Gigantyczna sensacja w meczu Warta - Raków. Szybkie ciosy [WIDEO]

Już po 20 minutach pierwszego wiosennego meczu Raków Częstochowa przegrywał w Grodzisku Wielkopolskim z Wartą Poznań różnicą dwóch bramek. Strzelanie w trzeciej minucie rozpoczął Kajetan Szmyt. Obrońcy tytułu mistrzów Polski nie zdołali wywieźć z obiektu Warty nawet punktu i fatalnie zainaugurowali rywalizację w 2024 roku. W meczu nie zabrakło jednak kontrowersyjnej sytuacji.

Za Rakowem Częstochowa trudna runda jesienna. Mistrzowie Polski przed sezonem zmienili trenera - Marka Papszuna zastąpił Dawid Szwarga, a ponadto doszło do kilku zmian kadrowych. Sprowadzeni piłkarze m.in. Sonny Kittel czy Łukasz Zwoliński nie do końca spełnili pokładane w nich nadzieje. To sprawiło, że zimę częstochowianie spędzili z dziewięcioma punktami straty do prowadzącego Śląska Wrocław.

Zobacz wideo Tak się bawi Legia Warszawa na wyjeździe! Ale oprawa

Warta Poznań szybko zadała dwa szybkie ciosy. Pod koniec przyszedł jednak kontrowersyjny karny

Raków jesienią przyzwyczaił, że nie prezentuje się najlepiej w pierwszych połowach. Podobnie było w niedzielę w Grodzisku Wielkopolskim. Warta rozpoczęła mecz bardzo ofensywnie i już w trzeciej minucie prowadziła 1:0! Kajetan Szmyt przejął na linii pola karnego piłkę wybijaną przez jednego z obrońców i oddał silny strzał w kierunku bramki. A ten po drodze dotknął jeszcze jednego z "Medalików" i wpadł do siatki! Tak imponującego początku niedzieli z Ekstraklasą nie spodziewał się nikt.

W kolejnych minutach Raków nie potrafił się przebudzić. Częściej przy piłce utrzymywali się gospodarze, którzy już w 20. minucie prowadzili 2:0. Warta przejęła piłkę w okolicy linii środkowej boiska i wyprowadziła skuteczną kontrę. Pięknym strzałem wykończył ją Stefan Savić. 

W kolejnych minutach tempo meczu nieco spadło. Zmieniło się to w doliczonym czasie gry. W trakcie akcji Rakowa dwóch zawodników padło w polu karnym, a w telewizji słychać było okrzyki bólu. Sędzia początkowo wskazał, że od bramki wznowi Jędrzej Grobelny. Chwilę później Bartosz Frankowski podbiegł jednak do monitora VAR i po wideoweryfikacji wskazał na rzut karny. Eksperci mają jednak wątpliwości, czy on się należał.

"Nie sposób nie uznać, że to kolejny karny wyczarowany przez VAR. Z pewnością „oczywisty błąd", jak się często próbuje wmawiać" - ocenił Filip Modrzejewski ze Sport.pl. Jedenastka została wykorzystana przez Bartosza Nowaka.

Raków Częstochowa dążył do wyrównania, ale nie zdążył

W drugiej połowie gra Rakowa nieco się poprawiła. Zespół Dawida Szwargi konstruował nieco więcej sytuacji. W 53. minucie mieli pierwszą dobrą okazję - rzut wolny jednak niecelnie egzekwował Bartosz Nowak.

W 66. minucie było o krok od remisu. Raków wrzucił piłkę w pole karne, a tam Jakub Bartkowski wybijał to dośrodkowanie. O mały włos, a futbolówka znalazłaby się w siatce. Zanim wyszła na rzut rożny, uderzyła w słupek. Gospodarze mogą mówić o sporym szczęściu w tej sytuacji. W 82. minucie po strzale Koczergina defensorzy wybijali w końcówce.

Raków tym samym bardzo źle rozpoczął wiosnę. "Medaliki" tracą obecnie do prowadzącego Śląska dziewięć punktów, a wrocławianie mają do rozegrania jeszcze jeden mecz. Dziś o 17:30 zmierzą się z Pogonią. Z kolei Raków kolejny mecz czeka w sobotę 17 lutego o 20:00. Wówczas zmierzy się z Piastem Gliwice.

Warta Poznań - Raków Częstochowa 2:1 (2:1)

Gole: 3' Kajetan Szmyt, 20' Stefan Savić - 45' Bartosz Nowak

Więcej o:
Copyright © Agora SA