Była 65. minuta, kiedy w meczu Górnika Zabrze z Radomiakiem zobaczyliśmy akcję z serii "piłkarskie jaja". Katastrofalne zachowanie bramkarza gospodarzy - Daniela Bielicy - sprawiło, że gospodarze stracili drugiego gola w pierwszej kolejce ekstraklasy.
24-latek sprowadził na swój zespół nieszczęście przez próbę dryblingu we własnym polu karnym. Bielica wznowił grę, podając do Kryspina Szcześniaka. Obrońca Górnika oddał piłkę Bielicy, a ten, zamiast ją wybić, wdał się w drybling.
Bramkarz minął jednego rywala, ale przy okazji piłka odskoczyła mu na kilka metrów. Skorzystał z tego nowy zawodnik Radomiaka - Pedro Henrique - który zagrał piłkę, zanim na wślizgu zdążył do niej Bielica. Katastrofalny błąd bramkarza wykorzystał Rafał Wolski, który uderzeniem głową podwyższył na 2:0.
Pierwszą bramkę goście zdobyli pięć minut wcześniej. I znów główną rolę odegrał Pedro Henrique, który tym razem sam strzelił gola. Brazylijczyk z bliska wykorzystał podanie, które otrzymał z lewej strony boiska.
Górnik, który w niedzielę był zespołem dużo gorszym, w końcówce mógł zmniejszyć straty. Mógł, ale znakomitej okazji nie wykorzystał Lukas Podolski. Niemiec otrzymał zagranie z prawej strony, ale choć znajdował się sam kilka metrów przed bramką, to nawet w nią nie trafił.
Górnik kolejny mecz zagra w sobotę, kiedy na wyjeździe zmierzy się z Wartą Poznań (15:00). Radomiak w niedzielę zagra w Poznaniu z Lechem (17:30).