18 - zaledwie tyle sekund potrzebowali piłkarze Śląska Wrocław, by na otwarcie drugiej połowy przeprowadzić wspaniałą akcję. Jeden z najlepszych zawodników spotkania - Piotr Samiec-Talar kapitalnie, prostopadle podał w pole karne między dwóch obrońców, a Petr Schwarz pięknie przymierzył w długi róg z około jedenastu metrów. Goście byli w szoku, bo to oni w pierwszej połowie byli nieco lepsi.
Potem szok zawodników Legii Warszawa był jeszcze większy, bo w drugiej połowie zostali całkowicie rozbici i nie mieli nic do powiedzenia. W 71. minucie gospodarze zrobili świetną kontrę. Piotr Samiec-Talar znów popisał się kapitalną asystą. Erik Exposito wyszedł w sytuacji sam na sam z Tobiaszem i pokonał bramkarza Legii.
120 sekund później było już 3:0. Po dalekim podaniu od bramkarza Rafała Leszczyńskiego - Matias Nahuel z łatwością w polu karnym minął Rafała Augustyniaka i podał do Samca-Talara na piąty metr, który trafił do pustej bramki!
Chwilę później goście byli już na kolanach. W 77. minucie obrońcy Legii Warszawa zachowali się fatalnie, Exposito przebiegł od połowy boiska i znów wygrał pojedynek z Tobiaszem. Dla hiszpańskiego napastnika to 11. gol w tym sezonie i umocnił się na pozycji najskuteczniejszego w ekstraklasie. Ma cztery bramki więcej od Brazylijczyka Pedro (Radomiak).
W pierwszej połowie zdecydowanie dłużej przy piłce byli zawodnicy Legii Warszawa. To oni prowadzili grę, długo rozgrywali akcję, a rywale nastawili się na kontrataki. 100 proc. okazji było jednak w tej części mało, a obie drużyny oddały zaledwie po jednym celnym strzale na bramkę.
Najlepszą sytuację miał dopiero w trzeciej minucie pierwszej połowy Marc Gual. Po dośrodkowaniu z prawej strony Macieja Rosołka piłkę głową zgrał Tomas Pekhart na siódmy metr do Guala, ten obrócił się, strzelił, ale trafił tylko w poprzeczkę.
Rosołek mógł mieć asystę, ale też gola. W 38. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony Patryka Kuna, strzelił z 12 metrów, ale źle trafił w piłkę, która poleciała obok słupka.
Przyczajeni gospodarze pierwszą sytuację mieli w 22. minucie. Petr Schwarz dośrodkował w pole karne, Samiec-Talar strzelał głową z sześciu metrów, ale obok słupka. 120 sekund później wrocławianie zrobili kontrę, fatalny błąd popełnił Radovan Pankov, który źle obliczył lot piłki. Z osiemnastu metrów znów uderzył Samiec-Talar, ale tuż obok słupka i Kacper Tobiasz, bramkarz Legii Warszawa mógł odetchnąć z ulgą.
Dla Legii Warszawa to czwarta porażka z rzędu!, w tym trzecia w lidze. Po tej porażce wciąż zajmuje czwarte miejsce w tabeli (20 punktów). Śląsk Wrocław wrócił za to na pozycję lidera. Ma 26 punktów, jeden więcej od Jagiellonii Białystok, ale też jeden mecz rozegrany więcej.
W innym sobotnim meczu Puszcza Niepołomice po niesamowitej końcówce zremisowała z Cracovią 1:1.