Prezes Rakowa wypalił. Takiego ogłoszenia nikt się nie spodziewał

Sonny Kittel po połowie sezonu opuścił Raków Częstochowa, ale jeszcze nie na stałe. Były piłkarz Hamburgera SV trafił do ligi australijskiej, gdzie będzie grał w ramach wypożyczenia w Western Sydney Wanderers. Kittel okazał się w Rakowie dużym niewypałem, co podkreślają nie tylko kibice, ale też eksperci. Ciekawie o tym zawodniku wypowiedział się Piotr Obidziński, prezes mistrzów Polski. Jego zdaniem... Kittel się spłacił w Rakowie.
Sonny Kittel i Piotr Obidziński, prezes Rakowa Częstochowa
Fot. Maciek Skowronek / Agencja Wyborcza.pl | screen: https://www.youtube.com/watch?v=mT7s8bt2xow

Kiedy w połowie lipca zeszłego roku Raków Częstochowa ogłaszał transfer Sonny'ego Kittela, czyli gracza Hamburgera SV to wydawało się, że mistrzowie Polski dokonali absolutnego hitu transferowego. Minęło jednak pół roku, Kittel miał cztery gole i jedną asystę po 22 meczach, i finalnie został wypożyczony do końca sezonu do Western Sydney Wanderers. - To zaprzeczenie swoim ideałom, na których Raków się opiera. Może to jest też nauczka dla Rakowa, żeby pozostać przy swoim i że zespół jest ponad wszystko - mówił Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl w programie Sport.pl LIVE.

Zobacz wideo Tym wielkim transferem Raków zaprzeczył swoim ideałom. Niewypał

Niejednokrotnie podczas rundy jesiennej pojawiały się informacje o możliwym przedwczesnym rozstaniu Kittela z Rakowem. Sam piłkarz nie ukrywał żalu po przenosinach do Australii. - Myślę, że jestem w dobrym wieku, w dobrym momencie swojej kariery i staram się to pokazać. W Rakowie nie mogłem tego zrobić, ale wcześniej w Niemczech grałem w każdym meczu po 90 minut. Byłem w dobrym momencie i w dobrej formie. Przez sześć miesięcy nie mogłem tego pokazać, bo nie dostawałem minut - opowiadał były gracz HSV.

Prezes Rakowa broni transferu Kittela. Zaskoczył. "Spłacił się"

O sprawie Kittela wypowiedział się Piotr Obidziński, prezes Rakowa, który był gościem programu "Weszło". Działacz wskazał konkretny powód, dlaczego nie udało mu się zaistnieć w Częstochowie. - Moim zdaniem głównym problemem niedopasowania Kittela był profil motoryczny poruszania się po boisku. Wierzyliśmy, że dostosujemy go do gry Rakowa, ale z różnych powodów to się nie udało. Czuł się niewykorzystywany, ale nie mogło być inaczej, skoro on biega jak biega. Wiedzieliśmy, jakie ma ograniczenia i nie udało się ich przeskoczyć - wyjaśnił.

- Wiedzieliśmy, jakiego piłkarza kontraktujemy i jakie mamy potrzeby chwili. Było ryzyko, że może to tak właśnie wyjść. Z drugiej strony możemy powiedzieć, że Kittel się spłacił, dzięki bramce z Karabachem. Ten gol był bardzo cenny finansowo - dodał prezes mistrzów Polski. Wtedy Kittel pojawił się na boisku w 81. minucie, a dziesięć minut później dał zwycięstwo Rakowowi w pierwszym meczu. - To bardzo frustrujące, gdy są powiedziane kłamstwa. Mówili o mnie, choć wcześniej o nic mnie nie zapytali - w taki sposób Kittel odpowiadał na doniesienia medialne z Niemiec nt. jego sytuacji w Rakowie.

Teraz, już bez Kittela, Raków będzie walczył o obronę mistrzostwa Polski i triumf w krajowym Pucharze, gdzie w ćwierćfinale najpierw zagra z Piastem Gliwice. W Ekstraklasie Raków zajmuje czwarte miejsce z 32 punktami i traci dziewięć do prowadzącego Śląska Wrocław. W najbliższą niedzielę o godz. 12:30 zagra na wyjeździe z Wartą Poznań.

Więcej o: