzył wynik spotkania.

Druga część spotkania rozpoczęła się od kolejnej dobrej okazji Bartosza Kwietnia, który w 48. minucie precyzyjnie główkował po rzucie rożnym, jednak bardzo dobrą interwencją popisał się Rafał Gikiewicz, ratując swój zespół przed wyrównaniem.

Okazało się to niezwykle ważne dla losów całego spotkania, bo już osiem minut później to Widzew trafił do siatki po raz drugi. W 56. minucie przy linii bocznej pola karnego Yoav Hofmeister sfaulował Bartłomieja Pawłowskiego, a Fran Alvarez uderzył z rzutu wolnego tak, że piłka poszybowała tuż nad głowami wszystkich zgromadzonych w polu karnym zawodników (nie trafił w nią choćby Jewhienij Szykawka) i kompletnie zaskoczyła Xaviera Dziekońskiego. W ten sposób Widzew prowadził już 2:0.

Piłkarze Daniela Myśliwca zdawali się kontrolować to spotkanie, ale na kwadrans przed końcem przebudziła się Korona Kielce. Tuż po tym, jak w dobrej sytuacji Fabio Nunes uderzył za lekko, by pokonać Xaviera Dziekońskiego, goście z Kielc przeprowadzili znakomitą kontrę, w której rezerwowy Jakub Konstantyn przedarł się lewym skrzydłem pod linię końcową i wyłożył piłkę idealnie na piąty metr do Jewhienija Szykawki. Białorusin pokonał Rafała Gikiewicza i zdobył bramkę kontaktową dla gości. 

Pięć minut później dobrą szansę na wyrównanie miał Dominick Zator, ale niepilnowany z kilkunastu metrów trafił prosto w bramkarza Widzewa.

Korona nie wykorzystała swojej okazji na remis, to w 86. minucie Widzew zamknął to spotkanie za sprawą Antoniego Klimka, który niczym Cristiano Ronaldo z dobrych czasów ściął z piłką z lewego skrzydła do środka i uderzył idealnie zza pola karnego w długi róg bramki Xaviera Dziekońskiego, nie dając bramkarzowi Korony żadnych szans. 

W doliczonym czasie gry szansę na czwartego gola miał Ernest Terpiłowski, który z bliska posłał piłkę nad poprzeczką bramki kielczan.

Widzew Łódź pokonał Koronę Kielce 3:1, dzięki czemu praktycznie zapewnił sobie utrzymanie w ekstraklasie. Zespół Daniela Myśliwca z 35 punktami awansował na dziewiąte miejsce w tabeli, z przewagą 11 punktów nad poniedziałkowym rywalem. Korona ma 24 punkty i otwiera z szesnastej pozycji strefę spadkową ze stratą punktu do bezpiecznej lokaty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.