Cztery gole w meczu na szczycie ekstraklasy. Wicelider z liderem stoczyli pasjonujący bój [WIDEO]

Pierwsza połowa hitu kolejki, starcia wicelidera z liderem rozgrywek: Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław to jedne z najlepszych 45 minut w tym sezonie w polskiej ekstraklasie. To było niesamowite widowisko, w którym działo się bardzo wiele. Do bramki rywali aż trzy razy trafiła jednak tylko jedna drużyna!

To miał być wielki hit ekstraklasy. Starcie wicelidera - Jagiellonii Białystok z liderem - Śląskiem Wrocław, starcie najskuteczniejszej drużyny ligi (Jagiellonia - 51 bramek) z najlepszą defensywą ligi (Śląsk stracił tylko 18 goli). To też pojedynek drugiej najlepszej drużyny w lidze w meczach u siebie (Jagiellonia w 11 meczach zdobyła 26 punktów) i najlepszej na wyjeździe (24 punkty w 11 spotkaniach Śląska).

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

Wielki hit dla Jagiellonii Białystok. Aż trzy gole w pierwszej połowie

Od początku spotkania oba zespoły udowodniały, że o tym meczu mówiło się wielki hit. Goście zaczęli bardzo dobrze - po sześciu minutach oddali już trzy strzały.

Gospodarze natychmiast jednak się otrząsnęli i już w pierwszej groźnej akcji zdobyli gola. Z lewej strony dośrodkował Nene, piłka została podbita, dobiegł do niej Dominik Marczuk na jedenastym metrze, uprzedził obrońcę i sprytnym trąceniem pokonał bramkarza gości - Rafała Leszczyńskiego.

Gospodarze poszli za ciosem. W siedemnastej minucie znów po akcji lewą stroną, Imaz dostał piłkę na siódmym metrze, błyskawicznie strzelił, ale Leszczyński odbił piłkę. Dopadł do niej Sacek i wślizgiem podwyższył prowadzenie.

Po dwóch kwadransach Śląsk był na przysłowiowych kolanach. Zanim jednak do tego doszło Hansen fatalnie spudłował z sześciu metrów mając przed sobą tylko Leszczyńskiego. Po chwili Norweg zrehabilitował się. Po pięknej, zespołowej akcji, będąc w polu karnym, świetnie zagrał do Marczuka, który z sześciu metrów po raz drugi w meczu trafił do siatki.

Wrocławianie przegrywali już 0:3, choć oni też w międzyczasie mieli swoje szanse i potrafili się z dobrej strony pokazać w ofensywie. Pomóc mogli też gospodarze, którzy byli blisko zdobycia gola samobójczego.

Śląsk walczył do końca. Błyskawicznie w drugiej połowie zdobył gola. W 54. minucie z prawej strony dośrodkował Martin Konczkowski, a Piotr Samiec-Talar strzałem głową z ośmiu metrów trafił do siatki.

Błyskawicznie mógł odpowiedzieć Hansen, ale Norweg znów przestrzelił w dogodnej sytuacji. Z 13 metrów uderzył wysoko nad bramką.

Jagiellonia Białystok po tej wygranej została nowym liderem ekstraklasy. Ma 45 punktów, tyle samo co Śląsk Wrocław.

W następnej kolejce Jagiellonia Białystok zagra na wyjeździe z Radomiakiem, a Śląsk Wrocław podejmie Puszczę Niepołomice.

W innym piątkowym meczu Piast Gliwice po pasjonującym widowisku przegrał przed własną publicznością z Radomiakiem 2:3.

W sobotę odbędą się trzy spotkania ekstraklasy: Korona Kielce - Cracovia (godz. 15), Puszcza Niepołomice - Raków Częstochowa (godz. 17.30) i Górnik Zabrze - Lech Poznań (godz. 20).

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 3:1 (3:0)

  • Bramki: Marczuk dwie (7., 31.), Sacek (17.)
  • Jagiellonia: Alomerović - Sacek, Skrzypczak, Dieguez Grande (94. Kupisz), Wdowik - Marczuk (68. Kubicki), Romańczuk Ż - Imaz, Nene (68. Naranjo), Hansen (94. Lewicki)- Pululu (87. Caliskaner).
  • Śląsk: Leszczyński - Konczkowski Ż (68. Żukowski), Bejger, Petkov, Janasik - Samiec-Talar (84. Ince)- Olsen Ż, (80. Mustafić), Pokorny Ż, Schwarz (68. Klimala), Nahuel - Exposito.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.