Niemcy chcą przejąć klub ekstraklasy, ale jest problem. Nagła zmiana

- Żeby znać aktualną wycenę Śląska, musimy dokonać profesjonalnej i rzetelnej wyceny piłkarzy, którzy teraz świetnie sobie radzą i ich wartość rośnie. Na to wszystko gotowy musi być inwestor, który wchodząc miał trochę inne spojrzenie - stwierdził wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur. W rozmowie z portalem igol.pl opowiedział o tym, jak przebiegają negocjacje z niemiecką firmą Westminster, zainteresowaną przejęciem większościowych udziałów aktualnego lidera ekstraklasy. Wyjaśnił, jakie są oczekiwania miasta i z czego wynika to, że procedura się przedłuża. Zdradził także, jakie plany na klub mają potencjalni inwestorzy.

Śląsk Wrocław od lat jest w rękach miasta, ale niewykluczone, że niebawem się to zmieni. Przejęciem klubu jest zainteresowany polski oddział niemieckiej firmy Westminster. Negocjacje są w toku, gdyż sprawa jest bardzo złożona, a każda ze stron pilnuje swoich interesów. Mimo wszystko wydaje się, że transakcja jest coraz bliżej finalizacji.

Zobacz wideo Legia Warszawa wyrzucona z pucharów? Najnowsze informacje

Śląsk Wrocław rozmawia z nowym inwestorem. Przedstawiciel ratusza odsłania kulisy negocjacji

W rozmowie z portalem igol.pl więcej o negocjacjach opowiedział wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur. Potwierdził, że idą one we właściwym kierunku, a kolejne spotkanie ma się odbyć w połowie grudnia. Wspomniał też, jakiego wkładu finansowego od nowego właściciela oczekuje miasto.

- Chcemy gwarancji finansowania rocznego klubu na poziomie 15 mln złotych, ale to musi być zagwarantowane na takiej zasadzie, że jeśli tej kwoty inwestor nie pozyska ze źródeł zewnętrznych to będzie musiał dołożyć ją z własnego majątku - powiedział. Dodał, że miasto będzie wykładało sumę proporcjonalną do jego udziałów, kwestia ta "jest jeszcze od ustalenia".

Inna sprawa to wartość klubu. Ta w ostatnim czasie mocno poszła w górę, a to za sprawą bardzo dobrych wyników w ekstraklasie, której Śląsk jest liderem, jak również dużo wyższej frekwencji na trybunach czy zwiększenia wartości zawodników. Poprzedniej wyceny dokonano w czerwcu, tuż po tym, jak zespół z trudem utrzymał się w lidze. To nie pozostaje bez wpływu na negocjacje.

- W czerwcu wyceniliśmy klub na ponad 8 mln zł. Żeby znać aktualną wycenę Śląska, musimy dokonać profesjonalnej i rzetelnej wyceny piłkarzy, którzy teraz świetnie sobie radzą i ich wartość rośnie. Na to wszystko gotowy musi być inwestor, który wchodząc miał trochę inne spojrzenie, bo chciał kupić klub za ponad 8 mln. Teraz kupuje klub z sukcesem, a te nasze wymagania co do dofinansowania są sparametryzowane również w czasie. Z tego bierze się przedłużająca się procedura, ponieważ w tej dynamicznie zmieniającej się sytuacji, również finansowej, inwestor musi podejmować różne decyzje. Po pierwsze zwiększają się te kwoty, po drugie zwiększa się możliwość komercjalizacji dla samego inwestora - wyjaśnił wiceprezydent Wrocławia.

Westminster chce przejąć Śląsk Wrocław. Mierzą bardzo wysoko

Wiele wskazuje na to, że Westminster miałby posiadać 75 proc. udziałów w Śląsku. I choć wiążące decyzje w kwestii przejęcia mogłyby zapaść już w niedalekiej przyszłości, to nowy inwestor wjedzie do klubu raczej dopiero po zakończeniu obecnego sezonu, gdy sytuacja będzie bardziej klarowna. Także władze miasta wydają się przekonane co do takiego rozwiązania.

- Musimy uważać, żeby nie przedobrzyć, bo pojawienie się nagle inwestora może spowodować jakieś napięcia i oczekiwania. (...) Z moich obserwacji wynika, że inwestor też raczej będzie bardziej zainteresowany zakończeniem obecnego sezonu. To pozwoli zachować mu pełną jasność i podejmować racjonalne decyzje - oznajmił urzędnik.

W negocjacjach miasto bardzo dba o interesy własne oraz Śląska. Chodzi nie tylko o zabezpieczenie finansowania klubu (temu mają służyć m.in. odpowiednio skonstruowana umowa czy gwarancje bankowe), jak również niedopuszczenie choćby do zmiany lokalizacji, nazwy, barw czy herbu. Na razie rozmowy z Westminster przebiegają pomyślnie, lecz do omówienia zostały kluczowe trzy warunki. - Pierwszy to timing do decyzji, drugi to kwota wejścia, czyli kwota całej transakcji plus zabezpieczenia na najbliższe minimum 5-15 lat i trzeci, który określa, czy zaczynamy od razu od prywatyzacji, czy od kroku pośredniego, czyli partnerstwa strategicznego. To wszystko zależy od decyzji inwestora i naszej - stwierdził Mazur.

Niemiecka firma przedstawiła już swoją wizję rozwoju klubu w obszarze biznesowym oraz sportowym. Jeśli chodzi o drugi z nich, to zakładane jest utrzymanie na stanowiskach prezesa Patryka Załęcznego oraz trenera Jacka Magiery. Generalnie plany są niezwykle ambitne. - Oni chcą za rok utrzymać to, co jest teraz. Za 2-3 lata zrobić krok naprzód, a za pięć lat mieć budżet na poziomie 100 mln zł z plusem i wejść pewnym krokiem na arenę europejską - zdradził przedstawiciel ratusza.

Na razie priorytetem Śląska jest jak najlepsze zakończenie roku w ekstraklasie. Zostały mu jeszcze dwa mecze, domowy z Koroną Kielce (9 grudnia) oraz wyjazdowy z Zagłębiem Lubin (15 grudnia). Jeśli wygra przynajmniej jeden z nich, przerwę zimową spędzi jako lider.

Więcej o:
Copyright © Agora SA