Wielka awantura po meczu Ekstraklasy. Zaczęła się pyskówka. "Żenada"

Internetowa burza po meczu Ruchu Chorzów ze Śląskiem Wrocław, który na boisku Stadionu Śląskiego zakończył się remisem 2:2. Kilkanaście godzin po spotkaniu emocje przeniosły się do sieci, gdzie dyrektor sportowy ekipy z Wrocławia zamieścił wpis uderzający w Ruch i jego kibiców. Nie zabrakło w nim skandalicznych sformułowań, na które odpowiedzieli działacze chorzowskiego klubu.
Dyskusje działaczy Ruchu Chorzów i Śląska Wrocław
Fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl

W sobotę Ruch Chorzów zremisował ze Śląskiem Wrocław 2:2 w dosyć szczęśliwych dla siebie okolicznościach - gospodarze w trakcie meczu otrzymali dwa rzuty karne, a szczególnie drugi budził wątpliwości trenera Jacka Magiery, jego piłkarzy i kibiców Śląska. Ich zdaniem sędzia Paweł Raczkowski popełnił błędy, które pozbawiły wrocławian zwycięstwa. Głos zabrał także dyrektor sportowy ekipy z Wrocławia, dolewając tym samym oliwy od ognia. 

Zobacz wideo Załęcki uciekł z klatki. Omielańczuk ujawnia szczegóły. "Tak bardzo go nienawidzę"

Dyrektor sportowy Śląska Wrocław uderza w Ruch Chorzów i jego kibiców. "Jesteście źródłem wstydu"

David Balda, który jest dyrektorem sportowym Śląska, nie przebierał w słowach na portalu X, mimo że na początku podkreślił, iż "musiał się wyspać, żeby móc mówić o meczu spokojnie i bez emocji". O jego wypowiedzi można napisać, że spokój i brak emocji, to jedyne rzeczy, których jego wpisowi zabrakło. 

"Nasi zawodnicy dali na boisku z siebie maksimum, to był dla nas niezwykle trudny mecz w tak niegościnnym i wrogo nastawionym otoczeniu..." - czytamy w początkowej części posta. W kolejnych zdaniach Balda uderzył w sędziego Raczkowskiego i jego decyzje. "Nie chcę zwalać winy "tylko i wyłącznie" na sędziego. Tak, jego występ był słaby, to były raczej faule koszykarskie niż piłkarskie, popełnił wiele błędów, ale zrobiliśmy je także my, powinniśmy strzelić bramkę na 3:1 lub 3:2" - napisał dyrektor sportowy Śląska, który następnie w skandaliczny sposób odniósł się do kibiców Ruchu. 

"Ten mecz miał być świętem futbolu, nie komedią i walką gladiatorów w jednym. Już od samego przyjazdu czułem ogromną wrogość miejscowych ludzi, zarówno organizatorów, jak i przede wszystkim kibiców. Kibicom, którzy na stadionie mówili nam, że jesteśmy ''k...y z Wrocławia'', mówię tylko jedno, spójrzcie na tabelkę, a jeśli cieszycie się remisem po takich rzutach karnych, to mi was żal. Agresywni, wulgarni, pijani kibice o niskim poziomie inteligencji. Wy nie jesteście kibicami, ale źródłem wstydu..." - stwierdził Balda, który jednak pogratulował "prawdziwym kibicom" doskonałego dopingu. 

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Działacz Śląska skrytykował Ruch także za to, że "nie był w stanie zapewnić sektora" dla kibiców jego klubu, usprawiedliwiając się "problemem technicznym", co uznał za "żałosne i żenujące". 

Ten wpis nie pozostał bez odpowiedzi. Działacze Ruchu Chorzów pokazali większą klasę

Słowa dyrektora sportowego Śląska wywołały reakcję działaczy Ruchu. Najpierw swój wpis zamieścił wiceprezes zarządu "Niebieskich": 

"Pełni Pan oficjalne stanowisko w Śląsku Wrocław i w ten sposób wypowiada się o kibicach przeciwnika? To z nami coś jest nie tak? Rozumiem rozgoryczenie po meczu, w którym miały być łatwe punkty, ale emocje chyba wypada schować do kieszeni i przemyśleć co się pisze. Żenada" - napisał Marcin Stokłosa. 

Dużo mniej wylewny był prezes Ruchu, który zwrócił się do Baldy w jego ojczystym języku, czyli po czesku. "Ticho je zlato, pane rediteli", co po polsku oznacza "cisza jest złotem, panie dyrektorze" - napisał Seweryn Siemianowski. 

Po stronie działaczy Ruchu stanęli także kibice, którzy przywołali m.in. incydent z fanami Śląska, którzy w 2019 roku zdemolowali stadion Widzewa Łódź podczas meczu Pucharu Polski. Inni zwrócili uwagę, że "wstydem" jest pisanie takich rzeczy o kibicach rywala oraz na fakt, że Śląskowi również zdarza się nie wpuszczać fanów rywala na własny obiekt, jak miało to choćby miejsce w jednym z meczów przeciwko Wiśle Kraków. Jak widać emocje po spotkaniu, jeszcze nie opadły i mogą jeszcze długo się unosić.

Więcej o: