Kolejne problemy Świerczoka. Pojawiły się komplikacje. "To delikatna sprawa"

Jakub Świerczok kilka dni temu przeszedł testy medyczne w Zagłębiu Lubin, a mimo to wciąż nie został jego zawodnikiem. "Przypuszczam, że muszą zostać rozwiązane sprawy formalne" - tłumaczy dziennikarz Tomasz Włodarczyk. To kolejny problem piłkarza po aferze z wyrokiem Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie.
Jakub Swierczok
&Fot. Renata Dabrowska / Agencja Wyborcza.pl

Jakub Świerczok w październiku 2022 r. został zdyskwalifikowany przez Azjatycką Konfederację Piłkarską za stosowanie niedozwolonych środków dopingujących. Kara zawieszenia miała trwać aż 4 lata, co mogłoby oznaczać dla niego de facto koniec kariery. Nastąpił jednak nagły zwrot akcji. Polak wygrał sprawę przed CAS i dyskwalifikacja przestała obowiązywać.

Zobacz wideo Najważniejsze postanowienie sądu ws. Lewandowski - Kucharski

Skomplikowana sytuacja Jakuba Świerczoka. Transfer do Zagłębia nie tak prędko

Krótko po tym pojawiły się doniesienia, że Świerczok trafi do Zagłębia Lubin. Piłkarz wciąż formalnie pozostaje zawodnikiem japońskiego Nagoya Grampus, a jego kontrakt obowiązuje jeszcze rok. Okienko transferowe w Polsce trwa jednak aż do 22 lutego, więc transfer wciąż jest możliwy. Jak kilka dni temu przekazał na Twitterze Filip Trokielewicz z mkszaglebie.pl, 30-latek przeszedł już testy medyczne w klubie z Dolnego Śląska.

Mimo to Świerczok wciąż nie dołączył do drużyny. Do sprawy odniósł się dziennikarz Tomasz Włodarczyk w programie "Okno Transferowe" na kanale Meczyki na YouTubie. - W Lubinie niewiele można się dowiedzieć w tej sprawie, bo jest ona bardzo delikatna. Ale jak rozumiem, sam klub i piłkarz chcą współpracować. Natomiast przypuszczam, że muszą zostać rozwiązane sprawy formalne, jak np. uregulowanie sytuacji kontraktowej z Nagoya Grampus - wyjaśnił.

 

Dziennikarz jest jednak przekonany, że wkrótce faktycznie dojdzie do transferu. - Jest jeszcze kilka spraw do zamknięcia, ale moim zdaniem Świerczok trafi do Zagłębia m.in. ze względów sentymentalnych. Zna Lubin, zna Waldemara Fornalika. To jest dobre miejsce, żeby się odbudować - stwierdził.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

Jakub Świerczok w przeszłości był już napastnikiem Zagłębia. Trafił do niego w lipcu 2017 r. W zaledwie pół roku zapracował sobie na zagraniczny transfer. Przyczyniły się do tego kapitalne statystyki. W 25 meczach dla tego klubu strzelił aż 17 bramek. Zaraz po tym przeszedł do bułgarskiego Łudogorca Razgrad. Z kolei z trenerem Waldemarem Fornalikiem miał okazję pracować za czasów gry w Piaście Gliwice, przed transferem do Japonii.

Więcej o: