Na koniec 21. kolejki Ekstraklasy Górnik Zabrze zmierzył się u siebie z Koroną Kielce. Oba zespoły rozpoczęły wiosnę od wygranych. Gospodarze przed tygodniem wygrali 3:1 na wyjeździe z Piastem Gliwice, a Korona Kielce przed własną publicznością 2:1 z ŁKS-em Łódź.
Od pierwszych minut spotkanie było dość wyrównane. W szóstej minucie pierwszy strzał oddał Lukas Podolski, jednak uderzenie powędrowało wysoko nad poprzeczką. Chwilę później piłkę w siatce umieścił Adrian Karpalik. Sędzia jednak trafienia nie uznał i wciąż na tablicy wyników był wynik bezbramkowy.
Z minuty na minutę rozkręcała się Korona. Jednak w 35. minucie na prowadzenie wyszli zabrzanie. Dominik Zator pokonał własnego bramkarza. Obrońca próbował blokować strzał Karpalika, jednak była to interwencja niefortunna i piłka wpadła do siatki.
Chwilę później było już 2:0. W 39. minucie Sebastian Musiolik dobił piłkę po rzucie wolnym egzekwowanym przez Lukasa Podolskiego. Koszmarnie zachował się w tej sytuacji Konrad Forenc, bramkarz Korony, który wypuścił piłkę przed siebie.
Po zmianie stron Górnik robił wszystko, aby podwyższyć prowadzenie. Już kilka minut po powrocie z szatni szanse mieli Podolski czy Musiolik. Jako pierwsi bramkę zdobyli jednak goście. W 69. minucie na listę strzelców wpisał się Jewgienij Szykawka. Świetnie główkował on po wrzutce Dawida Błanika z rzutu wolnego.
W 77. minucie Górnik zadał decydujący cios. Trzeciego gola zdobył rewelacyjny Karpalik, dla którego to piąty gol w tym sezonie. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Górnik wygrał 3:1.
W tabeli zabrzanie zajmują siódme miejsce. Ich strata do podium to siedem punktów. Z kolei Korona po niedzielnym remisie Puszczy ma już tyle samo punktów co drużyna Tomasza Tułacza i zajmuje obecnie ostatnie bezpieczne miejsce. Za tydzień Górnik zmierzy się na wyjeździe z Widzewem Łódź, a Korona zagra u siebie z Legią Warszawa.