Wstyd i skandal. Lider ekstraklasy gra na pastwisku. "Zjawiska paranormalne"

Jakub Seweryn
Lider z Białegostoku zdaniem wielu gra "najlepszą piłkę w Polsce", ale wiosną drużyna Adriana Siemieńca kopie futbolówkę po najgorszej murawie w całej lidze. "Hybryda: pół-trawa, pół-dziura" - załamują ręce w klubie, a największa gwiazda Jesus Imaz apeluje o działania. Miejska spółka, która odpowiada za trawę, tłumaczy się w mętny sposób, a prezydent miasta przyznaje wprost: jest źle.

- Jagiellonia to obecnie najlepiej grająca piłką drużyna w Polsce - mówili zgodnie Mariusz Rumak i Janusz Niedźwiedź, trenerzy Lecha i Ruchu, którzy w ostatnim czasie mieli okazje mierzyć się z aktualnym liderem ekstraklasy. I choć jesienią "Jaga" straciła u siebie tylko dwa punkty (bezbramkowy remis z Piastem), to już wiosną Białystok przestał być twierdzą. Jako pierwszy w tym sezonie w stolicy Podlasia 2:1 wygrał Lech, a w meczu z Ruchem remis dla Jagiellonii uratował w ostatniej akcji meczu Jesus Imaz.

Zobacz wideo Każdy piłkarz jest człowiekiem. "Ból brzucha towarzyszył mi przez całą karierę"

"Białostocka hybryda: pół-trawa, pół-dziura". Gwiazda ekstraklasy apeluje o pomoc

Ale jak grać "najlepszą piłkę w Polsce", gdy na własnym stadionie masz pastwisko zamiast murawy? - Mamy białostocką hybrydę: pół-trawa, pół-dziura - śmieją się przez łzy osoby związane z klubem. Podczas gdy jesienią murawa na Stadionie Miejskim wyglądała przyzwoicie, tak od początku wiosny jest koszmarna. Na zdjęciach widać, że w niektórych miejscach boiska trawy nie ma w ogóle. Śmiało można stwierdzić, że to najgorsza murawa w ekstraklasie. A przecież od kilku lat w Polsce trudno mówić o prawdziwej zimie, ta pojawia się w naszym kraju tylko momentami...

- Na pewno jakość murawy nam nie pomaga - głęboko westchnął trener Adrian Siemieniec na konferencji prasowej po meczu z Ruchem. - Nie powiem nic odkrywczego, gdy stwierdzę, że skoro jesteśmy zespołem, który chce dominować poprzez posiadanie piłki, to potrzebujemy też do tego odpowiednich narzędzi. Jeśli chcemy grać dobrze w piłkę, to potrzebujemy dobrej płyty.

- To nie jest dla nas wymówka, ale ta murawa jest bardzo zła - załamywał ręce po meczu z Ruchem Jesus Imaz w rozmowie ze Sport.pl. - Nie pomaga nam grać w naszym stylu. Dziś wiele piłek traciliśmy przez to, że źle odbijała się ona od suchego boiska, będącego w złym stanie.

- Zazwyczaj ta murawa była dobra, a teraz jest fatalna. Nie wiem, kto jest za to odpowiedzialny, ale ktoś musi coś z tym zrobić, bo to nam bardzo utrudnia naszą grę. Trzeba zrobić wszystko, by ta murawa się jak najszybciej poprawiła - zaapelowała gwiazda Jagiellonii.

Fatalny stan boiska w Białymstoku zauważają też rywale, a trener Rumak wzdychał do murawy sprzed ponad dekady. - Boisko nie pomagało. Nie chcę narzekać, bo dwa zespoły miały takie same warunki, ale pamiętam Białystok jeszcze z sezonu 2010/11, gdy była tu najlepsza murawa w Polsce. Najlepsza. Może się jeszcze uda do tego wrócić, ale dziś boisko było fatalne - mówił szkoleniowiec Lecha, który wtedy prowadził Jagiellonię w Młodej Ekstraklasie. 

To właśnie w meczu z Lechem na murawie Stadionu Miejskiego występowały "zjawiska paranormalne"...

Operator stadionu wini pogodę, ale nie wszystko jest prawdą

Kiedy o stan płyty pytamy przedstawicieli zarządcy obiektu, czyli spółkę Stadion Miejski, władze nie mają sobie nic do zarzucenia i winą obarczają warunki atmosferyczne. 

- Przyczynami obecnego stanu murawy są warunki pogodowe oraz intensywna eksploatacja murawy po zakończeniu okresu wegetacyjnego - twierdzi Dorota Wasilewska, zastępca kierownika Działu Eksploatacji w spółce "Stadion Miejski". - W naszym regionie przymrozki rozpoczęły się już pod koniec listopada. Szczególny wpływ na kondycje murawy miała pogoda na przełomie listopada i grudnia. W tym okresie odbyły się trzy mecze, podczas meczów grudniowych była ujemna temperatura. Ujemne temperatury uniemożliwiły też przeprowadzenie zabiegów pielęgnacyjnych murawy między meczami. Jednocześnie opady śniegu przed dwoma meczami w grudniu skutkowały potrzebą dwukrotnego ręcznego odśnieżania murawy, co było dodatkowym obciążeniem.

Tu wszystko się zgadza. Tyle że podczas ostatniego meczu Jagiellonii w 2023 r. przeciwko Rakowowi Częstochowa (4:2, 10 grudnia), murawa Stadionu Miejskiego była jak na tę porę roku bardzo przyzwoita, co potwierdzili nam także zawodnicy. 

Co się więc stało przez ponad dwa miesiące zimowej przerwy, gdy stan murawy tak dramatycznie się pogorszył? To pozostaje tajemnicą. 

W dalszej części relacji Dorota Wasilewska tłumaczy. - W grudniu miały miejsce wysokie skoki temperatur, amplitudy wynosiły 20 stopni Celsjusza (od +10 w ciągu dnia do -10 w nocy). Zmianom temperatury towarzyszyły naprzemienne opady śniegu i deszczu. Intensywne opady śniegu w styczniu 2024 r. spowodowały, iż na niezamarzniętą murawę spadła warstwa ok. 30 cm śniegu. Utrzymująca się gruba pokrywa śniegu i ujemne temperatury uniemożliwiły przeprowadzenie zabiegów pielęgnacyjnych niemal do końca stycznia. Powyższe wyjaśnia stan murawy w Białymstoku względem innych miast, w których warunki pogodowe były odmienne - mówiła.

Sprawdziliśmy dane pogodowe w Białymstoku za pomocą strony meteomodel.pl. Wynika z nich co innego. Skoki temperaturowe w grudniu ani razu nie przekroczyły 10 stopni w ciągu doby, a i wartości w okolicach tej liczby zdarzały się jednorazowo. Przez większość grudnia dzienne amplitudy nie przekraczały 5 stopni. 

Tylko przez kilka dni w ciągu przerwy w rozgrywkach temperatura w nocy w Białymstoku spadała poniżej -10 stopni. Pięciokrotnie miało to miejsce w dniach 6-12 stycznia oraz raz 17 stycznia. Co więcej, nie zgadza się także to, że większa warstwa śniegu spadała na niezamarzniętą murawę w połowie stycznia, bo największe mrozy przypadły właśnie w tym okresie. Wtedy nawet w dzień temperatura z trudem dochodziła do +1 stopnia Celsjusza, a przy gruncie była przez wiele dni nieprzerwanie ujemna.

Od 23 stycznia z kolei temperatura w Białymstoku była za dnia dodatnia i tylko w nocy potrafiła spaść nieznacznie poniżej zera. Luty także do zimnych nie należał, a dni, gdy dzienna temperatura była znacznie na plusie, były znacznie częstsze niż te, gdy w nocy spadała poniżej zera. Na niewiele to się zdało.

A co z lampami doświetlającymi, które mają pomóc w utrzymaniu dobrej murawy? W Białymstoku pojawiały się informacje, że ze względu na oszczędności zostały one uruchomione dopiero po meczu z Lechem.

- Lampy doświetlające stosowane są w okresie zmniejszonej wegetacji. Jesienią są używane od października do ostatniego meczu. W rundzie wiosennej rozpoczynamy po ustąpieniu pokrywy śnieżnej i uruchomieniu ogrzewania, w tym roku było to w pierwszych dniach lutego - informuje Wasilewska. 

Dla operatora "murawa pozwala na rozegranie meczu", podręcznik licencyjny mówi co innego

Tego, co się stało, już się jednak nie zmieni. Kiedy więc jest szansa, że Jagiellonia Białystok będzie mogła grać na murawie, która jest w dobrym stanie?

- Murawa jest w stanie pozwalającym na rozegranie meczów - odpiera zarzuty Wasilewska. To jednak nie do końca prawda. Zgodnie z podręcznikiem licencyjnym, "pole gry na stadionie musi być: gładkie, równe, w dobrym stanie i kolorze zielonym". Murawa w Białymstoku nie spełnia ani jednego z tych wymogów.

- Jej stan będzie się poprawiał sukcesywnie, adekwatnie do warunków atmosferycznych. Sposób i zasady pielęgnacji murawy jest niezmienny od lat i adekwatny do aktualnych warunków atmosferycznych. Stan murawy jest ciągle monitorowany, a zbiegi dostosowywane są do bieżących potrzeb. Biorąc pod uwagę doświadczenie naszego greenkeepera, będziemy realizować procedury i stosować odpowiednie środki, aby stan murawy poprawił się jak najszybciej adekwatnie do warunków pogodowych - tłumaczy przedstawicielka spółki Stadion Miejski. 

To była wersja z piątku, ale najprawdopodobniej zdążyła się już zmienić. Jako że w kwietniu dojdzie do wyborów samorządowych, uaktywnił się prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Na łamach portalu sport.tvp.pl zapewnił o wymianie części murawy na Stadionie Miejskim. 

- Jeżeli murawa będzie dostępna na rynku, to jej część zostanie wymieniona. Dostrzegam potrzebę wymiany tej murawy. Jest ona zniszczona na długości niemal całego boiska od strony ławek rezerwowych. Murawa będzie wymieniona w najbliższym czasie. Myślę, że to dobry pomysł – powiedział Truskolaski.

W klubie do tej deklaracji podchodzą ostrożnie. Wszak nie tylko fragmenty przy ławkach rezerwowych, choć najlepiej widoczne, wymagają wymiany.

To, w jakim stanie jest murawa na stadionie, wiadomo było od kilku tygodni, a mimo to jedynym, co zrobiono w tym czasie, było zabronienie piłkarzom trenowania przed meczami domowymi, mimo że klub ma wpisane w umowie dziewięć treningów na płycie głównej w ciągu sezonu (ale drużyna Adriana Siemieńca i tak nie planowała na niej ćwiczyć w ostatnich dniach).

Faktem jest też szorstka współpraca na linii klub - miasto. Miejskiej spółce zarzuca się jej, że zależy jej głównie na czynszu od klubu, a ona sama zbyt często rozkłada bezradnie ręce. Widać to było już kilka miesięcy temu, gdy klub i miasto ze stadionem kłócili się na temat warunków wynajmu obiektu.

Kolejny mecz Jagiellonii Białystok na Stadionie Miejskim odbędzie się już w środę, gdy "Jaga" podejmie Koronę Kielce (godz. 17:30) w ćwierćfinale Pucharu Polski. 8 marca z kolei białostoczanie zagrają u siebie z wiceliderem - Śląskiem Wrocław.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.