Fatalna prognoza dla Legii. "Nie będą się liczyć"

Ekstraklasa wróciła po ponad 50 dniach przerwy. Rundę wiosenną zainaugurowały spotkania Stali Mielec z Puszczą Niepołomice i Ruchu Chorzów z Legią Warszawa. Na szczycie ligi obecnie znajduje się Śląsk Wrocław, tuż przed Jagiellonią Białystok i Lechem Poznań. Wojciech Kowalczyk zdecydował się wskazać, jakie drużyny będą liczyć się w walce do samego końca o mistrzostwo Polski. Jego słowa mogą nieco zszokować.
Legia Warszawa i Wojciech Kowalczyk
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl | screen: https://www.youtube.com/watch?v=mG80V-fKz9o&ab_channel=Kana%C5%82Sportowy

Za nami zimowa przerwa między rozgrywkami Ekstraklasy. Runda wiosenna rozpoczęła się od starcia między Stalą Mielec a Puszczą Niepołomice (2:1), a w drugim piątkowym meczu Ruch Chorzów gra na Stadionie Śląskim z Legią Warszawa. Po rundzie jesiennej liderem jest Śląsk Wrocław, mający trzy punkty przewagi nad drugą Jagiellonią Białystok. Podium zamyka Lech Poznań z 33 punktami, a tuż za zespołem z Wielkopolski jest Legia oraz Raków Częstochowa, czyli drużyny mające po 32 punkty przed startem 20. kolejki.

Zobacz wideo "Do dnia kobiet Lech Poznań może mieć po sezonie". Terminarz to kosmos

To te zespoły będą liczyć się w walce o mistrzostwo Polski. Lech i Legia wykluczone. "Nie potrafię"

W trakcie meczu Stali z Puszczą portal weszlo.com opublikował felieton autorstwa Wojciecha Kowalczyka. Były reprezentant Polski uważa "Lech i Legia nie będą się liczyć". "Nie potrafię sobie wyobrazić, że Lech notuje serię zwycięstw i prawie w ogóle się nie potyka, a tego będzie potrzebował do tytułu. Nie robił tego jesienią, kiedy miał wszystkie karty w rękach, więc czemu miałby zrobić to wiosną? Z jakich powodów miałbym widzieć Mariusza Rumaka i Lecha jako mistrza? W tym sezonie do cudu nie dojdzie. A Legia nie, bo gra jeszcze w pucharach" - czytamy.

Kowalczyk zwraca uwagę w felietonie na to, że Legia sprzedała zimą Bartosza Slisza i Ernesta Muciego, co zdecydowanie zmniejsza jej szanse na walkę o tytuł. "Nowi może zażrą szybko, może wolniej, może wcale - tak czy tak jest tam zdecydowanie zbyt wiele niewiadomych, by myśleć o tytule dla Legii. To już przecież dziewięć punktów straty, czterech rywali nad nimi... Dajcie spokój. A Pogoń wiadomo, że nie, bo Pogoń nigdy nie. I kropka" - pisze były piłkarz w felietonie.

W nim padła też nazwa zespołu, który może zagrozić Śląskowi i Jagiellonii w rundzie wiosennej. "Jeśli już ktoś miałby zagrozić prowadzącemu duetowi, to Raków Częstochowa. Przy wygranym zaległym spotkaniu traci sześć punktów. Odeszły mu puchary, więc nie będzie miał tak dużego tempa jak jesienią. Raków trzyma się czuba tabeli, ponadto wyglądał naprawdę nieźle fizycznie. Może namieszać. A jeszcze wróci w końcu Ivi Lopez, ten potrzebny tak element nieprzewidywalności" - wskazuje Kowalczyk.

"Ale mimo wszystko wciąż życzę tytułu Śląskowi lub Jagiellonii. To byłby kapitalny numer i utarcie nosa tym najbogatszym - że wystarczy tylko i aż porządnie się przygotować do sezonu, by mocno namieszać. Do jednych i drugich nie przyszli nagle szejkowie i nie sypnęli górą kasy. Kto zasłuży w lidze na Europę, ten do niej choć na chwilę pojedzie" - podsumował.

Jeśli chodzi o czołowe zespoły w 20. kolejce Ekstraklasy, to Śląsk Wrocław zagra u siebie z Pogonią Szczecin (11.02, godz. 17:30). Jagiellonia z kolei wystąpi na wyjeździe przeciwko Widzewowi Łódź (11.02, godz. 15:00). Przed Rakowem natomiast starcie w Grodzisku Wielkopolskim przeciwko Warcie Poznań (11.02, godz. 12:30). Lech zmierzy się u siebie z Zagłębiem Lubin (10.02, godz. 20:00).

Więcej o: