Podczas obozu przygotowawczego Lecha Poznań nie brakuje pechowych sytuacji. W sparingu z LASK-iem Linz, rozgrywanym w fatalnych warunkach atmosferycznych (przez to został skrócony), kuriozalną wpadkę zaliczył Filip Bednarek. W tym samym spotkaniu inny zawodnik poznaniaków musiał przedwcześnie opuścić boisko.
W 85. minucie Artur Sobiech upadł na murawę po starciu z rywalem. A gdy po chwili próbował zagrać piłkę, został kopnięty przez innego gracza LASK-u. Momentalnie złapał się za kolano, a następnie opuścił boisko w asyście sztabu medycznego.
Pierwsze diagnozy okazały się niezbyt optymistyczne, przez co w sobotę ogłoszono decyzję dotyczącą napastnika. "Artur Sobiech opuścił zgrupowanie Kolejorza w Belek i wrócił do Polski. Nasz zawodnik - po meczu z LASK-iem - przeszedł pierwsze badania jeszcze w Turcji, teraz zostanie poddany kolejnym już w Poznaniu. Dopiero po otrzymaniu wyników poinformujemy o długości pauzy" - czytamy. Trzeba zatem jeszcze poczekać na dokładniejsze informacje w sprawie stanu zdrowia 33-latka.
Kontuzja Sobiecha z pewnością jest sporym problemem dla Mariusza Rumaka, nowego trenera Lecha, który dopiero zapoznaje się z zawodnikami. Można podejrzewać, że na starcie rundy wiosennej będzie miał ograniczone pole manewru w ataku. To tym bardziej problematyczne, że pod koniec rundy nie imponował Mikael Ishak, a Filip Szymczak wraca po kontuzji i może jeszcze nie być w optymalnej formie.
Pierwsze spotkanie w rundzie wiosennej ekstraklasy Lech Poznań rozegra 10 lutego. Tego dnia zmierzy się z Zagłębiem Lubin.