To byłaby rewolucja i koniec polskich klubów w LM, LE i LKE

Niedługo może wrócić pomysł klubowej Superligi. Wtedy inicjatywa największych europejskich klubów została storpedowana przez UEFA. 21 grudnia TSUE ma wydać werdykt w sprawie, w której federacja jest oskarżana o monopol. Jeżeli giganci europejskiego futbolu wygrają, to w ciągu kilku lat mogą zajść ogromne zmiany. Piłka nożna w Europie będzie zupełnie inna. Również dla polskich klubów.

Idea Superligi w 2021 roku zakładała powstanie rozgrywek dla dwudziestu drużyn, z których aż piętnaście by się nie zmieniało. W wyniku ogromnego społecznego niezadowolenia, presji UEFA, a nawet rządów niektórych państw z pomysłu wycofano się bardzo szybko i został schowany do szuflady.

Zobacz wideo Burza po słowach Stocha i Kubackiego. Wyszli z problemem do mediów

Superliga wróci? Wraz z nią może zmienić się rzeczywistość polskich klubów

Przy pomyśle obstają jedynie Real Madryt, FC Barcelona i Juventus, które wytoczyły UEFA proces przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Te kluby oskarżają europejską federację o stworzenie monopolu. Jeżeli wygrają, to może oznaczać koniec europejskich rozgrywek w kształcie, który obecnie znamy. W końcu najlepsi będą chcieli grać tylko między sobą, a Superliga w pierwotnie proponowanym kształcie zakładała zabetonowanie rozgrywek. Jeżeli nawet europejskie puchary przetrwają, to zdecydowanie stracą na wartości.

Jednocześnie umożliwienie powstania Superligi otworzyłoby ścieżkę do stworzenia innych, podobnych projektów. Polskie kluby mogłyby wraz z innymi zespołami lig centrum, południa i wschodu Europy utworzyć Ligę Trójmorza. Rozgrywki zrzeszające drużyny z Polski, Ukrainy, Czech, Słowacji, Austrii, Węgier, Rumunii, Chorwacji, Bułgarii, Słowenii, Grecji, Mołdawii i państw nadbałtyckich byłyby warte nawet 2 miliardy euro każdego roku - twierdzi Olivier Jarosz, członek zarządu firmy LTT Sport, która doradza klubom piłkarskim i stoi za takim pomysłem.

- Ekonomicznie te kraje mają razem spory potencjał, a także około 150 mln mieszkańców. Jest to więc duży rynek. Jeśli chodzi o piłkę nożną, poszczególne dochody klubów Trójmorza wynoszą dziś w sumie miliard euro. Gdyby doszło do konsolidacji i powstałaby nowa liga, według naszych obliczeń same prawa medialne wzrosłyby do 2 mld. Byłyby to naprawdę konkurencyjne rozgrywki. Kluby zarabiałyby więc zdecydowanie więcej niż obecnie - tłumaczy w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.

"Będziemy o wiele mocniejsi". Liga Trójmorza szansą dla polskich klubów?

Idea tych rozgrywek opiera się na tym, że choć kluby z tych krajów nie należą do najmocniejszych, to razem stworzą całkiem interesujące rozgrywki. Według Jarosza to może być jedyna szansa dla zespołów z tej części Europy, żeby poradzić sobie z finansowymi reperkusjami, które mogą wstrząsnąć niedługo europejskimi pucharami.

- Inicjatywa rozgrywek Trójmorza ma jedną myśl przewodnią: wszyscy jesteśmy na średnim poziomie, ale jeśli połączymy siły, będziemy o wiele mocniejsi. Będzie większy apetyt dla sponsorów i lepsi piłkarze dla kibiców. Kluby więcej zarobią, przez co będą się szybciej rozwijać - zauważa i podkreśla wagę werdyktu TSUE. - Poczekajmy na decyzję TSUE z 21 grudnia, bo to ona w dużej mierze zdefiniuje nam następne pięciolecie w futbolu. Niektórzy twierdzą, że nic się nie zmieni, ale ja uważam inaczej. Zmieni się, ale efekty będzie widać na dłuższą metę. Gdyby miało być inaczej, decyzja zostałaby podjęta już rok temu, a ona wciąż się opóźnia. Może nas nawet czekać prawdziwa piłkarska rewolucja, więc lepiej się przygotować i mieć plan w kieszeni na wszelki wypadek - podsumowuje.

Przedstawiany przez Jarosza pomysł brzmi jednak bardzo utopijnie. I nic dziwnego. W końcu to jego firmie zależy na wypromowaniu tej idei. Pojawia się jednak mnóstwo znaków zapytania. Jak na taki pomysł zareagowaliby kibice? Jak uczciwie podzielić ograniczoną przecież liczbę miejsc w ewentualnych rozgrywkach między tyle państw? Jakie stworzyć zasady kwalifikacji do Ligi Trójmorza? Co z krajowymi rozgrywkami, które wciąż zrzeszałyby zdecydowaną większość klubów? Stałyby się jedynie czymś w rodzaju turniejów kwalifikacyjnych? Czy najsilniejsze polskie kluby przestałyby kompletnie grać w ekstraklasie? Już najbardziej podstawowych pytań jest wiele, a wchodząc w szczegóły, pojawiłoby się ich tylko więcej. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA