"Nieprawdopodobna kompromitacja". Oceny w łyżwiarstwie są mniej kontrowersyjne

Michał Kiedrowski
Powiedzenie "piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe, tu nie liczą się oceny za wrażenie artystyczne" od dawna już uważam za mocno odbiegające od prawdy. Mógłbym nawet powiedzieć, że w łyżwiarstwie figurowym oceny za wartość artystyczną są dużo mniej kontrowersyjnie niż w piłce nożnej.

Do przypomnienia porównania łyżwiarstwa figurowego i piłki nożnej skłoniły mnie wydarzenia ostatniego weekendu. Przede wszystkim chodzi mi o mecz Legii z Górnikiem Zabrze, podczas którego sędzia Bartosz Frankowski podniósł ciśnienie przede wszystkim kibicom stołecznego zespołu. 

Zobacz wideo

Augustyniak zbierał zęby z boiska

W 62. minucie meczu doszło do najbardziej kontrowersyjnej sytuacji w tym meczu. Rafał Augustyniak dostał łokciem w twarz od Anthony'ego van den Hurka i stracił dwa zęby. Wyglądało to naprawdę mało estetycznie.  

Dzielny legionista mimo dotkliwego urazu nie poprosił o zmianę i dalej walczył na murawie, a sprawca faulu został ukarany przez sędziego Bartosza Frankowskiego jedynie żółtą kartką.  

Głos w sprawie zabrał także internetowy ekspert sędziowski, cytowany wielokrotnie w polskich mediach podczas i bardziej prestiżowych meczów - Łukasz Rogowski. Jego zdaniem nie było mowy o czerwonej kartce: - Moim zdaniem żółta kartka się broni - zwłaszcza, że celowości w tym nie było - napisał w jednym z tweetów cytowanego poniżej wątku. 

Do sytuacji odniósł się również Adam Lyczmański, sędziowski ekspert Canal+. Jego zdaniem również żółta kartka w tym wypadku się broni. A w uzasadnieniu porównał tę sytuację do podobnego wydarzenia w meczu Warty Poznań z Rakowem Częstochowa, w którym Fran Tudor z tego drugiego klubu został ukarany czerwoną kartką. W jednym przypadku widział tylko "nierozważny atak łokciem", a w drugim pełną premedytację.

Sędziego pochwalił też były znakomity piłkarz, dużo gorszy były trener kadry, a potem prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek. - Wszystko w tym meczu zgodnie z przepisami. Wypadły zęby? Zdarza się, zero w tym było premedytacji czy złośliwości - napisał.  

Czym naraził się na kontrę ze strony byłego sędziego Marcina Borskiego, który napisał ironicznie: Jasne, że tak, zwłaszcza że na linii był Marcin Boniek. W takim zestawie mecz musiał być wzorowo poprowadzony. 

Marcin Boniek to bratanek Zbigniewa Bońka. 

"Nieprawdopodobna kompromitacja" - inni eksperci chcą czerwieni

Oczywiście grupa, która krytykowała łagodne potraktowanie piłkarza Górnika, była też liczna. Przewodzili jej byli piłkarze Legii, jak na przykład Cezary Kucharski, który stwierdził: - Przecież jest dużo innych uderzeń łokciem, które kończyły się czerwonymi kartkami. 

Jeszcze dosadniej do sytuacji odniósł się Michał Żewłakow, były zawodnik Legii i reprezentant Polski i ekspert Canal+. - Dlaczego jak komuś wypadają zęby, to my rozmawiamy o tym, czy to jest zamierzone, czy nie. - mówił w niedzielnym programie w Canal+ Żewłakow. - Przepraszam, że teraz zażartuję, ale ja też nie zamierzałem wjechać w autobus, a niestety wjechałem i zostałem ukarany. Dlatego dla mnie tutaj powinien być oceniony skutek. Ewentualna decyzja, którą podjąłby sędzia, też byłaby nauką na przyszłość dla takiego piłkarza.

Żewłakow w niedzielę wrócił do wypadku, który spowodował pod wpływem alkoholu ponad dwa lata temu w Warszawie, gdzie swoim bmw wjechał w tył autobusu na czerwonym świetle. Stracił wtedy prawo jazdy, został ukarany grzywną, a także zawieszony przez Canal+. 

Do słów Lyczmańskiego odniósł się również wspominany wcześniej Marcin Borski, który obronę żółtej kartki dla van den Hurka nazwał "nieprawdopodobną kompromitacją". - Odnośnie do wybitych zębów Augustyniaka - zapis z Postanowień Kolegium Sędziów PZPN w aktualnych Przepisach: "Sędziowie winni oceniać skutek postępku zawodnika, a nie przyczynę jego postępowania" - napisał były sędzia.

Rozbieżne opinie można by przytaczać jeszcze długo. Różne interpretacje dotyczyły też innych wydarzeń z tego meczu. Kontrowersje wzbudziła czerwona kartka dla Josue jak i brak upomnienia w takim samym kolorze dla zawodnika Górnika.  

I tak jest co tydzień. I w każdej lidze. W Hiszpanii np. wybuchła afera po meczu Valnecii z Barceloną. Jeden gwizdek i wynik mógł być zupełnie inny.  

Kontrowersje miał zlikwidować VAR, ale zlikwidować nie mógł, gdy nie ma jednej interpretacji zdarzenia. Czynnik ludzki wciąż króluje. Liczy się przeczucie, wyczucie, itp. Najlepsze są te oceny, które mówią na przykład: mógł dać żółtą, ale z czerwonej też by się wybronił. Mnie przypomina się sędzia z dawnych jeszcze czasów, który po uznaniu gola z gigantycznego spalonego tłumaczył się: tak to widziałem.

Czy więc nie mam racji, że piłka nożna jest jak łyżwiarstwo figurowe? I tu i tam decydujące jest, jakie wrażenie wywrze się na sędzim. W łyżwiarstwie figurowym, choć mówi się, że decyduje tam subiektywna ocena, to jest jednak odrobinę sprawiedliwej, bo arbitrów jest kilku, a nie tylko jeden. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.