W Lechii pada nie tylko pierwsza drużyna. Pracownik tłumaczy przyczyny niepowodzeń

Lechia Gdańsk może zakończyć sezon nie tylko spadkiem z ekstraklasy, który jest już pewny, ale też spadkiem z Centralnej Ligi Juniorów. Sytuacja akademii jest w opłakanym stanie. - Nie mamy nawet własnych obiektów - wyjawił Grzegorz Grzegorczyk, koordynator ds. rozwoju akademii Lechii, w rozmowie z portalem Meczyki.pl.
Lechia Gdańsk zagra już tylko trzy mecze w Ekstraklasie. Potem klub spadnie do 1. ligi.
Fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

O fatalnej sytuacji Lechii Gdańsk pisaliśmy już wielokrotnie. W minioną sobotę piłkarze Davida Badii przegrali z Zagłębiem Lubin 1:3 i tym samym stało się jasne, że po 15 latach pobytu w ekstraklasie Lechia pożegna się z najwyższą klasą rozgrywkową. Ale źle dzieje się także na poziomie juniorskim. Tam spadek może zanotować występujący w Centralnej Lidze Juniorów zespół do lat 19 (obecnie 15. miejsce). Od roku w Gdańsku nie funkcjonują także rezerwy.

Zobacz wideo Traktowanie sędziów? Listkiewicz nie kryje oburzenia

Lechia Gdańsk i fatalnie funkcjonująca akademia. David Badia nawet nie rozmawiał z trenerami

Niewykluczone, że jedną z przyczyn słabo funkcjonującej akademii w Lechii jest... niedobór trenerów. Z drużynami młodzieżowymi pracuje obecnie tylko trzech szkoleniowców. Trzech trenerów, którzy zaczynali sezon pracując z juniorami Lechii dziś jest w sztabie Davida Badii. - W trakcie sezonu dostali nominację do pierwszego zespołu. Wiadomo, to jest dla nich coś fajnego. W trakcie rozgrywek to był dla nas problem, by znaleźć jakościowe zastępstwa. Nikt o tym nie mówi, bo nikt o tym nie wiedział - przyznał koordynator ds. akademii Lechii Gdańsk Grzegorz Grzegorczyk w rozmowie z portalem Meczyki.pl.

Były piłkarz zauważył, że w ostatnim czasie gorzej układała się współpraca na linii pierwszy zespół - akademia. Za kadencji Marcina Kaczmarka, a więc od września 2022 do marca 2023 roku, sztab pierwszej drużyny poświęcał mniej czasu juniorom. - Twierdzę, że wynikało to z sytuacji pierwszego zespołu - zaznaczył koordynator, który dodał, że odkąd David Badia przejął Lechię, to ani razu nie rozmawiał z przedstawicielami drużyn młodzieżowych. 

Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.

Złe zarządzanie akademią sprawia, że z Gdańska uciekają kolejni zdolni piłkarze. Rok temu z Gdańskiem rozstali się m.in. Ryszard Sumiński czy Marek Niewiadomski. Do Legii poszedł Igor Brzyski, a do Lecha Kacper Potulski. Zimą do Radomiaka przeszedł z kolei Krystian Okoniewski. Niebawem Lechia straci Jakuba Kałuzińskiego, który regularnie grał w pierwszym zespole. - Wiadomo, że chciałbym, by ci młodzi chłopcy jak najdłużej grali w Lechii i przy okazji w kadrach młodzieżowych. Chcemy, by klub miał z tego duże pieniądze - to jest moje marzenie - przyznał Grzegorczyk.

Lechia Gdańsk w fatalnym stanie. Brak rezerw, obiektów i młodzieży...

Jednym z grzechów głównych władz Lechii w ostatnim czasie było zlikwidowanie drużyny rezerw, która występowała w czwartej lidze. To tam szansę mieli ogrywać się zawodnicy, którzy nie łapali się do składu, ale też aspirujący do kadry pierwszej drużyny młodzieżowcy. Decyzją Adama Mandziary i Pawła Żelema w tym sezonie takiej możliwości nie było. - Decyzja odgórna, na którą nie mieliśmy wpływu. Rezerwy zostały rozwiązane w czasie, w którym było tzw. bezkrólewie, bo dopiero szukano kolejnego dyrektora akademii - tłumaczył 40-latek.

Grzegorczyk poruszył też temat braku ośrodka treningowego. - Jaguar i Gedania mają swoje obiekty, a my nie. My pracujemy przy ulicy Meissnera, Traugutta i na stadionie rugby, należącym do Ogniwa Sopot - przyznał.

Niebawem sytuacja Lechii może się jednak zmienić. W Gdańsku może dojść do zmiany właścicielskiej -udziały w klubie chce nabyć Michał Brański. Dla Lechii mogłoby to oznaczać nowy, lepszy początek. Póki co gdańszczanie muszą się jednak pogodzić ze spadkiem z ekstraklasy.

Więcej o: