Absurd w Białymstoku. Interweniował sam prezydent. Więcej nie dało się zrobić

Koniec wielkiej afery stadionowej w Białymstoku. W ostatnich tygodniach tematem numer jeden wokół Jagiellonii stała się... murawa. Jej stan wręcz wołał o pomstę do nieba. Zwłaszcza przy liniach bocznych podziurawiona była jak szwajcarski ser. Na problem narzekali piłkarze, trenerzy, a nawet kibice. Sprawa mogła nawet zaszkodzić prezydentowi miasta. Na szczęście w końcu zrobiono z tym porządek. Tylko nie do końca tak, jak powinno się to zrobić.

Jagiellonia Białystok to na ten moment najlepsza drużyna polskiej ekstraklasy. Tego samego nie można było jednak powiedzieć do stanie murawy, na której rozgrywała domowe mecze. Skargi zaczęły się w połowie lutego po meczu z Lechem Poznań. Już wtedy pozostawiała wiele do życzenia. - Mamy białostocką hybrydę: pół-trawa, pół-dziura - śmiała się w rozmowie ze Sport.pl jedna z osób związanych z klubem. Po tym, jak wokół nawierzchni rozpętała się gigantyczna afera, w końcu postanowiono to naprawić.

Zobacz wideo Probierz szokuje przed meczem z Estonią. "Już odpowiedziałem panu w barze"

Koniec kompromitacji Jagiellonii. Znaleźli rozwiązanie

Na murawę narzekał nawet trener Jagiellonii Adrian Siemieniec i jego piłkarze. W tej sprawie zorganizowano nawet specjalną konferencję prasową, na której tłumaczono, że jej stan wynika ze zmiennej, nieprzewidywalnej pogody, która uniemożliwiła odpowiednie zaplanowanie pielęgnacji trawy. Problem stał się palący również dlatego, że uderzał w spółkę Stadion Miejski, której prezesem jest Adam Popławski. Ten z kolei jest blisko związany z prezydentem miasta Tadeuszem Truskolaskim, a to mogłoby zaszkodzić politykowi zwłaszcza w przededniu wyborów samorządowych.

W tej sytuacji trzeba było działać i to szybko. Zarządzający stadionem wykorzystali więc przerwę na mecze reprezentacyjne i przystąpili do prac. Jak informuje portal gol24.pl, w środę zostały one zakończone. Wymieniono jednak tylko te najbardziej zniszczone fragmenty murawy.

Doczekali się. Jest nowa murawa w Białymstoku. Tylko, czemu tak mało?

W tym celu specjalnie zamówiono odmianę "Pannon Turf Grass", na którą przeznaczono 123 tysięce złotych. - To nieco ponad 1000 metrów kwadratowych z węgierskiej plantacji, która jest dość popularną w Polsce. Wiele stadionów z tego miejsca korzysta. Prace przygotowawcze rozpoczęliśmy na początku tygodnia. Ale udało się nam w kilka dni sfrezować starą nawierzchnię i położyć nową murawę - tłumaczył w rozmowie z tvp.sport.pl Maciej Glinka, szef działu eksploatacji Stadionu Miejskiego w Białymstoku.

Mimo to problem całkiem nie zniknął. Jak poinformował Jakub Seweryn ze Sport.pl, wymieniono zaledwie 15 proc. murawy, a rozwiązanie to nie zasługa władz spółki Stadion Miejski, a samego prezydenta Truskolaskiego. Ten w odpowiedzi wyjaśnił, dlaczego nie dało się zrobić w tej sprawie więcej. - Informuję, że nie mógł zamówić 100 proc., bo wtedy wymagałoby to przetargu, który może trwać nawet kilka miesięcy. Zamówiono taką ilość, aby można było kupić "z wolnej ręki" - wytłumaczył na platformie X.

Według ustaleń TVP Sport w przyszłości konieczna będzie wymiana pozostałej części murawy. Na razie greenkeeperzy pracują, by przez odpowiednią pielęgnację uratować jej stare fragmenty. Pierwszy mecz na nowej nawierzchni odbędzie się już 22 marca o godz. 17:45. Wtedy to w ramach Turnieju Ośmiu Narodów zagrają reprezentacje Polski i Anglii do lat 20. Jagiellonia wypróbuje ją 30 marca podczas spotkania z ŁKS-em (godz. 15:00).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.