Ekspert zaskakuje ws. Jagiellonii. "Gdyby Kulesza był prezesem, trenera by nie było"

- Słyszałem, że gdyby prezesem "Jagi" nadal był Cezary Kulesza, to Maćka w Białymstoku już by nie było - tak w programie "Studio Ekstraklasa" o sytuacji trenera Macieja Stolarczyka w Jagiellonii wypowiedział się Marek Jóźwiak. Szkoleniowiec uratował posadę, pokonując w ostatnim meczu Górnika Zabrze 2:1, ale nadal nie może być pewny swojej przyszłości w klubie.

Sobotni mecz Jagiellonii Białystok z Górnikiem Zabrze w 24. kolejce Ekstraklasy był niezwykle ważny dla Macieja Stolarczyka. Trener ekipy z Podlasia grał o utrzymanie posady. Jeśli jego drużyna zaliczyłaby kolejną porażkę, niemal na pewno zostałby zwolniony. Piłkarzom "Jagi" udało się jednak wygrać 2:1, poprawić pozycję w tabeli, a także sytuację szkoleniowca. 

Zobacz wideo Na tym polega fenomen Lecha Poznań w Europie. "A w ekstraklasie bryndza"

Maciej Stolarczyk ma szczęście, że nie pracuje w Jagiellonii z Cezarym Kuleszą? "Już by go nie było"

Stolarczyk nadal nie może jednak spać spokojnie. Ratuje go tylko ostatni mecz, a do tego napięte są jego relacje z zarządem, któremu zarzucił m.in. zbyt wygórowane oczekiwania.  "Pomimo zwycięstwa nad Górnikiem Zabrze 2:1, najbliższa przyszłość 51-letniego trenera w Jagiellonii nie była pewna. Teraz też nie jest, bo Stolarczyk nadal siedzi na beczce prochu, ale będzie miał jeszcze jedną szansę na podniesienie słabo grającego zespołu" - pisał na Sport.pl o jego sytuacji Jakub Seweryn

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

O sytuacji trenera Jagiellonii wypowiedział się także Marek Jóźwiak, stały ekspert programu "Studio Ekstraklasa" portalu Interia.pl. Jego zdaniem Stolarczyk ma szczęście, że w Białymstoku nie rządzi już Cezary Kulesza. Obecny prezes PZPN, który przez lata zasiadał w fotelu prezesa klubu, miałby bezzwłocznie zwolnić Stolarczyka po serii rozczarowujących wyników i starć z zarządem. 

- Słyszałem, że gdyby prezesem "Jagi" nadal był Cezary Kulesza, to Maćka w Białymstoku już by nie było - stwierdził Jóźwiak. Zaczepił też obecnego prezesa Jagiellonii Wojciecha Pertkiewicza, który był gościem programu. Spytał skąd wzięły się długi klubu, skoro wspomniany Kulesza "zostawił jakieś 8-9 mln złotych na plusie". 

Pertkiewicz tłumaczył, że wydatki przerastały przychody. Zrzucał to na problemy głównego sponsora klubu, czy brak udanych transferów z klubu, które w poprzednich latach zapewniały Jagiellonii okazały zastrzyk gotówki. - Jagiellonia przez lata sprzedawała czołowego zawodnika za godziwe pieniądze i to ratowało budżet. W ostatnim czasie takiego piłkarza w klubie nie było - stwierdził.

A co prezes sądzi o sytuacji Stolarczyka i jego zarzutach względem kierownictwa klubu? - Włączył mu się trochę mechanizm samoobrony i ja to rozumiem. Oczekiwania? Wszędzie są wyższe oczekiwania niż poziom gry. W Manchesterze City i w Arsenalu też są wyższe. Bo i budżet jest wyższy. Ale każdy cieszy się z tego, co ma - podsumował. 

Jagiellonia Białystok po 24. kolejkach ekstraklasy zajmuje 13. miejsce w tabeli z 28 punktami. Nad strefą spadkową ma tylko trzy punkty przewagi. W następnym meczu zmierzy się u siebie z Zagłębiem Lubin, które zajmuje 12. miejsce i ma o jeden punkt mniej. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.