Klub ekstraklasy pobił własny rekord. Dokonali historycznej rzeczy [WIDEO]

Warta Poznań zremisowała 1:1 z Piastem Gliwice w 33. kolejce ekstraklasy. Mimo że wynik nie był okazały, to mógł usatysfakcjonować obie ekipy. Gospodarze przełamali passę trzech porażek z rzędu, z kolei drużyna Aleksandara Vukovicia dokonała historycznej rzeczy. Zanotowała 12. mecz bez porażki, co jest nowym rekordem klubu.

Na zakończenie 33. kolejki ekstraklasy Warta Poznań podejmowała na własnym stadionie Piast Gliwice. Było to drugie spotkanie drużyn w tym sezonie - jesienią 2:0 triumfowała drużyna Dawida Szulczka. Tym razem trudno było wyłonić faworyta. Gospodarze byli bardzo zmotywowani - chcieli nie tylko przełamać passę trzech porażek z rzędu, ale i przeszkodzić rywalom w pobiciu klubowego rekordu. Zespół Aleksandara Vukovicia przystępował do spotkania na fali 11 meczów bez porażki. Ostatecznie Warcie udało się zrealizować tylko jeden z wyznaczonych celów. 

Zobacz wideo Jacek Magiera komentuje plotki o nowej pracy

Remis na zakończenie kolejki. Piast pobił niesamowity rekord klubowy

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem pożegnano Bartosza Kielibę, kapitana poznaniaków, który po ośmiu latach żegna się z klubem. Piłkarz został uhonorowany gromkimi brawami, po czym sędzia rozpoczął mecz. I już po pięciu minutach padła pierwsza bramka.

Akcję napędził Michael Ameyaw, który podał na prawą stronę do Grzegorza Tomasiewicza. Ten nie czekał długo i zagrał miękko w pole karne Warty. Tam stał już dobrze ustawiony Michał Chrapek, który najpierw ograł Roberta Ivanova i odwrócił się z piłką, po czym uderzył z bliskiej odległości między nogami Adriana Lisa.

Gol Piasta podrażnił piłkarzy Warty, którzy ruszyli do ataku. I już w 23. minucie otrzymali prezent od rywali. Jeden z piłkarzy poznańskiej drużyny zagrał piłkę z rzutu wolnego ]w pole karne. Tam dobrze ustawiony był Ivanow, który oddał strzał, ale futbolówka wpadła w ręce bramkarza. Wcześniej jednak piłka otarła się o rękę Chrapka, co zasygnalizowali gospodarze. Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenasty metr. Ostatecznie szansę na bramkę zamienił Kajetan Szmyt.

Kibice nie zobaczyli zbyt wielu akcji w drugiej połowie

Później obie drużyny nieco uspokoiły grę i pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1. Druga partia zaczęła się od wyrównanej gry, ale brakowało skuteczności i zdecydowanych ataków. Niedokładne podania zdarzały się zarówno po stronie Piasta, jak i Warty. 

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Dopiero w 62. minucie kibice zobaczyli pierwszą groźną akcję. Ameyaw oszukał obrońców Warty, podał do Chrapka, a ten następnie dośrodkował do Jorge Felixa. Hiszpan oddał strzał z szóstego metra, ale futbolówka trafiła w Lisa. 

Na kolejną okazję trzeba było czekać niemal 20 minut. Wówczas Pyrk pognał pod bramkę, ograł przy tym Stavropoulosa i oddał strzał z bliskiej odległości. Tylko że znów znakomitą interwencją popisał się golkiper Warty. Ostatecznie w meczu nie padło już więcej goli. 

Warta Poznań - Piast Gliwice 1:1

Strzelcy: Michał Chrapek (5'), Kajetan Szmyt (23'K)

Obie ekipy dopisały sobie po jednym punkcie. Tym samym Piast umocnił się na piątej lokacie i podtrzymał serię meczów bez porażki. To już 12. starcie, co jest nowym rekordem klubu. Z kolei Warta zajmuje siódme miejsce - ma pięć punktów mniej od gliwickiej ekipy. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.