Raków już wie, co zrobił źle. "To jest nasza porażka"

Raków Częstochowa nie jest w najlepszej formie. Zdaniem ekspertów, jednym z głównych powodów takiej sytuacji, jest zbyt duża opieszałość klubu na rynku transferowym. W zimowym oknie nie ściągnięto m.in. napastnika, choć był on głównym celem. Teraz do sprawy odniósł się Wojciech Cygan. Działacz nie gryzł się w język. - Na dziś okno się zamknęło, napastnika nie pozyskaliśmy i uważam, że to jest nasza porażka - mówił w rozmowie z TVP Sport.

Runda wiosenna nie rozpoczęła się najlepiej dla Rakowa Częstochowa. Już na starcie dość zaskakująco przegrał 1:2 z Wartą Poznań. I choć później triumfował 3:1 z Piastem Gliwice, to kolejnego wpadkę zaliczył ze Stalą Mielec (0:0). Na dodatek drużyna poniosła kompromitującą porażkę 0:3 z Piastem w ćwierćfinale Pucharu Polski, po której nie wytrzymał sam właściciel klubu. "Niestety, staliśmy się ligowym średniakiem. Nie ma sensu się oszukiwać, to nasz najpoważniejszy kryzys od 2016 roku" - przyznał wprost Michał Świerczewski, zwołując specjalne zebranie. Wielu ekspertów wskazywało, że na spadek formy zespołu miał wpływ brak klasowego napastnika. Sprzedano Fabiana Piaseckiego, ale nie ściągnięto jego następcy.

Zobacz wideo Reprezentant Polski zmienił klub i ma problem

Wojciech Cygan zabrał głos ws. transferów. Wściekł się. "To jest nasza porażka"

Już kilka dni temu do sprawy odniósł się Wojciech Cygan, a więc przewodniczący Rady Nadzorczej częstochowskiego zespołu. W rozmowie z Meczykami przyznał, że była to spora porażka klubu. - To jest sytuacja niepożądana, której nie chcieliśmy. Musimy się z tym zmierzyć - mówił.

Teraz ponownie wrócił do tematu, ale w rozmowie z TVP Sport. Nie zgodził się jednak z ekspertami jakoby to brak napastnika był głównym źródłem problemów drużyny Dawida Szwargi. - Chcę podkreślić, że takie szukanie bezpośredniego łącznika pomiędzy słabszymi występami a brakiem transferu na pozycji napastnika jest zbyt dużym uproszczeniem. Ciężko sprowadzać fatalny występ w Gliwicach do tego, że nie było w kadrze nowego napastnika - mówił.

Wprost stwierdził też, że nie jest do końca zadowolony z zimowego okna transferowego. Do klubu trafiło czterech piłkarzy - Erick Otieno (lewy wahadłowy), Muhamed Sahinović (bramkarz) Matej Rodin (środkowy obrońca) oraz Peter Barath (środkowy pomocnik).

- Trudno powiedzieć, żebyśmy byli bardzo zadowoleni w sytuacji, gdy w ostatnich dwóch oknach pozyskaliśmy łącznie prawie 20 zawodników, a w wyjściowej jedenastce najczęściej jest ich dwóch lub trzech. To na pewno nie jest sytuacja optymalna i musimy wyciągnąć z tego wnioski. Na dziś okno się zamknęło, napastnika nie pozyskaliśmy i uważam, że to jest nasza porażka, zwłaszcza że po sprzedaży Fabiana Piaseckiego dość głośno mówiliśmy o konieczności wzmocnienia tej pozycji - dodawał.

Prezes Rakowa Częstochowa broni dyrektora sportowego

Wielu ekspertów uważa również, że zawiódł Samuel Cardenas - nowy dyrektor sportowy Rakowa. 28-latek był postrzegany jako wielki fachowiec z międzynarodowym doświadczeniem, ale jak na razie nie pokazał pełni potencjału. W jego obronie stanął jednak Cygan. - Dajmy mu spokojnie popracować - apelował.

Mimo trudności Raków wciąż liczy się w walce o obronę mistrzostwa Polski. W minionej kolejce pokonał aż 4:0 Lech Poznań i umocnił się na piątej lokacie. Ma sześć punktów straty do lidera, Śląska Wrocław, ale też jeden mecz rozegrany mniej. Kolejne spotkanie częstochowskiej ekipy zaplanowano na sobotę 9 marca. Tego dnia zmierzy się z Puszczą Niepołomice. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.