Gigantyczna sensacja w Ekstraklasie! Było już 3:0. Puszcza zaszokowała wszystkich [WIDEO]

Raptem 28. minut potrzebowała Jagiellonia Białystok, aby strzelić trzy gole Puszczy Niepołomice na boisku w Krakowie. Wynik trafieniem z rzutu wolnego otworzył Bartłomiej Wdowik, dla którego było to już piąte trafienie ze stojącej piłki, ale nawet taka przewaga po dwóch kwadransach gry nie wystarczyła, aby podopieczni Adriana Siemieńca mogli cieszyć się z kolejnych trzech punktów. W drugiej połowie Puszcza dokonała historycznego powrotu i z przytupem zakończyła swoją debiutancką rundę w Ekstraklasie!

Sobotnie zmagania ostatniej tegorocznej kolejki Ekstraklasy rozpoczęły się w Krakowie, gdzie swoje domowe mecze rozgrywa Puszcza Niepołomice. Była to konfrontacja dwóch bardzo pozytywnych niespodzianek rundy jesiennej, gdyż Puszcza okazała się najlepszym beniaminkiem tego sezonu. Mimo że była skazywana na spadek, to miała spore szanse na zimowanie w bezpiecznej strefie, ale potrzebowała do tego punktów w dzisiejszym meczu. Natomiast Jagiellonia prezentuje imponującą formę pod wodzą Adriana Siemieńca. Białostoczanie są najlepszą ekipą w ofensywie.

Zobacz wideo Bum w Polsce na nowy sport. I gigantyczne pieniądze "bez przygotowania fizycznego"

Jagiellonia szybko rozpoczęła show. Trzy gole w pół godziny

I to potwierdziło się bardzo szybko, gdyż już w 9. minucie do siatki formalnych gospodarzy trafił Bartłomiej Wdowik. Po raz piąty w tym sezonie dokonał tego bezpośrednio z rzutu wolnego, choć w tym przypadku mocno pomógł mu mur, od którego odbiła się piłka i zaskoczyła Oliwiera Zycha. 

Goście poszli za ciosem i dwadzieścia minut później prowadzili już trzema golami, a były one przedniej urody! Ale po kolei. Najpierw kapitalnym długim podaniem popisał się Mateusz Skrzypczak, który obsłużył wychodzącego na wolne pole Nene. Portugalczyk szybko opanował piłkę w powietrzu i kolejnym kontaktem pokonał golkipera rywali. Jeszcze piękniejsza była akcja, która przyniosła trzecie trafienie. Tym razem Pululu wypuścił w pole karne Nene, lecz tym razem pomocnik nie szukał strzału z dogodnej pozycji, a znalazł przed bramką Jesusa Imaza. Hiszpan trafił do pustej bramki. 

"Zgodnie z planem" - można było powiedzieć po pierwszej połowie z uwagi na pozycje obu drużyn w tabeli. Wydawało się, że pierwsze pół godziny na dobre wygasiły emocje w tym spotkaniu, gdyż Puszcza była całkowicie bezbronna przy kontrolującej wydarzenia boiskowe Jagiellonii. Jednak Ekstraklasa nie zna terminu "rozstrzygnięte spotkanie", a tego, co wydarzyło się w drugiej połowie, nie mógł wyobrazić sobie nikt!

Niesamowita "remontada" Puszczy, a mogło być jeszcze lepiej!

Najpierw goście sami podali pomocną dłoń rywalom, notując groźną stratę na własnej połowie, dzięki czemu z szybką akcją wyszli gospodarze. Podanie Cholewiaka wykorzystał Siemaszko. To była 50. minuta, więc podopieczni Tomasz Tułacza, który przeprowadził w pierwszej aż trzy zmiany, wciąż mogli wierzyć w powrót do gry, zwłaszcza że w po godzinie gry różnica bramkowa wynosiła już tylko jedno trafienie! Znów walnie przyczynił się do tego zawodnik z Podlasia - konkretnie Naranjo, który w niegroźnej sytuacji z boku pola karnego kopnął rywala. Rzut karny na bramkę zamienił Artur Craciun. 

Sytuacja w ekipie Jagiellonii robiła się coraz bardziej nerwowa. Pewne zwycięstwo wymykało się im z rąk. Mało było gości w ofensywie w drugiej połowie, w przeciwieństwie do Puszczy, która się rozkręcała. Na kwadrans przed końcem udało jej się doprowadzić do wyrównania za sprawą trafienia samobójczego Tarasa Romańczuka, ale sędzia liniowy słusznie dopatrzył się w tej akcji spalonego. Ukrainiec z polskim paszportem chwilę później wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę, ale to nie był koniec złych wiadomości dla podopiecznych Adriana Siemieńca, gdyż w 83. minucie bohater dwóch goli Nene sfaulował w polu karnym Jakuba Serafina. To znów była niezbyt groźna sytuacja z boku pola karnego, ale zahaczenie było ewidentnie. Coś, co wydawało się nierealne, okazało się rzeczywistością! Craciun znów trafił z jedenastu metrów, a Puszcza wróciła z 0:3 na 3:3! I miała apetyt na więcej.

Piłkę meczową w 95. minucie miał Michał Cholewiak, ale jego strzał lewą nogą po zamieszaniu na skutek rzutu rożnego wylądował na poprzeczkę bramki Zlatana Alomerovicia. Jagiellonia w tym sezonie odrabiała już trzybramkowe straty w Poznaniu, ale tym razem to ona wypuściła, wydawało się pewne, zwycięstwo i jej strata do liderującego Śląska wynosi trzy punkty. Puszcza dokonała rzeczy wielkie, a remis 3:3 z wiceliderem to optymistyczne zakończenie jej debiutanckiej rundy w Ekstraklasie. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA