W minionym weekend Legia Warszawa pokonała 5:1 Jagiellonię Białystok, a jedyną bramkę dla gości zdobył Marc Gual. Dzień wcześniej oficjalnie poinformowano, że Hiszpan od przyszłego sezonu będzie reprezentował barwy klubu z ulicy Łazienkowskiej. Z tego powodu zdecydował się nie manifestować swojej radości po strzelonym golu. Wywołało to spore poruszenie w środowisku piłkarskim. "Zachował się tak, jakby rozegrał już ponad sto spotkań w barwach Legii, a przecież dopiero co potwierdzono jego transfer. Kuriozum." - napisał Dominik Wardzichowski ze Sport.pl.
W podobne tony w programie "Liga Minus" na kanale Weszło uderzył Wojciech Kowalczyk, były piłkarz Legii oraz reprezentacji Polski, a obecnie ekspert piłkarski. - Jak ja widzę, że z bramki strzelonej nie cieszy się Kamil Drygas, to jestem w stanie zrozumieć. Jeśli jednak robi to Marc Gual, to nie wiem dlaczego. Przecież nie bierze pieniędzy z Legii Warszawa - powiedział 39-krotny reprezentant Polski. Drygas to niedawny zawodnik Pogoni Szczecin, który w tej samej kolejce strzelił gola dla Miedzi Legnica w meczu przeciwko swojej byłej drużynie.
- Dla mnie to jakieś szaleństwo i totalna głupota. On zarabia pieniądze w Jagiellonii Białystok, to powinien się z tego cieszyć, a nie przepraszać kibiców. Bez względu na wszystko. Co tu się odp***ala? Jaki dziad. Kompromitacja zawodnika - dodał Wojciech Kowalczyk.
Marc Gual w tym sezonie ekstraklasy zdobył 16 bramek i jest liderem klasyfikacji strzelców. Do tego dorzucił sześć asyst. W przyszłym sezonie będzie grał w Legii, która jest bardzo blisko przypieczętowania wicemistrzostwa Polski. Podopieczni Kosty Runjaicia mają sześć punktów przewagi nad Pogonią Szczecin i do pewnego srebrnego medalu potrzebują ledwie punktu w dwóch ostatnich spotkaniach. Natomiast Jagiellonia Białystok zajmuje 11. pozycję z 40-stoma punktami na koncie i jest pewna utrzymania.