Klub ekstraklasy wciąż z bilansem goli 0:10, ale teraz przynajmniej z punktem. Jest postęp

22. kolejka ekstraklasy kończyła się poniedziałkowym meczem Warty Poznań z Radomiakiem Radom. Dla obu drużyn było to kluczowe spotkanie w walce o utrzymanie. Minimalnymi faworytami wydawali się gospodarze, którzy niedawno pokonali Raków Częstochowa. W dodatku Radomiak katastrofalnie zaczął wiosnę - w dwóch pierwszych meczach zanotował bilans 0:10. Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami.

Dzisiejszy mecz był starciem drużyn, które przed rozpoczęciem spotkania sąsiadowały ze sobą w tabeli. Warta zajmowała 14. miejsce, a Radomiak 13. pozycję w ekstraklasie. Oba zespoły z niepokojem mogą patrzeć na niższe pozycje. Po wczorajszym remisie Puszczy Niepołomice z Zagłębiem Lubin (2:2) ich przewaga nad strefą spadkową była minimalna.

Zobacz wideo Udane dla Polaków AMŚ w łyżwiarstwie szybkim w Hamar. Luiza Złotkowska: To było wyzwanie po zakończeniu kariery sportowej, żeby zostać w świecie sportu

Ekstraklasa: Radomiak lepszy do przerwy. Rafał Wolski o krok od gola

Zdecydowanie pewniej od samego początku meczu wyglądał Radomiak Radom. Już w 8. minucie goście byli bardzo blisko strzelenia gola, gdy piłka po dośrodkowaniu w pole karne trafiła pod nogi Rafała Wolskiego. Pomocnik strzelił bez przyjęcia, ale jego uderzenie odbiło się od poprzeczki. Drugą szansę na zostanie bohaterem Radomiaka miał w 33. minucie, ale jego mocny strzał z rzutu wolnego przeleciał tuż obok słupka bramki chronionej przez Jędrzeja Grobelnego.

Piłkarskie szachy w drugiej połowie. Warta remisuje z Radomiakiem

W drugiej połowie piłkarze obu drużyn skupili się na marnowaniu poniedziałkowego popołudnia nieco ponad tysiąca zgromadzonych na stadionie kibiców. Można odnotować strzał z 71. minuty Macieja Żurawskiego - piłkarz Warty Poznań zdecydował się na uderzenie z okolic 35. metra - był to pierwszy raz w tym meczu, gdy Filip Majchrowicz obronił strzał zawodnika Warty - jednak gdyby go nie złapał, to nic by się nie stało, bo uderzenie i tak nie zmierzało w światło bramki.

W 78. minucie Krystian Okoniewski mógł zdobyć bramkę dla Radomiaka, ale strzał młodego napastnika udanie odbił Grobelny. Chwilę później znów był blisko znalezienia się w dobrej sytuacji, ale obrońca Warty zdołał wybić piłkę z pola karnego.

Mecz zakończył się wynikiem 0:0, z którego bardziej zadowoleni mogą być piłkarze Warty. Radomiak nie stworzył wielu sytuacji do strzelenia gola, ale jednak przez całe spotkanie potrafił wykreować jakiekolwiek okazje. Za to gospodarze zagrali bez żadnego pomysłu. Nie potrafili stworzyć żadnej sensownej sytuacji. W takim wypadku jeden punkt to najlepsze, na co mogli liczyć.

Bezbramkowy remis dla Radomiaka oznacza, że w 2024 roku wciąż nie dał rady strzelić gola, ale i tak poczynił postępy w porównaniu do spotkań z Cracovią (0:6) i Pogonią (0:4) - zdobył pierwszy punkt na wiosnę, nie stracił żadnej bramki i zakończył mecz w jedenastu.

Obie drużyny nie poczyniły żadnych postępów w walce o utrzymanie. Ich przewaga nad 16. w tabeli Puszczą Niepołomice jest taka sama jak przed startem 22. kolejki i wynosi trzy punkty - dla Radomiaka - i dwa punkty - dla Warty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.