Skandaliczne sceny w ekstraklasie. Nadzwyczajne spotkanie

Kibice Śląska Wrocław rzucili kilka przedmiotów na murawę podczas drugiej połowy meczu, w którym dotychczasowy lider przegrał 0:1 z Pogonią Szczecin. Jedną z butelek oberwał Valentin Cojocaru, bramkarz gości. Władze Ekstraklasy postanowiły błyskawicznie zareagować i w krótkim komunikacie poinformowały o zaplanowanych działaniach. Ma dojść do "nadzwyczajnego spotkania". "Sprzeciwiamy się przejawom przemocy" - czytamy.

Śląsk Wrocław rozpoczął rundę wiosenną w Ekstraklasie od porażki 0:1 z Pogonią Szczecin. Przez to zespół prowadzony przez Jacka Magierę został wyprzedzony w tabeli. Nowym liderem w lidze została Jagiellonia Białystok, która wygrała 3:1 na wyjeździe z Widzewem Łódź. "Ten mecz to zaprzeczenie wszystkiego, co już wiedzieliśmy o Śląsku. Jesienią jego piłkarze wielokrotnie oszukiwali przeznaczenie. Wygrywali mecze, w których to rywale grali lepiej" - tak po hicie 20. kolejki pisał Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl.

Zobacz wideo Imponująca oprawa kibiców Ruchu Chorzów w trakcie meczu z Legią

Podczas spotkania doszło jednak do skandalicznego zachowania ze strony kibiców Śląska. W pewnym momencie postanowili oni rzucić butelką w stronę Valentina Cojocaru, bramkarza Pogoni. Przez to Szymon Marciniak, który był rozjemcą w tym meczu, przerwał grę na około pięć minut i wezwał oba zespoły do tunelu. W roli mediatorów wystąpili Erik Exposito i Łukasz Bejger. Każdy zdawał sobie sprawę, że kolejny taki incydent będzie oznaczał walkowera dla Pogoni.

"Cojocaru został trafiony częściowo wypełnioną butelką przez jednego z kibiców Śląska. A przynajmniej tak się wydawało, bo bramkarz zaczął zwijać się z bólu, choć powtórki telewizyjne pokazały, że raczej uniknął trafienia. Nie usprawiedliwia to jednak w żaden sposób zachowania fanów Śląska" - pisał Filip Macuda, dziennikarz Sport.pl. Czy po tych wydarzeniach zostaną wyciągnięte konsekwencje?

Ekstraklasa reaguje na skandal. "Sprzeciwiamy się przejawom przemocy"

Władze Ekstraklasy postanowiły błyskawicznie zareagować na skandal, do którego doszło we Wrocławiu. W najbliższy poniedziałek o godz. 16:00 dojdzie do nadzwyczajnego spotkania Komisji Ligi. "To będzie spotkanie ws. incydentu mającego miejsce w meczu 20. kolejki między Śląskiem Wrocław a Pogonią Szczecin, w wyniku którego bramkarz Pogoni został uderzony butelką w plecy. Komisja Ligi podejmie i zakomunikuje decyzje po przeanalizowaniu raportu delegata meczowego PZPN" - czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej ligi.

"Ekstraklasa sprzeciwia się jakimkolwiek przejawom przemocy na stadionach i protestuje przeciwko zachowaniom godzącym w bezpieczeństwo piłkarzy" - dodają władze.

A jak tę sytuację z rzuceniem butelki w Cojocaru skomentował Magiera? - Wyglądało to trochę na aktorską grę. Nie wiem, czy go musnęła ta butelka. Zagrał taktycznie w tej sytuacji. Nic się tam większego nie wydarzyło. Muszę jednak powiedzieć, że wrzucenie butelki nie powinno mieć miejsca. To jest naganne. Aktorska gra była jednak ogromna - przekazał trener Śląska.

- Powiem tylko tyle, że jakaś butelka leciała na murawę, w okolice naszego bramkarza. Z tego, na ile znam futbol, to takie sprawy są w piłce niedozwolone. Rozmawialiśmy o tym w szatni z trenerami już po meczu. Okazało się, że nam to pomogło, bo mogliśmy stanąć razem spokojnie ze sztabem, porozmawiać m.in. o zmianie Linusa, stanąć także razem z zawodnikami. Tym razem było to dobre dla nas, ale nigdy nie możesz tego przewidzieć, jak to wpłynie na twoją drużynę - tak z kolei sprawę skomentował trener Pogoni, Jens Gustaffson.

Dzięki wygranej 1:0 nad Śląskiem Pogoń awansowała na piąte miejsce z 33 punktami. Po 20. kolejce traci osiem punktów do prowadzącej Jagiellonii Białystok.

Więcej o:
Copyright © Agora SA