"Legia nie jest ekskluzywnym butkiem, a dyskontem"

- Legia Warszawa nie jest dziś, przynajmniej na nasze warunki, ekskluzywnym butkiem, a dyskontem. A chętnych do kupowania legionistów nie widać - stwierdził Radosław Kałużny, były reprezentant Polski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Legia Warszawa była wyjątkowo aktywna w trakcie letniego okna transferowego. Zespół prowadzony przez Kostę Runjaicia wykupił Maika Nawrockiego z Werderu Brema, a poza tym sprowadził m.in. Rafała Augustyniaka, Makanę Baku, Pawła Wszołka czy Blaza Kramera. Legia wciąż pracuje nad sprowadzeniem środkowego napastnika, a w mediach pojawiają się kandydatury Aleksandara Prijovicia (Western United) czy Tomasa Pekharta (bez klubu).

Zobacz wideo Kosowski aż podrapał się po brodzie. Jednoznacznie o karierze Boruca

Radosław Kałużny wprost o polityce transferowej Legii. "Nie jest ekskluzywnym butikiem, a dyskontem"

Radosław Kałużny rozmawiał z "Przeglądem Sportowym" na temat sytuacji Legii Warszawa. Były reprezentant Polski uważa, że obecna sytuacja stołecznego klubu sprawiła, iż nie można przebierać w ofertach. - Dariusz Mioduski mocno kręcił nosem, nie planował i nie miał zamiaru sprzedawać Mateusza Wieteski, ostatecznie się ugiął. Legia nie jest dziś ekskluzywnym butkiem, a dyskontem. Ponad milion euro, biorąc pod uwagę, że Wietesce pozostawał rok kontraktu i tak trzeba uznać za całkiem dobry pieniądz. Chętnych do kupowania legionistów nie widać - powiedział.

Kałużny odniósł się też do polityki transferowej Legii Warszawa i Lecha Poznań, twierdząc, że Legia obecnie podąża ślepą uliczką. - Lech nie jest od niej specjalnie lepszy, bo czytałem, że zamierza sprowadzić Łukasza Sekulskiego. 32-letniego napastnika z liderującej Wisły Płock. Przecież to jest kpina. Kluby chwalą się działami skautingu, pionami sportowymi i diabli wiedzą, czym jeszcze, a na końcu sięgają, jak Legia, po odgrzewane kotlety - dodał były piłkarz Wisły Kraków.

Jako pierwszy o możliwym transferze Łukasza Sekulskiego informował "Przegląd Sportowy", ale ostatecznie transfer nie dojdzie do skutku. Tomasz Marzec, prezes Wisły Płock ujawnił na łamach weszlo.com, że Lech wyłącznie wysłał zapytanie ws. polskiego napastnika i nie podjął negocjacji po tym, jak usłyszał oczekiwania klubu z Płocka. - Przedstawiliśmy drugiej stronie nasze oczekiwania i temat się chyba skończył, bo nie usłyszeliśmy nic więcej - stwierdził Marzec.

Więcej o: