Pobity bramkarz Puszczy przerwał milczenie. Oto jego wersja

Bramkarz Puszczy Niepołomice Kewin Komar udzielił wywiadu, w którym przedstawił swoją relację z wydarzeń, o których od poniedziałku mówiła cała piłkarska Polska. Golkiper twierdzi, że został zaatakowany przez około 20 osób, ale nie wie, czy atak był na podłożu kibicowskim. Sprawę bada policja.

Początkowo przedstawiana przez media wersja wydarzeń mówiła, że atak miał podłoże kibicowskie. Komar miał być zaatakowany przez kiboli Wisły Kraków, którzy mieli rozpoznać go na festynie strażackim w Wiśniczu Małym. Wtedy fani Wisły mieli zemścić na bramkarzu, który miał duży udział w pozbawieniu Wisły awansu do ekstraklasy - golkiper zanotował dwie asysty w wygranym 4:1 meczu barażowym.

Zobacz wideo Sochan w Polsce z NBA: W przyszłym roku na pewno będę grał w kadrze

Kewin Komar przedstawia swoją wersję wydarzeń. Były przyśpiewki

Ta wersja wydarzeń szybko zaczęła się rozjeżdżać. Pojawiły się nowe informacje, które wskazują, że sprawa mogła mieć podłoże obyczajowe, a nie kibicowskie. Doszło do tego, że Szymon Jadczak - dziennikarz, który nagłośnił sprawę - przeprosił za pochopną publikację. Swoją wersję wydarzeń postanowił przedstawić bramkarz, który udzielił wywiadu serwisowi Meczyki.pl.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Golkiper Puszczy Niepołomice stwierdził, że do Wiśnicza Małego pojechał odebrać rodziców swojej dziewczyny, ale ci poprosili, żeby jeszcze chwilę zostać na festynie organizowanym przez lokalną OSP. Następnie wraz z dziewczyną poszedł do jej znajomych. Wtedy minął grupę osób, która miała go rozpoznać i zaczęła śpiewać przyśpiewki Wisły Kraków oraz atakujące Puszczę i Cracovię

- Kiedy doszliśmy na miejsce, stanąłem obok ławki, gdzie siedzieli znajomi mojej dziewczyny i chwilę później podeszła do mnie jedna z tych osób, które śpiewały te przyśpiewki. Podał mi rękę i powiedział, że mnie rozpoznał. Że bronię w Ekstraklasie... A i na samym początku pogratulował mi awansu, ale dodał, że mnie nie szanuje, bo wyeliminowałem jego klub z baraży. Po tym wszystkim odszedł na swoje miejsce - wspomina bramkarz. 

Potem do Komara mieli podejść dwaj mężczyźni. Były chłopak jego obecnej dziewczyny oraz jego kolega. Golkiper wspomina, że wcześniej ich nie znał. Zaczęli go zaczepiać, aż w końcu jeden z nich uderzył bramkarza w głowę. Piłkarz nie jest w stanie stwierdzić, z jakiego powodu go zaatakowali. 

20 osób. Tyle miało zaatakować bramkarza Puszczy

Komar zaczął się bronić i trafił Dominika W. - byłego chłopaka swojej dziewczyny. Ta w końcu go odciągnęła od całej sytuacji. Wydawało się, że będzie po wszystkim, ale w pewnym momencie bramkarz Puszczy zobaczył, że szykują się kłopoty.

- Nagle w oddali zauważyłem, że cała tamta grupa, z której było tych dwóch gości, zaczyna się zbierać. Zacząłem na szybko analizować, jak mogę uciec z tego boiska. Rozglądałem się wokół, ale boisko było ogrodzone siatką, a przede mną znajdowała się cała grupka tych osób. (...) Zaczęły też dochodzić różne krzyki: "Kewin ty k**wo" i tak dalej. Zaczęli mnie wyzywać. Wyzywali też tego mężczyznę, który udzielił mi pomocy - opowiadał. Według Komara ta grupa liczyła około 20 osób i został przez nią zaatakowany.

- Kolejni napastnicy podbiegali do mnie, wyprowadzając ciosy i kopnięcia we mnie. Próbowałem zasłaniać twarz i zacząłem wyprowadzać ciosy, żeby ich odgonić. Po chwili dalej uciekając, poślizgnąłem się lub przewróciłem po ciosie i przewróciłem się na plecy. Wtedy doskoczyli do mnie i zaczęli mnie kopać oraz obijać. Bili, gdzie mogli. Po kilku sekundach próbowałem jak najszybciej wstać. Udało mi się i dalej uciekałem najszybciej, jak się da. Ostatnia faza jest taka, że biegnę i nagle z mojej lewej strony pojawił się mężczyzna w moim wzroście, szerokiej postury, który bardzo dużo ważył. Dobiegł do mnie na bliski dystans i zaczął zasypywać mnie ciosami rękoma. Przewróciłem się na ławkę, która tam była i po tych uderzeniach wkroczyła straż - wspomina. 

Taką wersję zdarzeń przedstawił piłkarz. Niedługo zostanie ona skonfrontowana z innym materiałem. Film, w którym wypowiedzą się m.in. świadkowie całej sytuacji, zapowiedział dziennikarz portalu Weszło.com Kamil Warzocha. 

"Zobaczycie wersję zdarzeń o wiele bardziej prawdopodobną. Komar może mieć duży problem" - przyznaje.

Obecnie problem ma Puszcza Niepołomice. Beniaminek ekstraklasy stracił swojego podstawowego bramkarza oraz młodzieżowca. Do tej pory klub z Niepołomic rozegrał sześć spotkań, w których zdobył łącznie siedem punktów. Kewin Komar raz zachował czyste konto, 10 razy musiał wyciągać piłkę z siatki. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.