Najpierw "piłkarskie jaja", potem efektowny pościg Jagiellonii za Rakowem

Jakub Seweryn
Niespodzianka w Częstochowie. Raków Częstochowa tylko zremisował na własnym stadionie z Jagiellonią Białystok 2:2, choć po 10 minutach prowadził 2:0. Bramki Nene i Jesusa Imaza w drugiej połowie pozwoliły gościom z Białegostoku wywieźć spod Jasnej Góry cenny punkt.

Raków Częstochowa świetnie sobie radzi w europejskich pucharach, ale przed rywalizacją ze Slavią Praga w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy musiał skupić się na lidze. Po porażce przed tygodniem w Zabrzu z Górnikiem 0:1 zespół Marka Papszuna mierzył się z Jagiellonią, która do tego spotkania przystępowała po trzech przegranych z rzędu. 

Zobacz wideo W Lechu Poznań mówią o rewolucji. Nowy trener przeciwieństwem Skorży [Sport.pl LIVE]

2:0 po 10 minutach? Raków i tak nie wygrał z Jagiellonią

Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla wicemistrzów Polski, którzy już po 10 minutach gry prowadzili 2:0. Gospodarze otworzyli wynik w 3. minucie, gdy po świetnym podaniu prostopadłym Fabiana Piaseckiego sytuację sam na sam ze Zlatanem Alomeroviciem wykorzystał Bartosz Nowak, dla którego był to ligowy debiut w Rakowie po niedawnym transferze z Górnika Zabrze. 

To, co z kolei wydarzyło się w 10. minucie, śmiało można zaliczyć do kategorii "piłkarskie jaja". Wspomniany wcześniej Piasecki i Szymon Czyż jakimś cudem przepchnęli się z piłką przez środek obrony Jagiellonii i choć Czyż w świetnej sytuacji trafił tylko w słupek, to ze skuteczną dobitką zdążył... obrońca gości Bojan Nastić, w absurdalny sposób trafiając do własnej siatki.

Piłkarze Jagiellonii Białystok przegrali 1:2 z Radomiakiem Radom w meczu ekstraklasyDemolka w Radomiu. Kabaretowy występ defensywy Lechii Gdańsk [WIDEO]

Raków błyskawicznie objął dwubramkowe prowadzenie i w pełni kontrolował boiskowe wydarzenia. Na murawie w Częstochowie działo się stosunkowo niewiele, a na uwagę zasługują jedynie dwie dobre sytuacje na trzeciego gola, których nie wykorzystał Mateusz Wdowiak.

Jagiellonia była wyjątkowo niemrawa, ale i tak w 63. minucie zdołała zdobyć bramkę kontaktową. Rezerwowy w tym meczu Nene zdecydował się na bardzo mocny strzał z dystansu, który wylądował pod poprzeczką bramki Kacpra Trelowskiego. Młody bramkarz Rakowa z pewnością mógł tu się zachować lepiej.

Mimo wszystko, przebieg tego meczu nie wskazywał na to, że goście mogą doprowadzić do wyrównania. Piłka nożna jednak lubi zaskakiwać i tak też było w 85. minucie spotkania, a przyczyniła się do tego "pięta Achillesowa" Rakowa Częstochowa, czyli obrona stałych fragmentów gry. Po rzucie rożnym dla Jagiellonii w polu karnym najwyżej wyskoczył Marc Gual i choć jego strzał/zgranie nie zmierzało do bramki Rakowa, to jednak trafiło na głowę Jesusa Imaza, a największa gwiazda Jagiellonii trafiła efektownym szczupakiem na 2:2.

Wynik już się nie zmienił. Raków Częstochowa, choć miał wszystko, by wygrać to spotkanie, tylko zremisował u siebie z Jagiellonią Białystok 2:2. Po pięciu kolejkach Raków ma na swoim koncie siedem punktów i jeden mecz zaległy, natomiast Jagiellonia ma o trzy punkty mniej. 

Więcej o: