Marciniak nie miał litości dla piłkarza Jagiellonii. "Zaczniecie grać w piłkę?"

Jagiellonia Białystok pokonała 2:0 Pogoń Szczecin, choć pierwsza połowa spotkania nie zapowiadała takiego wyniku. Drużyna Macieja Stolarczyka była całkowicie bezradna, co rozczarowało nawet Szymona Marciniaka, prowadzącego ten mecz. Arbiter nie gryzł się w język i w przerwie zadał dosadne pytanie jednemu z piłkarzy Jagiellonii, co zarejestrowały kamery. "Jakieś minimum, proszę was" - apelował.

W 20. kolejce ekstraklasy Jagiellonia Białystok podejmowała na własnym stadionie Pogoń Szczecin. W pierwszej połowie piłkarze Jensa Gustafssona niemal całkowicie zdominowali rywali. "To goście ze Szczecina wyróżniali się zdecydowanie wyższą kulturą piłkarską, podczas gdy Jagiellonii z trudem przychodziło nawet wyprowadzanie skutecznych kontrataków " - pisał Jakub Seweryn w pomeczowej relacji. Poziomem gry gospodarzy był załamany również Szymon Marciniak, który sędziował to spotkanie. 

Zobacz wideo Polscy sędziowie finału mundialu przywitani na lotnisku

Szymon Marciniak był bezlitosny dla Jagiellonii. "Zaczniecie grać w piłkę?"

Tuż przed wyjściem na drugą połowę polski arbiter spotkał w tunelu skrzydłowego Jagiellonii, Bartosza Bidę. Marciniak wdał się w krótką konwersację z piłkarzem. Nie gryzł się w język i wyraził opinię na temat poziomu gry drużyny Macieja Stolarczyka, a całą rozmowę zarejestrowały kamery.

- Zaczniecie teraz w drugiej połowie grać w piłkę? - dopytywał się Marciniak, który był ewidentnie rozczarowany bezradnością Jagiellonii na boisku. 

- Pan to się chyba przyzwyczaił do tego wysokiego poziomu - odpowiedział mu Bida, nawiązując tym samym do finału mistrzostw świata w Katarze, który w grudniu zeszłego roku poprowadził 41-latek.

Na dosadną odpowiedź Marciniaka nie trzeba było długo czekać. - Nie, ale jakieś minimum, proszę was... - podkreślił polski arbiter, próbując zmotywować piłkarzy Jagiellonii do większego zaangażowania na murawie. 

I rzeczywiście w drugiej odsłonie spotkania drużyna Stolarczyka pokazała się już z dużo lepszej strony. Mimo desperackich ataków Pogoni, to gospodarze wyszli na prowadzenie w 58. minucie. Po świetnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bartłomieja Wdowika wynik strzałem głową otworzył rozgrywający swój 100. mecz w ekstraklasie Tomasz Kupisz.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Równo 20. minut później Jagiellonia podwyższyła prowadzenie na 2:0. Tym razem do siatki trafił Jesus Imaz. Tym samym gospodarze odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób na prośbę Marciniaka.

Jak trafnie zauważył Bida, polski arbiter przyzwyczaił się do wysokiego poziomu gry. Podczas mistrzostw świata w Katarze poprowadził trzy spotkania, w tym najważniejsze - finał pomiędzy Argentyną i Francją. Marciniak spisał się znakomicie i po meczu zebrał wiele pochwał. "Był silniejszy od technologii", "Najlepszy finał w historii" - mówili eksperci. 

Po powrocie z Kataru polski arbiter sędziował już kilka spotkań, m.in. w Arabii Saudyjskiej. Mecz Jagiellonii z Pogonią był jego drugim w ekstraklasie w rundzie wiosennej. Wcześniej prowadził mecz Rakowa Częstochowa z Piastem Gliwice (1:0).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.