Raków idzie na mistrza. Pokazał, jak bardzo mu zależy. Co za mecz! [WIDEO]

Piłkarze Rakowa Częstochowa utrzymali dziewięciopunktową przewagę nad Legią Warszawa przed bezpośrednim starciem tych drużyn. Stało się tak po wygranej Rakowa u siebie z Cracovią 4:1.
Zobacz wideo Największy kryzys Lewandowskiego w karierze? "Nie pamiętam takich miesięcy"

Była 16. minuta meczu. Gospodarze rozgrywali atak pozycyjny na swojej połowie. Podanie na ponad czterdziestym metrze przed własną bramką otrzymał grecki stoper, Stratos Svarnas. Próbował wykopać piłkę, ale zrobił to tak nieudolnie, że trafił w Michała Rakoczego. Napastnik Cracovii pobiegł w kierunku bramki Rakowa Częstochowa i wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem, Vladanem Kovaceviciem.

Raków znów pokazał wielką klasę. Piękny gol Iviego Lopeza

Dwanaście minut później kibice gospodarzy mieli nadzieję na wyrównanie. Sędzia Jarosław Przybył przerwał grę i analizował sytuację w polu karnym Cracovii. Na powtórce obejrzał starcie Bartosza Nowaka z zawodnikiem gości, ale zdecydował się że nie było przewinienia i nie podyktował rzutu karnego. W 38. minucie Tudor świetnie prostopadle podał w pole karne do Vladislavsa Gutkovskisa, a ten mocnym strzałem wyrównał.

Już na początku drugiej połowy po rzucie rożnym w dobrej sytuacji źle zachował się Gutkovskis. W 59. minucie gospodarze dopięli swego. Giannis Papanikolaou kapitalnie, prostopadle podał na prawą stronę do Tudora, a ten zdecydował się na błyskawicznie dośrodkowanie. Z piłką minął się Gutkovskis, ale na ósmym metrze dobrze akcję zamykał Bartosz Nowak i zdobył gola.

W 65. minucie Raków Częstochowa podwyższył prowadzenie. Tuż przed polem karnym faulowany był Ivi Lopez. Hiszpan uderzył pięknie, pod poprzeczkę, przełamała ręce Karola Niemczyckiego i wpadła do siatki. - Lopez, Lopez, Lopez - mogli krzyczeć za chwilę kibice gospodarzy.

W 70. minucie Ivi Lopez znów mógł sprawić w euforię swoich fanów. Uderzał z podobnego miejsca, z którego zdobył gola.

W 82. minucie wprowadzony zaledwie 120 sekund wcześniej Marcin Cebula, przejął piłkę na połowie gości, przeprowadził rajd i w polu karnym był faulowany przez Pawła Jaroszyńskiego. Do jedenastki podszedł sam poszkodowany i strzelił w okienko bramki.

Goście kończyli mecz w dziesiątkę, po tym jak Jani Atanasov otrzymał czerwoną kartkę. Zatrzymał bowiem w nieprzepisowy sposób wychodzącego na czystą pozycję Sebastiana Musiolika. 

Raków Częstochowa po tym zwycięstwie wciąż jest liderem ekstraklasy. Ma aż dziewięć punktów przewagi nad Legią Warszawa. Oba te zespoły w hicie kolejki zmierzą się ze sobą w Warszawie za dwa tygodnie (1 kwietnia o godz. 17.30). Teraz będzie bowiem przerwa na mecze reprezentacji.

W innych sobotnich meczach ekstraklasy były aż trzy remisy: Śląsk Wrocław - Stal Mielec (1:1), Jagiellonia Białystok - Zagłębie Lubin (2:2) i Pogoń Szczecin - Korona Kielce (0:0).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.