Legia kończyła mecz w "10", ale nie przegrała w hicie. Nowy lider ekstraklasy

Nie było goli w ligowym klasyku. Lech Poznań zremisował 0:0 z Legią Warszawa w hicie 11. kolejki ekstraklasy.

Na minutę przed końcem podstawowego czasu gry niemal cały stadion w Poznaniu jęknął z zawodu po strzale Michała Skórasia. Po wrzutce w pole karne i zgraniu piłki przez Barry'ego Douglasa 22-latek uderzył minimalnie obok bramki, mimo że nie miał obok siebie żadnego przeciwnika.

Zobacz wideo Akcja Polaków była fenomenalna, ale to tylko wybryk

Jak się okazało, była to piłka meczowa dla Lecha Poznań. Mistrzowie Polski zmarnowali idealną okazję do strzelenia gola i tylko zremisowali z Legią Warszawa. Tylko, bo przez większą część meczu lechici byli zespołem lepszym. Tylko, bo od 80. minuty grali z przewagą jednego zawodnika.

Z boiska za dwie żółte kartki wyleciał Artur Jędrzejczyk. Obrońca Legii pierwszą kartkę zobaczył przed przerwą za chamski faul na Joao Amaralu. Drugą Jędrzejczyk został ukarany za głupi atak na Mikaela Ishaka. Głupi, bo Szwed był daleko od bramki Legii, a doświadczony obrońca zdecydował się na faul, nie patrząc w ogóle na piłkę.

Julian Nagelsmann otrzymuje pastylkiPiłkarze Bayernu zszokowali nawet swojego trenera. Ten aż stracił głos

W ostatnich minutach Lech zdominował Legię, zamknął ją wokół jej pola karnego, ale nie potrafił zamienić przewagi na gola. Mistrzowie Polski, tak jak przez cały mecz, nie popisali się skutecznością. 

Klasyk na remis

Drużyna Johna van den Broma powinna prowadzić już w 7. minucie. Powinna, ale po błędzie Maika Nawrockiego sytuacji sam na sam z Kacprem Tobiaszem nie wykorzystał Amaral. Portugalczyk nie popisał się też kilkanaście minut później, kiedy po podaniu Joela Pereiry nie trafił w piłkę w znakomitej okazji. 

Legia odpowiedziała w 20. minucie, kiedy gospodarze zablokowali uderzenie Pawła Wszołka. Przed przerwą szansę miał też Jesper Karlstrom, ale i jego uderzenie dobrze odbił Tobiasz. Bramkarz Legii popisał się również tuż po przerwie, kiedy odbił strzał Niki Kwekweskirego z rzutu wolnego.

Borussia mogła zostać liderem Bundesligi. Kompromitacja i zmarnowana szansaBorussia mogła zostać liderem Bundesligi. Kompromitacja i zmarnowana szansa

Legioniści, kiedy grali jeszcze w pełnym składzie, odpowiedzieli uderzeniem Makany Baku. Legionista zdecydował się na zaskakujący strzał z powietrza sprzed pola karnego, ale nieznacznie się pomylił. 

Mimo straty punktów Legia utrzymała pozycję lidera. Drużyna Kosty Runjaicia ma 21 punktów po 11 meczach. Legioniści będą liderem co najmniej do niedzieli, kiedy mecz zagra Raków Częstochowa. Jeśli zespół Marka Papszuna ogra Widzew Łódź, zmieni Legię na prowadzeniu.

Lech ma 15 punktów i jest na 8. miejscu. Mistrzowie Polski mają jednak do rozegrania jeden zaległy mecz. Za tydzień Legia podejmie Wartę Poznań, a Lech Radomiaka Radom. Wcześniej, bo w czwartek mistrzowie Polski zagrają z Hapoelem Beer Szewa w Lidze Konferencji Europy.

Więcej o: