Koniec świetnej passy wicelidera ekstraklasy. Pierwszy raz na własnym stadionie

Jakub Seweryn
Jagiellonia Białystok po raz pierwszy w tym sezonie straciła punkty na własnym stadionie. Ale zespół Adriana Siemieńca został powstrzymany nie przez byle kogo, lecz przez niezwykle silną moc remisowania Piasta Gliwice. Bezbramkowy remis w Białymstoku oznacza już 12. podział punktów drużyny Aleksandara Vukovicia w tym sezonie. Gospodarze nie zdołali wykorzystać nawet tego, że przez ponad kwadrans grali w przewadze po czerwonej kartce dla Ariela Mosóra.

Siedem zwycięstw Jagiellonii w siedmiu meczach u siebie oraz aż jedenaście remisów w piętnastu meczach Piasta w tym sezonie. W piątkowy, mroźny wieczór przy ulicy Słonecznej w Białymstoku spotkały się dwa zespoły, które dotychczas w tych rozgrywkach zaliczały niezwykłe liczby, choć trener Piasta Gliwice Aleksandar Vuković z pewnością marzyłby o tym, aby przynajmniej ze trzy z tych remisów jego drużyna zamieniła na zwycięstwa. A tak różnica w tabeli pomiędzy drugą Jagiellonią a dwunastym Piastem wynosiła aż 12 punktów.

Zobacz wideo Jeszcze 5 lat temu Michał Probierz nie chciał być selekcjonerem. „Młodzieżówka była, jak moje dziecko"

W Piaście tego wieczoru brakowało zawieszonych za kartki Grzegorza Tomasiewicza i Aleksandrosa Katranisa. Co ciekawe, w bramce Piasta nie było tym razem Frantiska Placha, którego zastąpił Karol Szymański. Trener Jagi Adrian Siemieniec nie mógł z kolei skorzystać z pauzującego za kartki Nene oraz kontuzjowanego Jarosława Kubickiego, co stworzyło poważną lukę środku pola jego drużyny. Na tym najbardziej ucierpiała obrona, bo Michal Sacek został przeniesiony do drugiej linii, a dodatkowo, jak informowaliśmy przed meczem, sam trener Siemieniec zawiesił "ze względów dyscyplinarnych" najważniejszego stopera Jagiellonii - Adriana Diegueza. To sprawiło, że do linii defensywy wicelidera ekstraklasy wrócili Dusan Stojinović i Miłosz Matysik. Ponadto tylko na ławce rezerwowych zasiedli Afimico Pululu i Dominik Marczuk.

Moc remisowania Piasta. Oparł się jej nawet wicelider ekstraklasy. Kapitalna seria przerwana

Od pierwszych minut spotkanie to miało dość niespodziewany przebieg, bo choć Jagiellonia była jego faworytem, to wysoki pressing przeciwnika sprawiał jej bardzo dużo kłopotów. Mało tego - Piast był dzięki temu zespołem lepszym i konkretniejszym w pierwszej części gry. I po 20 minutach spokojnie mógł w tym meczu prowadzić, bo najpierw po rzucie rożnym, których goście mieli bez liku, niecelnie uderzał Ariel Mosór, a niedługo później strzał z 16 metrów Jakuba Holubka obił słupek bramki gospodarzy.

Później ten mecz nieco się wyrównał. Próbował Piast, odgryzała się też Jagiellonia. Uderzenie głową Jose Naranjo bez trudu obronił Karol Szymański, w odpowiedzi zza pola karnego spróbował szczęścia Miłosz Szczepański, jednak świetną interwencją popisał się Alomerović. 

Jeszcze przed przerwą oba zespoły miały po świetnej szansy na otwarcie wyniku spotkania. Najpierw po dośrodkowaniu Damiana Kądziora w doskonałej sytuacji z dwóch metrów przestrzelił Michael Ameyaw, a następnie sam na sam z Szymańskim wychodził Kristoffer Hansen, jednak zachował się źle i jego marną podcinkę pewnie złapał bramkarz Piasta. 

Po zmianie stron też rozpoczęło się od lepszej gry gości z Gliwic, ale poza kilkoma kolejnymi stałymi fragmentami gry pod bramką Zlatana Alomerovicia większego zagrożenia nie było. Mecz się mocno zamknął, bo również po drugiej stronie boiska gospodarzy stać było jedynie na składną akcję z płaskim strzałem Michala Sacka, który był zdecydowanie zbyt lekki, by sprawić problemy Karolowi Szymańskiemu.

Gdy upłynęła godzina gry, trener Adrian Siemieniec wzmocnił siłę rażenia, wpuszczając na boisko Afimico Pululu i Dominika Marczuka. To też sprawiło, że Jagiellonia zaczęła być groźniejsza od swojego przeciwnika, jednak wciąż brakowało jej konkretów. Dopiero w 73. minucie takowy się pojawił - w szybkiej akcji Jagi Afimico Pululu efektownie ograł Ariela Mosóra i został powalony przez 20-latka tuż przed polem karnym. A że w przeciwnym razie Pululu wyszedłby sam na sam z Szymańskim, Mosór został ukarany czerwoną kartką i Piast musiał grać w dziesiątkę. 

Gliwiczanie mieli w tych minutach trochę pecha, gdyż chwilę wcześniej bramka głową Michaela Ameyawa została anulowana przez niewielkiego spalonego.

Jagiellonia miała oprócz gry w przewadze rzut wolny z 17 metrów, ale największy specjalista w ekstraklasie w tym elemencie, czyli Bartłomiej Wdowik, nie poradził sobie z dwoma murami postawionymi przez rywala. Tym razem trafił w jednego z obrońców Piasta. Nieskutecznie zaskoczyć Karola Szymańskiego w kolejnych minutach próbowali także Dominik Marczuk, Taras Romanczuk czy Michal Sacek.

Jagiellonia Białystok miała tego dnia duże problemy ze sforsowaniem defensywy Piasta Gliwice i po raz pierwszy w tym sezonie straciła punkty na własnym stadionie, remisując 0:0. Gospodarze nie wykorzystali szansy na objęcie prowadzenia w tabeli ekstraklasy, z kolei Piast zaliczył już 12. remis w obecnych rozgrywkach, choć za nami tylko 16 kolejek. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA