Szalona końcówka. Lechia uciekła ze strefy spadkowej w ostatniej akcji meczu

Lechia Gdańsk wygrała z Górnikiem Zabrze 2:1 w zaległym meczu 2. kolejki ekstraklasy. Gospodarze byli przez długi czas zespołem słabszym od rywala, ale w samej końcówce zdołali odwrócić losy spotkania i zwyciężyć po bramce Łukasza Zwolińskiego w 95. minucie gry!

Mecz w Gdańsku pierwotnie miał zostać rozegrany w lipcu, ale Lechia wystąpiła wówczas o jego przełożenie ze względu na rywalizację z Rapidem Wiedeń w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Trudno jednak zrozumieć, że z jego rozegraniem zwlekano aż do listopada, w związku z czym piłkarzom z Gdańska i Zabrza przyszło rywalizować w zimowych, a nawet śnieżnych warunkach.  

Zobacz wideo Polscy kibice bawią się w samolocie do Kataru [WIDEO]

Szalona końcówka Lechii Gdańsk. Uciekła ze strefy spadkowej w ostatniej akcji meczu

Od pierwszych minut w tych warunkach zdecydowanie lepiej spisywali się goście, którzy zdołali zdominować Lechię. Piłkarzom Bartoscha Gaula przez długi czas w decydującym momencie brakowało jednak dokładności, co powodowało, że mimo kilkunastu strzałów na bramkę Dusana Kuciaka Górnik długo nie potrafił objąć prowadzenia.

Dwukrotnie bramce przeciwnika próbował zagrozić Dani Pacheco. Kąśliwy strzał z dystansu Hiszpana w 6. minucie dobrze odbił Kuciak, a gdy kwadrans później Hiszpan miał finalizować świetną akcję Górnika uderzeniem z 15 metrów, uderzył wysoko nad poprzeczką. 

Tuż przed upływem pół godziny gry celnie z rzutu wolnego strzelał Lukas Podolski, ale i tym razem Kuciak popisał się dobrą interwencją. 

W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Górnik Zabrze wreszcie dopiął swego. Po krótko rozegranym rzucie rożnym piłkę w pole karne dośrodkował Erik Janża, a precyzyjnym strzałem głową wynik otworzył Emil Bergstroem. 

DLOKAFIFA wyznaczyła sędziego meczu otwarcia. Polscy kibice znają go świetnie

W drugiej połowie do bardzo niskiej temperatury można było dodać zaśnieżoną murawę stadionu w Gdańsku. Niebezpodstawne stało się pytanie, dlaczego Ekstraklasa aż tak długo zwlekała z rozegraniem tego spotkania, gdy Lechia z europejskich pucharów odpadła jeszcze w lipcu i wolnych terminów do gry w przypadku obu drużyn nie brakowało.

W tych niesprzyjających warunkach na boisku działo się bardzo niewiele. Na uwagę zasługiwały jedynie uderzenia z dystansu Jakuba Kałuzińskiego czy Jeana-Julesa Mvondo, które jednak nie znalazły drogi do bramki przeciwnika.

Nic na to nie wskazywało, ale w 84. minucie gry mecz ten zupełnie się odmienił. Najpierw Lechia zdołała doprowadzić do wyrównania. Po centrze z rzutu rożnego Rafała Pietrzaka fatalne wyjście na przedpole zaliczył Daniel Bielica, który minął się z piłką, a tę głową zgrał Bassekou Diabate i trafiła ona pod nogi Mario Malocy, który z bliska wpakował ją do siatki. 

W ostatniej akcji spotkania, a konkretnie w piątej minucie doliczonego czasu gry, Lechia zdołała strzelić zwycięskiego gola. W zamieszaniu po rzucie rożnym najsprytniej zachował się Łukasz Zwoliński i strzałem głową z bliska pokonał Daniela Bielicę. 

Choć Górnik Zabrze był zespołem wyraźnie lepszym, to Lechia Gdańsk wygrała to spotkanie 2:1. Zespół z Gdańska z 17 punktami opuścił strefę spadkową i zajmuje 15. miejsce w tabeli ekstraklasy, podczas gdy Górnik ma o trzy punkty więcej i jest dwunasty.

Więcej o: