Za granicą już wiedzą. Ogłosili transfer Legii. To reprezentant

Niedawno media obiegła informacja, że Legia Warszawa szykuje transferowy hit z udziałem reprezentanta Kosowa. Zawodnik FC Ballkani miał zastąpić Bartosza Slisza, który odszedł do amerykańskiej Atlanty. W ostatniej chwili pojawiły się nowe informacje, które wskazywały na to, że do transferu nie dojdzie. Ostatecznie jednak obie strony się dogadały. Transakcja już została potwierdzona przez Kosowian.

Bartosz Slisz od dawna był kluczową postacią w Legii Warszawa. W tym sezonie ominął go tylko jeden mecz w jej barwach i to tylko dlatego, że był wtedy zawieszony za kartki. Jego zastąpienie było jednym z głównych zmartwień wicemistrzów Polski w zimowym okienku transferowym. 

Zobacz wideo Marek Molak, czyli aktor, tancerz, freakfighter

Koniec wątpliwości? Legia Warszawa wypożycza piłkarza z Kosowa

Następcę Slisza znaleziono na Bałkanach w osobie Qendrima Zyby. To 22-letni reprezentant Kosowa, który w obecnym sezonie rozegrał 28 meczów w barwach FC Ballkani, które dotarło do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Gdy pojawiła się plotka łącząca go z Legią, to jego ewentualny transfer został określony przez ekspertów bardzo dobrze. "Pogratulować rozeznania - świetny zawodnik" - czytaliśmy.

W czwartek rano pojawiły się wątpliwości, czy transfer dojdzie do skutku. Wszystko przez testy medyczne, które przeszedł piłkarz. Ujawniły one problemy, po których Legia zaczęła zastanawiać się nad sensem transakcji. Jak czytamy na Legia.net spowodowały one, że ostatecznie nie doszło do transferu definitywnego a wypożyczenia z opcją wykupu za 400 tysięcy euro. Zostało ono już potwierdzone przez FC Ballkani, w którym dotychczas grał Zyba.

Qendrim Zyba to nie pierwszy Kosowianin, który zagra w barwach Legii. Do niedawna jej zawodnikiem był Lirim Kastrati. Jego pobyt w Warszawie był jednak całkowicie nieudany. Skrzydłowy w 24 meczach strzelił zaledwie dwie bramki i zanotował jedną asystę. W sierpniu 2023 roku odszedł do węgierskiego Fehervaru, gdzie radzi sobie dużo lepiej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.