Sensacja w ekstraklasie. Lider znów zgubił punkty. Ścisk w czołówce tabeli [WIDEO]

Jagiellonia Białystok znów straciła punkty, a już wkrótce może stracić także prowadzenie w tabeli! Tym razem drużyna poległa 1:2 na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Choć częściej utrzymywała się przy piłce, to nie przekładało się to na zagrożenie pod bramką rywali. Porażka lidera ekstraklasy mogłaby być jeszcze bardziej bolesna, gdyby sędzia nie zmienił decyzji z 80. minuty. Po konsultacji z VAR anulował "jedenastkę" dla gospodarzy.

Jagiellonia Białystok ze zmiennym szczęściem rozpoczęła rundę wiosenną. Najpierw wygrała 3:1 z Widzewem Łódź, ale później uległa Lechowi Poznań (1:2) i to na własnym stadionie. Natomiast w minionej kolejce jedynie zremisowała 1:1 z Ruchem Chorzów. I mimo że utrzymała prowadzenie w tabeli, to nie mogła sobie pozwolić na więcej pomyłek, jeśli wciąż chciała walczyć o upragnione mistrzostwo Polski.

W sobotnie południe stanęła przed szansą na zdobycie trzech punktów. Tego dnia mierzyła się na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Zadanie nie było jednak łatwe - piłkarze Jana Urbana także dobrze rozpoczęli 2024 rok. Odnieśli dwa zwycięstwa i ponieśli jedną porażkę - 1:3 z Widzewem w ostatniej kolejce. Do starcia z Jagiellonią podeszli więc mocno podrażnieni. Chcieli wrócić na zwycięską ścieżkę, co finalnie im się udało.

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

Jagiellonia Białystok traci kolejne punkty w Zabrzu. Brakowało skuteczności

Początek spotkania był dość ospały. Mimo to większą inicjatywę wykazywali goście. To oni dłużej utrzymywali się przy piłce - 66 do 34 procent - ale nie byli w stanie skutecznie zagrozić bramce Górnika. W 9. minucie sił próbował Pululu, ale nieprzepisowo zatrzymał go Dani Pacheco. I choć finalnie Jagiellonia wywalczyła rzut wolny w tej sytuacji, to nie zamieniła go na bramkę. 

Kilka minut później zakotłowało się w polu karnym ekipy z Zabrza po dośrodkowaniach Petara Stojinovicia, ale i tym razem zabrakło szczęścia. To w końcu dopisało, ale gospodarzom. W 24. minucie całkowicie zaskoczyli białostocką drużynę.

Sędzia podyktował rzut wolny z lewej strony boiska, do którego podszedł Erik Janża. Zawodnik kapitalnie zagrał piłkę w okolice 16. metra, gdzie stał Damian Rasak. Ten nawet nie przyjmował futbolówki, a uderzył ją z woleja. Ta po koźle pomknęła w kierunku bramki, co zaskoczyło golkipera. Był zasłonięty i nie widział piłki, nie miał więc szans na obronę.

Ten gol podrażnił Jagiellonię. I choć piłkarze próbowali odrobić straty w pierwszej partii, głównie za sprawą prób Jose Naranjo, to bez powodzenia. Finalnie na przerwę schodzili z wynikiem 0:1. 

W drugiej połowie znów białostocka ekipa przejęła inicjatywę, ale brakowało skuteczności. Potrafiła dłużej utrzymać się przy piłce, choć nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Dodatkowo grała dość nerwowo, z czego korzystali rywale. I tak w 68. minucie padł kolejny gol dla Górnika. 

Cios za cios w drugiej połowie. Jagiellonia o krok od utraty trzeciej bramki

Tym razem Podolski uruchomił w kontrataku Lawrenca Ennalego, a ten bez większych problemów delikatną podcinką oszukał Zlatana Alomerovicia i podwyższył prowadzenie. 

Na reakcję Jagiellonii nie trzeba było długo czekać. Druga bramka była dla niej jak zimny prysznic. Szybko ruszyła do ataku i już dwie minuty później zdobyła gola kontaktowego. Naranjo wyłożył futbolówkę Kaanowi Caliskanerowi, a ten strzałem w środek zmylił Bielicę. Pomógł w tym również rykoszet. 

Białostocka drużyna nie poszła jednak za ciosem. Za to w 80. minucie była bliska utraty kolejnej bramki. Wówczas wydawało się, że w nieprzepisowy sposób Ennalego zatrzymał Mateusz Skrzypczak. Sędzia wskazał na 11. metr, ale powtórki pokazały, że może nie mieć racji. Choć piłkarz Górnika rzeczywiście był przytrzymywany, to do przewinienia doszło przed polem karnym, a po chwili Ennali sam wywrócił się w "jedenastce". 

W związku ze sporymi kontrowersjami sędzia zdecydował się podbiec do monitora VAR - po obejrzeniu nagrań anulował decyzję i podyktował tylko rzut wolny. Tego Górnik nie wykorzystał. Pod koniec spotkania Jagiellonia atakowała, próbowała wyrównać, ale bardzo dobrze w defensywie pracowali gospodarze. I finalnie to oni triumfowali 2:1.

Górnika Zabrze 2:1 Jagiellonia Białystok 

Strzelcy: Damian Rasak (24'), Lawrence Ennali (68'); Kaan Caliskaner (70'

Jagiellonia pozostała na czele tabeli, ale ma tyle samo punktów, co Śląsk Wrocław (42), który ma o jedno spotkanie rozegrane mniej. Tym samym białostocka ekipa już wkrótce może stracić prowadzenie. Z kolei Górnik umocnił się na siódmej lokacie z dorobkiem 35 punktów. 

W kolejnym meczu Jagiellonia zmierzy się właśnie ze Śląskiem. Mecz zaplanowano na piątek 8 marca. Z kolei zabrzańska drużyna zagra dzień później z Lechem Poznań.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.