Tym transferem Raków zaszokował. Oto jak go przekonali. "Po tym szanse wzrosły"

- Wcale nie chodziło o pieniądze. Sonny nie zarobi w Rakowie jakichś niewyobrażalnych kwot - mówi dyrektor sportowy Rakowa, Robert Graf. Mimo to Sonny Kittel jest już w Częstochowie, a jego transfer jest niekwestionowanym hitem tego okienka w Ekstraklasie. Co więc okazało się decydujące?

Raków Częstochowa tym transferem zaskoczył i kibiców, i największych ligowych rywali. W zeszłym tygodniu do klubu dołączył Sonny Kittel - była już gwiazda niemieckiego Hamburgera SV i czołowa postać 2. Bundesligi.  W przeszłości niewiele brakowało, a 30-letni skrzydłowy znalazłby się w reprezentacji Polski. Choć urodził się w niemieckim Giessen i całe życie grał za naszą zachodnią granicą, również w tamtejszych reprezentacjach młodzieżowych, to jego rodzina pochodzi z Polski, a konkretnie ze Śląska. Grze w biało-czerwonych barwach sprzeciwił się jednak ówczesny prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Zobacz wideo Polacy wygrali Ligę Narodów! Śliwka wychwala Nikolę Grbicia

Tak działacze Rakowa Częstochowa przekonali Sonny'ego Kittela. "Od kiedy pracuję w klubie..."

Jak nietrudno się domyśleć, sprowadzenie zawodnika takiego formatu wcale nie było dla mistrzów Polski łatwym zadaniem. Co prawda Kittelowi pod koniec czerwca wygasł kontrakt z HSV, ale za to dostał kuszące oferty z Arabii Saudyjskiej i Turcji. Jak ujawnił "Przegląd Sportowy", nie chciał z nich jednak skorzystać. Wraz z żoną spodziewa się drugiego dziecka, a wolałby je wychowywać w krajach nie tak odległych kulturowo. Nie to było jednak decydujące.

Okazuje się, że zawodnika przekonało ogromne zaangażowanie właściciela klubu Michała Świerczewskiego, który osobiście odwiedził go w Hamburgu. - Od kiedy pracuję w klubie, to Michał nie spotykał się z piłkarzem przed podpisaniem kontraktu. Po wyjeździe do Hamburga szanse na transfer wzrosły do 70-80 proc. - zdradził "Przeglądowi Sportowemu" dyrektor sportowy Rakowa, Robert Graf.

Sonny Kittel hitem transferowym Ekstraklasy. "Nie chodziło o pieniądze"

Świerczewski pokazał Kittelowi projekt, nad którym pracuje w Częstochowie. Mówił o planach na przyszłość oraz kusił wizją gry w europejskich pucharach. Jak dotąd nowy nabytek Rakowa zagrał w nich skromne 28 minut i to 10 lat temu jeszcze jako piłkarz Eintrachtu Frankfurt. - Wcale nie chodziło o pieniądze. Finansowo się porozumieliśmy i wbrew doniesieniom, Sonny nie zarobi w Rakowie jakichś niewyobrażalnych kwot - tłumaczył Graf.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Poza tym częstochowianie mają plan, jak wykorzystać doświadczenie Kittela, gdy ten zakończy karierę. A to daje piłkarzowi perspektywę stabilności. - Przygotowaliśmy dwie drogi, z których ma wybrać najodpowiedniejszą dla siebie, jeżeli chodzi o pracę w Rakowie. Sonny na pewnym etapie zdecyduje, w jakiej roli się widzi - zakończył dyrektor sportowy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.