Sędzia zagroził, że nie zacznie meczu. Potem też się nie popisał. Hit z kontrowersjami

Jakub Seweryn
Mistrz Polski zdeklasowany w Białymstoku! W pierwszej połowie hit ekstraklasy pomiędzy Jagiellonią a Rakowem Częstochowa wskazywał na bardzo wyrównane i emocjonujące widowisko, ale tuż po przerwie gospodarze wybrali przemoc. Rozbili mistrza Polski 4:2, a Raków miał solidne przetarcie przed czwartkowym meczem o wszystko w Lidze Europy z Atalantą Bergamo.

To miał być hit ekstraklasy. I był. Od samego początku spotkanie rewelacyjnej w tym sezonie Jagiellonii Białystok z mistrzem Polski Rakowem Częstochowa zapowiadało się wyśmienicie. Dla drużyny z Częstochowy był to godny sprawdzian przed czwartkowym meczem o wszystko w Lidze Europy z Atalantą Bergamo. Wszak zespół Dawida Szwargi mierzył się z najlepszą ofensywą i najefektowniej grającym zespołem w tym sezonie w ekstraklasie. I choć w pierwszym meczu w Częstochowie Raków rozbił Jagę 3:0, w niedzielne popołudnie przekonał się o sile i rozwoju piłkarskim swojego przeciwnika. I to jak!

Zobacz wideo Listkiewicz dostał kontrę. Jaśniej się nie da. "Tragedia ludzka i groby"

"Twierdza Białystok". Tylko Raków tu zwyciężył w 2023 roku. Ale nie tym razem

Dziesięć zwycięstw i trzy porażki w trzynastu meczach ligowych oraz dwa zwycięstwa w Pucharze Polski - tak wygląda bilans Jagiellonii Białystok w spotkaniach na własnym stadionie za rozpoczętej na początku kwietnia kadencji Adriana Siemieńca. Co ciekawe, jedyną drużyną, która w 2023 roku wygrała na Podlasiu w ekstraklasie, był właśnie Raków Częstochowa, który 24 lutego pokonał zespół prowadzony jeszcze przez Macieja Stolarczyka 2:1. Tym razem mistrzowie Polski nie byli nawet blisko końcowej wygranej, zostali rozbici 2:4.

Przy Słonecznej powstała prawdziwa "Twierdza Białystok", z której dumni są kibice Jagiellonii Białystok. Tak samo jak z całego zespołu, który po latach marazmu przywrócił im wiarę w walkę o wyższe cele niż utrzymanie.

Jagiellonia miała mieć najtrudniejszy egzamin. Zdała go jednak celująco

Jagiellonia Białystok Adriana Siemieńca w sezonie 2023/24 nie tylko wygrywa, ale prezentuje bardzo ładną dla oka i efektowną piłkę. Piłkarze z Białegostoku, choć personalnie nie są na pewno lepsi od tych, którzy są w Warszawie, Częstochowie, Poznaniu czy Szczecinie, za namową trenera Siemieńca nie boją się uparcie konstruować akcji od tyłu krótkimi podaniami. 

W niedzielę mieli mieć najtrudniejszy egzamin pod tym względem - wszak na Podlasie przyjechał pewnie najlepiej zorganizowany zespół w lidze, jeśli chodzi o grę bez piłki. Ale Jaga stanęła na wysokości zadania w fantastycznym stylu - grała swój futbol, radziła sobie z pressingiem Rakowa, a z przodu miała świetnie dysponowanych Afimico Pululu, Jose Naranjo czy Nene. To był prawdziwy pokaz siły wicelidera ekstraklasy.

Raków dostał solidne przetarcie przed Atalantą. I chyba sam się takiego nie spodziewał

Dla Rakowa Częstochowa wyjazd do Białegostoku wypadł w niefortunnym momencie - pomiędzy 120-minutowym spotkaniem z Cracovią w Pucharze Polski, a także meczem o wszystko w Lidze Europy z Atalantą Bergamo, którego stawką będzie kilka milionów euro i gra w fazie pucharowej Ligi Konferencji Europy.

I pewnie sama drużyna Dawida Szwargi nie spodziewała się, jak bardzo dobre będzie to dla niej przetarcie przed rywalizacją z zespołem z czołówki włoskiej Serie A. Dawno też nie zebrała takiego lania w ekstraklasie - straciła cztery gole, a mogła stracić jeszcze drugie tyle, bo piłkarze z Białegostoku spudłowali m.in. trzykrotnie na pustą bramkę Vladana Kovacevicia. Nawet w Bergamo czy Lizbonie Raków nie wyjeżdżał z bagażem tylu bramek, tylko we wrześniu w Poznaniu (1:4) wyglądało to podobnie. Oby ta wpadka wywołała odpowiednią sportową złość w zespole mistrza Polski przed czwartkiem. 

Kibice przywitali sędziego transparentem. Ten zagroził nierozpoczęciem meczu i rozpoczął show

"Jakubik, czy dziś znów przekręcisz Jagę?" - taki transparent w kierunku sędziego Krzysztofa Jakubika zawisł przed meczem na trybunie najzagorzalszych kibiców Jagiellonii Białystok. Błyskawicznie został on dostrzeżony przez samego arbitra, który wychodząc na rozgrzewkę zareagował u delegata meczowego, nakazując jego zdjęcie. Według relacji kibiców Jagi, arbiter miał nawet zagrozić, że w przeciwnym razie nie rozpocznie spotkania. 

Transparent został zdjęty, ale gdy rozbrzmiał pierwszy gwizdek Krzysztofa Jakubika, rozpoczęło się też kiepskie show arbitra z Siedlec, który był najsłabszym aktorem niedzielnego widowiska. Już w 5. minucie przed kompromitacją uratował go VAR, gdy gola ręką strzelił Jose Naranjo. Potem wcale nie było lepiej, sędzia tworzył na murawie duże zamieszanie, myląc się i przeszkadzając obu drużynom. M. in. najpierw nie odgwizdał dwóch fauli na Afimico Pululu - jednym przed i jednym w polu karnym Rakowa. Później z kolei, już w drugiej połowie, nie ukarał drugą żółtą kartką Tarasa Romanczuka, dając Rakowowi wątpliwą korzyść w postaci puszczenia akcji gości rozpoczętej w środku pola. 

Sędzia Krzysztof Jakubik raz jeszcze potwierdził słuszność skreślenia go z listy sędziów międzynarodowych. 

Asystent też się nie popisał. Olbrzymia kontrowersja przy golu na 1:0. Dlatego VAR nie mógł zareagować

Oprócz postawy Krzysztofa Jakubika w pierwszej połowie dużą wpadkę zaliczył jego asystent Arkadiusz Kamil Wójcik. Gdyby Wójcik był odpowiednio dysponowany, również gol w 12. minucie Jose Naranjo nie zostałby uznany. Dlaczego? Wszystko dlatego, że na początku akcji na bardzo wyraźnym spalonym był Afimico Pululu, co umknęło arbitrowi.

Dlaczego więc nie zareagował VAR? Wprawdzie Pululu przeszkadzał w interwencji Stratosowi Svarnasowi, to jeszcze piłka trafiła pod nogi Bogdana Racovitana. Ten nieatakowany wybił piłkę pod nogi Jose Naranjo i asystenci VAR uznali, że od tego momentu rozpoczęła się nowa akcja. Jest to bez dwóch zdań spora kontrowersja, bo nawet jeśli VAR już nie powinien był wkraczać do akcji, to bezsprzecznie akcję powinien był przerwać sędzia Jakubik po sygnalizacji swojego asystenta.

Kto liderem na koniec roku? Walka trwa w najlepsze, tylko punkt różnicy

Po 18 kolejkach ekstraklasy i na jedną przed zakończeniem ligowego roku 2023 wciąż nie wiadomo, kto zakończy rok na pierwszym miejscu w tabeli. Jagiellonię Białystok (37 punktów) dzieli od Śląska Wrocław (38) już tylko jeden punkt, a oba zespoły w 19. kolejce będą musiały udać się na mecze wyjazdowe. 

W piątek Śląsk zagra prestiżowe derby Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin, z kolei dzień później Jagiellonia zagra w Krakowie z beniaminkiem Puszczą Niepołomice. Zmiana na szczycie wciąż wydaje się niewykluczona. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA