Legia Warszawa ma za sobą udane miesiące. W zeszłym sezonie zdobyła Puchar Polski, a w obecnym wywalczyła krajowy superpuchar, a także awansowała do fazy pucharowej Ligi Konferencji Europy. Duża w tym zasługa trenera Kosty Runajicia, który przejął drużynę po pełnym rozczarowań sezonie 2021/22. Choć nie był jedynym kandydatem do objęcia tego stanowiska.
O tym, jak wyglądał proces wyboru nowego trenera, opowiedział Dariusz Mioduski, prezes i właściciel Legii. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onetem ujawnił, że rozpatrywano kandydatury nawet pięciu szkoleniowców, ale z czasem grono zmniejszyło się do trzech. Poza Niemcem byli to Marek Papszun oraz Aleksandar Vuković. Kluczową rolę w tym procesie rozegrał dyrektor sportowy Jacek Zieliński.
- Wskazał Kostę jako kompletnego trenera, lidera sztabu, który rozwija zespół i ma dobre wyczucie piłkarzy, ale również z powodów naszych ograniczeń finansowych. Uznał, że w tym środowisku odnajdzie się lepiej. Mnie wybór ten nie tylko zadowalał, co też ucieszył. Na koniec pokazał mi argumenty, dlaczego tak zdecydował, przedstawił za i przeciw. W stu procentach się z nich zgodziłem - powiedział.
Decyzja ta była nieoczywista, gdyż poprzedni dyrektor sportowy Radosław Kucharski optował za Papusznem. Ten spotkał się z Mioduskim i zrobił na nim bardzo dobre wrażenie, choć wydawał się mniej elastyczny niż Runjaić. Ale nie to było decydujące. - Różnica sprowadzała się do tego, kto jest dyrektorem. Marka wskazał Kucharski, a chciałem mieć sytuację, gdzie dyrektor i trener nie walczą ze sobą. Dlatego to Jacek decydował - podkreślił prezes Legii.
Pod względem preferowanego stylu gry Runajić znacznie różni się od Czesława Michniewicza, który został zwolniony w trakcie feralnego sezonu 2021/2022. Wówczas Legia zagrała w fazie grupowej Ligi Europy, ale katastrofalnie spisywała się w lidze i biła niechlubne rekordy. Z perspektywy czasu Mioduski przyznaje, że nie był to do końca trafiony wybór.
- W tamtym czasie w poszukiwaniu impulsów do zdobywania mistrzostw popełniałem błędy. Nie byłem wcześniej w piłce, nie zarządzałem klubem, czyli tego wszystkiego się uczyłem. Myliłem się przy doborze ludzi, w szczególności trenerów. Ciągle szukałem tych impulsów. I zwykle po tych wstrząsach się udawało, zdobywaliśmy tytuły, tylko nie budowałem nic trwałego - stwierdził.
Według niego tamtej jesieni skumulowały się wszystkie problemy z kilku lat. Dał o sobie znać "grzech pierworodny" budowanej przez niego Legii, czyli próby restrukturyzacji klubu przy jednoczesnym nacisku na jak najlepsze wyniki w kraju i Europie. - Przyszedł sezon, gdzie to wszystko wybuchło - boleśnie skwitował.
W tamtym czasie Mioduski wiele decyzji podejmował samodzielnie, ale nie zawsze tak było. Wcześniej osobami decyzyjnymi byli Bogusław Leśnodorski oraz Maciej Wandzel, współwłaściciele Legii. Rozstanie nie przebiegło w najlepszej atmosferze. Mogło się to wydawać dziwne, gdyż przez kilka lat klub osiągał wielkie sukcesy, ale dopiero po latach okazało się, jakim kosztem tego dokonano.
- Wszystkim wydawało się, że klub jest na szczycie. (...) Dopiero co zagraliśmy w Lidze Mistrzów, zdobyliśmy mistrzostwo. Tylko ten moment z punktu widzenia kibiców i postrzegania klubu był inny niż rzeczywistość, nie do końca odzwierciedlał prawdę. (...) Awans do Ligi Mistrzów przykrył podstawowe kwestie, bo nie budowano niczego, co tworzyłoby solidny fundament pod stabilną przyszłość - oznajmił.
W dodatku Legia przez kilka lat nie grała w europejskich pucharach, co jeszcze pogorszyło jej sytuację organizacyjną i finansową. Przez to Mioduski musiał coraz więcej łożyć na klub. Jednocześnie plany były ambitne, cały czas trwały prace nad powstaniem Legia Training Center, realizowano też projekty digitalizacji.
Paradoksalnie to właśnie bardzo nieudany sezon znacząco przyczynił się do wielkich zmian w klubie. - Wyszliśmy z tej sytuacji ze zdrowszymi i stabilniejszymi fundamentami - powiedział Mioduski, który jednak mocno przeżywał tamte porażki. W dodatku był mocno krytykowany przez kibiców oraz środowisko, co przyjmuje ze zrozumieniem. Jednak kolejnej okazji do przeprowadzenia tak dużych zmian w Legii mógłby już nie mieć.
- Tamtej jesieni uznałem, że jeżeli nie wykorzystam tego kryzysu do restrukturyzacji i poustawiania tego w ten sposób, w jaki chcę, to zmarnuję szansę, którą w tak dramatycznych okolicznościach los mi przyniósł. Podjąłem decyzje, w jaki sposób zmieniamy Legię. Oparłem się na kompetentnych osobach, które to potrafią, a jednocześnie chcą wziąć na siebie odpowiedzialność. To były decyzje związane z Jackiem Zielińskim. Dla mnie było bardzo istotne, że w końcu to nie ja będę wybierał trenera, tylko odpowiedzialność weźmie szef działu sportu - podsumował.
Nasi siatkarze grają z nami #JedenDzieńDłużej! Z okazji wielkiego finału WOŚP zapraszamy do charytatywnego licytowania kapitalnych pamiątek i niezapomnianych przeżyć. Aleksander Śliwka zaprasza na prawdziwy siatkarski trening, a z ostatniego "złotego" sezonu reprezentacji Kamil Semeniuk ma dla Was swoją meczówkę z podpisami wszystkich kadrowiczów, a poza tym chce się z Wami spotkać przed czerwcową Ligę Narodów i wręczyć Wam bilety VIP.
To kilka z naszych wielu aukcji charytatywnych w ramach tegorocznej akcji #JedenDzieńDłużej - Gazeta.pl dla WOŚP. Wszystkie środki z licytacji trafiają na Wielką Orkiestrę. Zapraszamy do licytowania pomysłów, które przygotowali wasza Gazeta.pl i przyjaciele. [>> LISTA].