Miał być transferowy hit z ekstraklasy, a będzie klapa. Pechowa decyzja

Transfer do Girondins Bordeaux miał być wielką szansą dla Rafała Strączka i okazją do niezłego zarobku dla Stali Mielec. Po spadku klubu do drugiej ligi francuskiej wszystko stanęło jednak pod znakiem zapytania. - Rzeczywiście, mamy pecha, ale nie tylko my. Rafał też - w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" powiedział prezes Stali, który wyjawił, że zawodnik miał ofertę z topowego polskiego klubu.

O tym, że Rafał Strączek przejdzie do Girondins Bordeaux, dowiedzieliśmy się na początku lutego. To wtedy francuski klub oraz zawodnik i jego agenci ujawnili, że 23-letni bramkarz nie przedłuży kontraktu ze Stalą Mielec, a po wygaśnięciu umowy wyjedzie za granicę.

Zobacz wideo Tajemnica kortów Wimbledonu. Dlaczego tak bardzo różnią się od innych?

Decyzja Strączka nie okazała się najbardziej szczęśliwa. Girondins Bordeaux spadło do drugiej ligi, a ponadto klub zmaga się z wielkimi problemami finansowymi. Kłopoty są na tyle poważne, że przyszłość klubu stoi pod znakiem zapytania. Francuskie media spekulują, że Girondins Bordeaux może zacząć nowy sezon nawet w trzeciej lidze.

W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" podobne obawy wygłosił prezes Stali Mielec - Jacek Klimek. Zdradził on, że klub miał możliwość sprzedania Strączka do jednego z polskich klubów, jednak zawodnik uparł się na zagraniczny transfer

Kamil BortniczukRosjanie reagują na oświadczenie Bortniczuka. "Trzeba znać swoich wrogów"

Przez tę decyzję Stal może nie zarobić na zawodniku choćby grosza. Nie wiadomo, czy Francuzi będą w stanie opłacić ekwiwalent za wyszkolenie bramkarza, jaki należy się polskiemu klubowi. Klimek przyznał, że to kwota w wysokości kilkuset tysięcy euro.

Problemy Stali i Rafała Strączka

- Już zdążyliśmy się tą kwotą ucieszyć, ale sytuacja się skomplikowała. W momencie, kiedy Rafał podpisywał kontrakt, Bordeaux było we francuskiej ekstraklasie. Ale ekwiwalent wyliczany jest na dzień 1 lipca, a jak wiadomo, jego nowa drużyna spadła ligę niżej. I w tym momencie mówimy już ułamku kwoty, na jaką liczyliśmy. A może być jeszcze mniej, bo Bordeaux grozi nawet degradacja do trzeciej ligi i wówczas możemy liczyć tylko na jakąś symboliczną zapłatę - powiedział prezes Stali.

Łukasz Kubot i Szymon Walków"To smutny dzień". Kubot wprost o przyszłości. "Jeśli nic nie ugram, to zniknę"

I dodał: - Może być też tak, że Bordeaux zbankrutuje i wtedy nawet jednego euro nie zobaczymy. Rzeczywiście, mamy pecha, ale nie tylko my. Rafał też. W pewnym momencie mieliśmy dla niego bardzo dobrą ofertę z czołowego polskiego klubu. Mogliśmy zarobić ponad milion złotych, a Rafał miał dostać wysoki kontrakt. Niestety, bramkarz i agent wstrzymali tę operację. Dzisiaj zawodnik grałby w topowym polskim klubie i byłby na dobrym poziomie sportowym i finansowym. Zamiast tego za chwilę może wylądować w trzeciej lidze francuskiej.

Chociaż Klimek nie mówi, który polski klub był zainteresowany bramkarzem, to można przypuszczać, że chodzi o Legię Warszawa. Stołeczny klub był łączony ze Strączkiem minionej zimy.

Strączek jest wychowankiem JKS 1909 Jarosław, a do Stali trafił w 2017 roku, kiedy miał 18 lat. W poprzednim sezonie bramkarz zagrał w 25 meczach, puścił 39 goli i zachował sześć czystych kont.

Więcej o: