Niespełna 30 tysięcy kibiców, którzy w powrocie Ruchu na Stadion Śląski w Chorzowie stworzyli znakomitą piłkarską atmosferę, obejrzało w sobotę wieczorem emocjonujący, ale brzydki mecz "Niebieskich" ze Śląskiem Wrocław (2:2). Gospodarzom nie można było odmówić ambicji, a Śląsk, choć piłkarsko górował nad rywalem, został pokarany za nieodpowiedzialność i minimalizm, w co uwierzyć nie mógł jego trener Jacek Magiera. Stadion Śląski może być dla walczącego o utrzymanie Ruchu nowym otwarciem w ekstraklasie.
14 lat trzeba było czekać, żeby ekstraklasa wróciła na Stadion Śląski w Chorzowie. Jednak, gdy w maju 2009 roku Ruch Chorzów podejmował w "Kotle Czarownic" ŁKS Łódź, na trybunach największego wówczas stadionu w kraju zasiadło tylko 6500.
Teraz, po tych czternastu latach, jest to inny Ruch, inna mobilizacja wśród jego kibiców i przede wszystkim inny, bo przebudowany Stadion Śląski, który wprawdzie jest już obiektem bardziej lekkoatletycznym niż piłkarskim, swoją pojemnością nawet po przebudowie (54 tys. miejsc) ustępuje Stadionowi Narodowemu w Warszawie, to wciąż posiada swój urok i swoją magię.