Świetny Josue zapewnił Legii trzy punkty

Dwa świetne podania Josue wystarczyły, aby Legia wywiozła z Lubina trzy punkty. Portugalczyk zaliczył asysty przy bramkach Wszołka oraz Muciego, a podopieczni Kosty Runjaicia ograli Zagłębie 2:1. Utrzymali dystans do liderującego Rakowa Częstochowa.

Goście wychodzi na murawę w Lubinie ze świadomością, że kilka godzin wcześniej swój mecz wygrał Raków Częstochowa, który pokonał u siebie Piast Gliwice (1:0). Podopieczni Kosty Runjaicia przed pierwszym gwizdkiem tracili więc do lidera dziesięć punktów i nie mogli pozwolić sobie na wpadkę, jeśli wciąż marzyli o tytule mistrzowskim. Natomiast Zagłębie Lubin również było zainteresowane meczem na Jasnej Górze, gdyż ich bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie jest właśnie Piast, nad którym mieli trzy punkty przewagi. Podopieczni Waldemara Fornalika tydzień wcześniej wygrali na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 3:0, a Legia 3:2 z Koroną Kielce u siebie.

Zobacz wideo PZPN poszedł na całość. "Wybór z najwyższej półki"

Maestria Josue dała prowadzenie Legii

Pierwsza połowa była dość otwarta, choć mało było sytuacji, o których mogliśmy powiedzieć, że były "stuprocentowe". Ze strony gospodarzy groźnie uderzył Kacper Chodyna, ale jego strzał obronił Kacper Tobiasz. Szanse po rzucie rożnym miał również Adamski, ale zdecydowanie więcej działo się pod bramką Jasmina Buricia. Aktywny był Ernest Muci, który oddał kilka strzałów, choć raz zrobił to na wyrost, gdyż mógł podać do niepilnowanego Pawła Wszołka.

To właśnie prawowahadłowy dał prowadzenie Legii w 37. minucie, lecz na największe wyróżnienie w tej akcji zasługiwał Josue. Portugalczyk posłał idealne długie podanie za linię obrony do Wszołka, który wygrał pojedynek z Aleksem Ławniczakiem. Defensor Zagłębia przewrócił się, a 30-letni zawodnik Legii pokonał Jasmina Buricia. Bośniak kilka razy wcześniej uratował gospodarzy od straty bramki, lecz tym razem nie dał rady. VAR jeszcze dość długo analizował starcie między Wszołkiem a Ławniczakiem, lecz nie doszukał się przewinienia. Nie najlepiej zachował się z tej akcji również Aleksander Woźniak, który zagrał na lewej obronie z powodu braków kadrowych w ekipie "Miedziowych".

Legia, podobnie jak przed tygodniem, uśpiła sama siebie

Gospodarze po zmianie stron próbowali odrobić straty, ale poza odważniejszymi próbami, nie przyniosło to pozytywnego skutku. Na koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy ich entuzjazm mógł zgasnąć, gdy drugą bramkę zdobyła Legia. Po raz kolejny dał o sobie znać Josue - tym razem ze stojącej piłki. Portugalczyk dograł w pole karne z rzutu wolnego, a tam futbolówkę trącił Ernest Muci. Albańczyk po wielu próbach w końcu umieścił piłkę w siatce, a Josue zaliczył drugą asystę w tym spotkaniu.

W następnych minutach nic nie wskazywało na to, że Zagłębie może wrócić do gry, aż nagle w 66. minucie strzał z dystansu oddał Łukasz Łakomy. Zrobił to swoją gorszą prawą nogą, czym całkowicie zaskoczył Kacpra Tobiasza, mimo iż do bramki miał około 25 metrów. 22-latek to były zawodnik Legii Warszawa, który kształcił się w jej akademii. W Lubinie gra od dwóch lat. W ekipie gości mogły obudzić się demony z poprzedniego meczu, w którym prowadzili już trzema bramkami, a dopuścili rywala na odległość jednego trafienia.

Ostatnie dwadzieścia minut to dużo niepewności ze strony Legii, która momentami, zwłaszcza pod koniec czasu gry, była w sporych opałach z powodu coraz większych natarć ze strony Zagłębia. Aktywny w całym spotkaniu był Kacper Chodyna i to on był bliski pokonania Kacpra Tobiasza, ale piłka minęła prawy słupek bramki Legii.

Goście przetrzymali końcówkę meczu i drugi raz wiosną zainkasowali trzy punkty. Architektem tego zwycięstwa był bez wątpienia Josue, który zaliczył dwie asysty. Podopieczni Kosty Runjaicia utrzymali dystans do liderującego Rakowa Częstochowa. Tracą do nich siedem oczek.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.