Gigantyczny skandal w Ekstraklasie. Jest przełom. Nie ujdzie mu na sucho

Do skandalicznego zdarzenia doszło podczas sobotniego spotkania ekstraklasy pomiędzy Widzewem Łódź a Radomiakiem. Kiedy jeden z kibiców gospodarzy stracił przytomność, a służby medyczne udzielały mu pierwszej pomocy, z sektora poleciało zdanie "zdychaj k***o". Radomski klub zapowiedział, że "kibica", który wykrzykiwał takie hasła, czekają surowe konsekwencje. We wtorek potwierdzono autentyczność nagrania.

Radomiak Radom rozbił w sobotnim starciu 17. kolejki ekstraklasy na wyjeździe Widzew Łódź 3:0, tym samym przełamując serię trzech meczów bez zwycięstwa. Był to wymarzony debiut na stanowisku szkoleniowca Macieja Kędziorka, który zastąpił ostatnio zwolnionego Constantina Galcę. 

Zobacz wideo Listkiewicz dostał kontrę. Jaśniej się nie da. "Tragedia ludzka i groby"

Podczas tego spotkania doszło do tragicznego zdarzenia na trybunach, ponieważ jeden z kibiców gospodarzy stracił przytomność. Błyskawicznie z pomocą ruszyły mu służby medyczne. Na murawie pojawiła się karetka, a lekarze rozpoczęli reanimację. Niestety, nie udało się go uratować, a o śmierci  łódzki klub poinformował przed godziną 23.

Zidentyfikowano feralnego kibica Radomiaka. "Sprawa jest delikatna"

Biorąc pod uwagę tę koszmarną sytuację, na drugi plan powinny zejść wydarzenia na murawie, ale również niesnaski pomiędzy kibicami. Nic takiego nie miało miejsca. Będący tego wieczoru na stadionie fanatyk zespołu gości krzyknął w kierunku nieprzytomnego fana "zdychaj, ku***". Zdarzenie odbiło się szerokim echem w sieci, a klub zapowiedział, że jeśli materiał okaże się prawdziwy, to nałoży na kibica dożywotni zakaz stadionowy.

Nie minęło zbyt dużo czasu, a Radomiak potwierdził autentyczność nagrania i zidentyfikował mężczyznę. - Nie byłem przy tym, ale z tego co wiem autentyczność została potwierdzona - powiedział w rozmowie z Interią rzecznik prasowy klubu Damian Markowski.

Mimo wcześniejszych ustaleń rzecznik nie chce jednak przekazywać pochopnych wieści. - Teraz trwają wewnętrzne procedury. To nie jest tak, że można z dnia na dzień nałożyć zakaz stadionowy. Działamy w tym kierunku, ale chcemy też porozmawiać z tym mężczyzną i jesteśmy w kontakcie ze stowarzyszeniem naszych kibiców. Nie jest tak, że pod publiczkę ogłosiliśmy działanie, a nic nie robimy. Sprawa jest delikatna - podsumował.

Po 17 kolejkach Radomiak zajmuje obecnie ósme miejsce w tabeli ekstraklasy z dorobkiem 22 punktów. Najbliższe spotkanie rozegra w sobotę 9 grudnia, kiedy na własnym stadionie zagra z Górnikiem Zabrze.

Więcej o:
Copyright © Agora SA