Przed Radomiakiem Radom niezwykle ważne wydarzenie. W sobotę 5 sierpnia zostanie otwarty nowy stadion, którego budowa trwała od 2016 roku. Klub sprzedał wszystkie bilety na to spotkanie. Piłkarze Constantina Galcy powalczą o drugą wygraną w tym sezonie. Na inaugurację pokonali Górnika Zabrze (2:0), a w ostatni weekend przegrali 0:2 z Lechem Poznań.
Kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem arbitra w Poznaniu syn właściciela Radomiaka - Grzegorza Gilewskiego - opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia z drogi do stolicy Wielkopolski. Internauci od razu wyłapali jeden szczegół. Mężczyzna jechał z prędkością 213 km/h, co widać było na fotografii.
W sieci od razu wybuchła burza. "Wczoraj Lech Poznań grał u siebie z Radomiakiem. Kamil Gilewski, magister prawa (obrona pracy w czerwcu tego roku) za kierownicą Mercedesa-AMG CLA45s chyba spieszył się na ten mecz. Kamil jest synem Grzegorza Gilewskiego, byłego sędziego i sponsora/współwłaściciela Radomiaka" - napisał Marcin Tyc znany z "Historii bez Cenzury" i zamieścił zrzuty ekrany zdjęć z profilu Kamila Gilewskiego.
Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl
"Wypadki, kalectwo, śmierć. Nic ich to nie uczy" - dodał Tyc. Jeden z internautów zwrócił w komentarzach także uwagę na fakt, że prędkość, z którą jechał Gilewski to jedno, a drugie to to, że... jedną ręką robił zdjęcie. "Najgorsze" - czytamy.
Faktycznie zachowanie syna właściciela Radomiaka było dość nieodpowiedzialne. Zwłaszcza że w Polsce coraz częściej dochodzi do wypadków spowodowanych właśnie nadmierną prędkością na drogach czy autostradach.
Najbliższy mecz Radomiak rozegra w sobotę 3 sierpnia. Obecnie zajmuje 10. miejsce w tabeli ekstraklasy.