Ciekawy transfer beniaminka ekstraklasy. Dopiero drugi taki w historii Polski

Ostatnie lata w polskiej piłce to przypadki transferów nietypowych, które potrafiły szokować. Piłkarze z najbardziej odległych i nietypowych zakątków świata potrafili podbijać naszą ligę. Czy podobnie będzie z najnowszym nabytkiem Puszczy Niepołomice? Transfer Koreańczyka Jin-Hyun Lee to wręcz historyczne wydarzenie w dziejach ekstraklasy.

Puszcza Niepołomice rozgrywa swój pierwszy sezon w ekstraklasie. Beniaminek prowadzony przez Tomasza Tułacza dzielnie walczy o ligowe punkty i nie jest powiedziane, że na jednym roku zakończy swoją przygodę z najwyższą klasą rozgrywkową. W walce o utrzymanie ma im pomóc nowy zawodnik. 

Zobacz wideo Piszczek po premierze "Kuby": To jest bardzo autentyczny film

Dopiero drugi taki transfer w historii ekstraklasy. Czy Koreańczyk podbije polskie boiska?

Na oficjalnej stronie internetowej klubu poinformowano, że 26-letni pomocnik Jin-hyun Lee podpisał kontrakt do 30 czerwca 2025 roku. To były piłkarz Pohang Steelers, Austrii Wiedeń, Daegu FC, czy Daejeon Hana Citizen. Urodził się w Korei Południowej i jest dopiero drugim piłkarzem w historii naszej ligi wywodzącym się z tego kraju.

Pierwszym i jak do tej pory jedynym rodakiem Lee w ekstraklasie był Min-kyun Kim. Środkowy pomocnik, były reprezentant Korei Południowej do lat 20, w 2013 roku związał się z Jagiellonią Białystok. Na Podlasiu jednak nie został gwiazdą. Wystąpił w zaledwie pięciu ligowych spotkaniach. We wszystkich jego trenerem był Tomasz Hajto. 35-letni dziś Kim w lipcu zakończył karierę. Poza sześcioma miesiącami w Białymstoku, nigdy nie zagrał w żadnym zagranicznym klubie.

Czy Jin-hyun Lee podzieli jego los, czy stanie się ważną postacią Puszczy? Jego przypadek różni się mocno. To czterokrotny reprezentant seniorskiej reprezentacji Korei Południowej. W jej barwach debiutował w 2018 roku. W 2017 roku wystąpił na mistrzostwach świata do lat 20. Historia pokazała, że piłkarze z dalekich krajów potrafili w ekstraklasie robić różnicę.

Bardzo dobre wrażenie pozostawiali po sobie (i dalej pozostawiają) zawodnicy z nie tak odległej przecież z koreańskiej perspektywy Japonii. Takafumi Akahoshi, czy Takuya Murayama potrafili czarować swoją grą w Pogoni Szczecin. Ryota Morioka był gwiazdą Śląska Wrocław, a dobrą grą na polskich boiskach wywalczył sobie transfer do ligi belgijskiej. Podobnie zresztą jak Daisuke Yokota - do niedawna piłkarz Górnika Zabrze, który zimą zarobił na nim 2,5 miliona euro od Gentu. Ważną postacią Stali Mielec jest Koki Hinokio.

Nie tylko piłkarze z Azji robili w Polsce kariery. Dickson Choto, z którym nie tak dawno ukazał się wywiad na Sport.pl, czy Takesure Chinyama rozsławili w naszym kraju Zimbabwe. Przebojowy Saidi Ntibazonkiza z Burundi był gwiazdą Cracovii, zaś Abdou Razack Traore z Burkina Faso zachwycał i strzelał piękne bramki w barwach Lechii Gdańsk. Z sympatią w Polsce wspominany jest również jego rodak Prejuce Nakoulma. Haitańczyk Wilde-Donald Guerrier należał do wyróżniających się skrzydłowych, kiedy reprezentował barwy Wisły Kraków.

Przypomnijmy, że w tym okienku transferowym w ekstraklasie zagościli także piłkarze z krajów, które nigdy nie miały swojego przedstawiciela. Przykładem jest nowy wahadłowy Rakowa Częstochowa - Kenijczyk Erick Otieno.

Puszcza Niepołomice zajmuje 16. miejsce w ligowej tabeli. Ma na swoim koncie 21 punktów, tyle samo, co znajdująca się tuż nad kreską Korona Kielce. Oba zespoły rozegrały 20, a nie 21 meczów tak jak większość ligi. Najbliższy mecz zespołu Tomasza Tułacza już w niedzielę, 25 lutego. O 12:30 początek starcia z Zagłębiem Lubin. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.