Transferowy hit w ekstraklasie. Były król strzelców o krok od powrotu

Tomas Pekhart może dołączyć do Legii Warszawa w styczniowym oknie transferowym - poinformował portal Interia. - To prawda, rozmawiamy. I jest blisko - zdradził o możliwym powrocie do ekstraklasy czeski napastnik. W warszawskim klubie grał w latach 2020-2022.

Tomas Pekhart przyszedł do Legii Warszawa w lutym 2020 roku i już po kilku miesiącach mógł cieszyć się ze zdobycia mistrzostwa Polski. Jeszcze bardziej udany był dla niego sezon 2020/21, gdy zdobył drugi tytuł mistrzowski oraz został królem strzelców ekstraklasy (22 bramki). Po tym, jak nie dogadał się z klubem w kwestii przedłużenia umowy, latem 2022 r. odszedł za darmo do tureckiego Gaziantepsporu.

Zobacz wideo Fernando Santos przyleciał do Warszawy. Nowy selekcjoner [TYLKO U NAS]

Tomas Pekhart może wrócić do Legii Warszawa. "To prawda, rozmawiamy"

W Turcji Pekhartowi szło bardzo przeciętnie, do połowy listopada rozegrał 13 spotkań (cztery z nich w podstawowym składzie), strzelił w nich dwa gole i zaliczył jedną asystę. Niedługo później napastnik rozwiązał kontrakt, o czym oficjalnie poinformowano 8 grudnia.

Od tego czasu Czech pozostaje bez klubu, ale możliwe, że taki stan nie będzie trwał długo. Jak poinformowała Interia, mocno zainteresowana pozyskaniem go jest Legia. Zawodnik pozostaje w kontakcie z Jackiem Zielińskim, dyrektorem sportowym klubu. - To prawda, rozmawiamy. I jest blisko - powiedział w poniedziałek Pekhart. Zaoferowano mu kontrakt do końca sezonu 2023/24.

Transfer Czecha wydaje się realną opcją, gdy weźmie się pod uwagę sytuację Legii w ataku. Ostatniego lata pozyskano Blaza Kramera, ale większość rundy jesiennej spędził on na leczeniu kontuzji. Na początku grudnia pojawiły się doniesienia, że z powodu kolejnego urazu znowu wypadnie na kilka miesięcy. W tej sytuacji klub rozgląda się za nowym napastnikiem i wiele wskazuje na to, że postawi na byłego króla strzelców ekstraklasy.

Dotychczas Tomas Pekhart rozegrał 90 meczów w Legii Warszawa, zdobył w nich 39 bramek oraz zaliczył cztery asysty.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: