Mattias Johansson trafił do Legii Warszawa bez kwoty odstępnego w lipcu 2021 roku z tureckiego Genclerbirligi. Zaledwie dwa lata później, bo w lipcu bieżącego roku odszedł z klubu, nie zapisując w nim większej historii, a mowa o zawodniku, który w CV ma Panathinaikos Ateny czy AZ Alkmaar. W pierwszym sezonie (2021/2022) ośmiokrotny reprezentant Szwecji był podstawowym zawodnikiem Legii, rozgrywając dla niej 31 meczów. W poprzednich rozgrywkach nie był specjalnie ceniony przez Kostę Runjaicia i zaliczył zaledwie 14 występów. W sumie dla Legii rozegrał 45 meczów, w których strzelił dwie bramki i zaliczył trzy asysty. Z klubem zdobył Puchar Polski w poprzednim sezonie.
Z Johanssonem związana jest pewna. historia. Gdy Legię Warszawa prowadził Czesław Michniewicz. Szwed miał niespecjalnie dogadywać się z doświadczonym szkoleniowcem oraz narzekać na traktowanie. Najbardziej miało mu się nie podobać przezwisko "Ikea", jakim zwracał się do niego późniejszy selekcjoner reprezentacji Polski.
Ostatecznie latem wygasł jego kontrakt z Legią i z kartą w ręku 31-latek mógł szukać nowego pracodawcy. W mediach przewijały się doniesienia, że może wrócić do jednego z ojczystych klubów. Wymieniano m.in. AIK Solna. Jednak nic z tego nie wyszło i Mattias Johansson od 1 lipca pozostaje bez klubu i nie wygląda na to, żeby miało się to zmienić w tym roku.
Wydaje się jednak, że prędzej czy później Johansson znajdzie nowy klub. Mowa w końcu o 31-letnim zawodniku, który grał w dobrych klubach, a jeszcze we wrześniu 2021 roku rozgrywał mecze w barwach narodowych.