Raków Częstochowa w rundzie jesiennej miał problemy ze strzelaniem goli. Brakowało mu skutecznego środkowego napastnika, w związku z czym w styczniowym oknie transferowym należy spodziewać się zmian w ataku. - Czy napastnik potrzebny od zaraz? Zdecydowanie wszyscy, którzy śledzą mecze Rakowa, to wiedzą, że taka potrzeba jest - powiedział Piotr Obidziński, prezes klubu, w programie Sport.pl LIVE.
Niewykluczone, że przyjście nowego napastnika będzie oznaczało pożegnanie innego zawodnika występującego na tej pozycji. Taki los może czekać Łukasza Zwolińskiego, który może trafić za granicę. Zainteresowane jest nim drugoligowe Goztepe, o czym poinformowała "Gazete Yenigun". Działacze tureckiego klubu liczą, że pomógłby w walce o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.
30-latek dołączył do Rakowa latem zeszłego roku, ale jak na razie nie przekonuje. Do tej pory rozegrał 25 spotkań, w których strzelił siedem goli. Jednak aż sześć z nich zdobył w lipcu i sierpniu, potem trafił tylko w grudniowym spotkaniu z Jagiellonią (2:4). Choć należy zaznaczyć, że w międzyczasie wypadł na kilka tygodni przez kontuzję.
Zwoliński trafił do Częstochowy jako wolny zawodnik, bez konieczności płacenia odstępnego. Jego kontrakt obowiązuje do końca czerwca 2026 r., zatem mistrzowie Polski mogliby oczekiwać za niego niemałych pieniędzy i zyskaliby na tej transakcji.
Gdyby napastnik ostatecznie trafił do Goztepe, spotkałby się tam z innym Polakiem. Bramkarzem tego zespołu jest Mateusz Lis, grający tam na zasadzie wypożyczenia z angielskiego Southampton.