Raków Częstochowa walczy o obronę tytułu. Przez długi czas znajdował się w okolicach prowizorycznego podium tabeli, ale nie był w stanie przebić się do TOP3. Udało mu się tego dokonać dopiero po rozegraniu zaległego spotkania drugiej kolejki z Koroną Kielce. Drużyna Dawida Szwargi wygrała 2:0, ale zwycięstwo okupiła dość poważnym osłabieniem. Urazu doznał Erick Otieno. W końcu klub poinformował, co konkretnie dolega Kenijczykowi.
Już po kilku minutach drugiej połowy trener Rakowa musiał dokonać zmiany. Otieno biegł w kierunku piłki, po czym nieoczekiwanie złapał się za nogę i upadł. Ta sytuacja wyglądała dość groźnie, tym bardziej że doznał urazu bez kontaktu z rywalem. To wskazywało na kontuzję mięśniową, które potrafią wyeliminować zawodników z gry na kilka tygodni.
Kenijczyk nie był w stanie kontynuować rywalizacji, ani też zejść z murawy o własnych siłach. Dopiero sztab medyczny pomógł mu opuścić boisko. Media wskazywały, że mogło dojść do urazu mięśnia dwugłowego uda, ale klub nie potwierdził tych informacji. Do czasu. W piątkowe południe Raków wydał specjalne oświadczenie na X, w którym ujawnił, jaki jest stan zdrowia Otieno.
Spekulacje okazały się prawdą. Piłkarz doznał naderwania mięśnia dwugłowego uda. "Przerwa Ericka potrwa około 3-4 tygodni. Erick, wracaj szybko do zdrowia!" - czytamy.
Uraz Otieno to spore osłabienie dla Rakowa. Kenijczyk przyszedł do klubu zimą, ale szybko stał się kluczowym piłkarzem. Wystąpił już w sześciu spotkaniach, spędzając na murawie niespełna 400 minut. Tym samym można się spodziewać, że Otieno nie wystąpi w meczu z ŁKS-em Łódź (17 marca) oraz Ruchem Chorzów (30 marca). Wydaje się, że do gry wróci najwcześniej na mecz z Radomiakiem Radom (5 kwietnia).
Kontuzja to też potężny cios dla samego zawodnika. Dokładnie w dzień meczu z Koroną otrzymał powołanie do reprezentacji i miał wystąpić w marcowym towarzyskim turnieju w Malawi. Już wiemy, że na to zgrupowanie nie pojedzie.