Zbigniew Boniek myli się ws. ekstraklasy. Polska liga deklasuje rywali w Europie

Piotr Majchrzak
Ekstraklasa pochwaliła się najwyższymi w historii nagrodami, ale Zbigniew Boniek odpowiedział, że w skali Europy są one śmieszne. Słowa byłego prezesa mogą dziwić, bo tylko w 10 europejskich krajach płaci się klubom więcej. Problem leży gdzie indziej - pisze Piotr Majchrzak ze Sport.pl.

"Nie ma w tym winy nikogo, taka nasza rzeczywistość i wartość rynkowa, ale te kwoty są śmieszne. Zero możliwości w poważnej europejskiej rywalizacji. Niestety" - pisze na Twitterze Zbigniew Boniek. Były prezes PZPN nawiązał tym samym do informacji Ekstraklasy SA o wysokości nagród dla klubów z ekstraklasy.

Zobacz wideo Dlaczego piłkarze tak dużo zarabiają?

Słowa Bońka mogą jednak dziwić. Dlaczego? Bo akurat wysokość wypłat wynikająca z praw do transmisji jest niewspółmiernie wysoka do tego, jaki produkt fundują nam piłkarze z ekstraklasy. Ale od początku.

W sezonie 2021/22 Ekstraklasa SA wypłaciła klubom łącznie 240 mln zł. To rekordowe pieniądze w historii ligi i o blisko 10 mln zł więcej niż w poprzednim sezonie. Jak zauważa Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy SA, to o 135 mln zł więcej niż w 2012 r., a wtedy do podziału na 16 ligowych klubów było ponad 105 mln. Z kolei w 2007 r. było to "tylko" 48 mln zł.

- To kolejny sezon, w którym zwiększyliśmy pulę wypłat. Jej trzon stanowią kontrakty z głównymi nadawcami telewizyjnymi i partnerami marketingowymi, ale w trakcie sezonu pracujemy nad tym, żeby móc dodać coś więcej, na przykład poprzez dodatkowe umowy na prawa międzynarodowe czy umowy marketingowe - mówi Marcin Animucki. I dodaje: - Jednocześnie bardzo ostrożnie wydajemy pieniądze. Dzięki temu udaje się nam wypracować dodatkową pulę dla klubów. Ma to duże znaczenie zwłaszcza w sytuacji, gdy liga liczy 18, a nie jak jeszcze niedawno 16 klubów i środki są dzielone na więcej podmiotów. Ten czynnik miał istotny wpływ na tegoroczne kwoty przypadające klubom, choć warto zauważyć, że mistrz i kluby z podium otrzymały za ten sezon kwoty bardzo zbliżone do tych sprzed roku - dodaje prezes zarządu Ekstraklasy SA.

Oznacza to po prostu, że mistrz Polski Lech Poznań z samego tytułu gry w ekstraklasie zarobił 28,66 mln zł. Z kolei drugi Raków Częstochowa - 22,61 mln. Co ciekawe, przedostatnia w tabeli Wisła Kraków łącznie sięgnęła po 9,8 mln złotych.

W Europie mogą nam takich pieniędzy zazdrościć

Sportowo nasza liga zajmuje dopiero 28. miejsce w rankingu UEFA. A to on decyduje o tym, ile klubów z danej ligi zagra w pucharach i od której rundy. Wyprzedzają nas m.in. Węgry, Azerbejdżan, Bułgaria, Cypr, Rumunia, Izrael, Szwecja, Turcja, Chorwacja, Dania, Norwegia czy Czechy. Nie licząc największych futbolowo nacji w Europie.

Tymczasem, jeśli popatrzymy na ranking tego, ile w danym kraju telewizje płacą za pokazywanie ligi, okazuje się, że Polska zalicza się do europejskiej czołówki. Ekstraklasa w tym momencie jest 12. najlepiej opłacaną przez telewizje ligą Europy i 18. ligą na świecie. Takie są fakty, z którymi trudno dyskutować.

  • 1. Angielska Premier League - 1,6 mld funtów na sezon
  • 2. Bundesliga - 922 mln funty za sezon
  • 3. La Liga - 830 mln funtów za sezon
  • 4. Serie A - 777 mln funtów za sezon
  • 5. Ligue 1&Ligue2 - 488 mln funtów za sezon
  • 6. Turecka SuperLiga - 141 mln funtów za sezon
  • 7. English Football League - 119 mln funtów za sezon (Championship, League 1, League 2, Playoffs)
  • 8. Rosyjska Premier League - 73 mln funtów za sezon
  • 9. Eredivisie - 64 mln funtów za sezon
  • 10. Ligi norweskie (1-4) - 64 mln funtów za sezon
  • 11. Grecka Superliga  - 57 mln funtów za sezon
  • 12. PKO BP Ekstraklasa - 44 mln funtów za sezon.

"Nie ma w tym winy nikogo, taka nasza rzeczywistość i wartość rynkowa, ale te kwoty są śmieszne" - przypomnijmy słowa Zbigniewa Bońka.

Jeśli porównujemy do Premier League, to oczywiście są one śmieszne. Dość powiedzieć, że zaledwie sześć meczów Premier League teoretycznie kosztuje więcej (48 mln funtów) niż cały sezon ekstraklasy (44 mln). Ale jeśli porównamy te kwoty do Czech (pięć mln), Chorwacji (osiem) czy Szwajcarii (17), to bijemy ich kilkakrotnie. Podobnie jak większość europejskich lig. A chyba nikt nie ma wątpliwości, że rywalizacja polskich klubów z tymi z wyżej wymienionych krajów mogłaby okazać się dla nas bolesna. Zresztą: nie tylko z tych krajów...

Problemem naszej piłki nie jest więc to, że kluby za mało zarabiają, a to, że nie potrafią dobrze wydawać.

Ostatnio jeden z dyrektorów sportowych z ekstraklasy mówił mi, że polski klub jest w stanie sprowadzić dobrego piłkarza np. z czeskiej czy szwedzkiej ligi i dać mu pieniądze, o jakich nawet w tamtych krajach nie mógł marzyć. Często okazuje się, że zawodnik szybko osiada na laurach i nie spełnia pokładanych w nim nadziei, mimo że za mniejsze pieniądze za granicą grał zdecydowanie lepiej i był otoczony lepszymi piłkarzami. Jest tu też jednak pozytyw, bo w ostatnich latach spada w naszych klubach procent wskaźnika wynagrodzeń w stosunku przychodów klubu. Według raportu Deloitte w sezonie 2020/2021 tylko Wisła Płock znacznie przekroczyła optymalny wskaźnik 60 proc. udziału wynagrodzeń w przychodach (79 proc.). Wisła Kraków miała 65, a Jagiellonia 64. Choć bardziej szczegółowe dane poznamy dopiero w 2023 r., bo sezon 2020/21 był trudny ze względów pandemicznych.

Rekordowy kontrakt w drodze

- Jesteśmy w przededniu wyłonienia partnerów mediowych na kolejne cztery lata i będziemy dążyć do tego, by pula środków na sezony 2023/24 - 2026/27 po raz kolejny okazała się rekordowa - podkreśla Marcin Animucki.

Od kilku miesięcy mówi się, że nowy, czteroletni kontrakt może opiewać nawet na około 1,2 mld złotych, a co sezon kosztowałoby to około 300 mln zł. Ten przetarg może oznaczać duże pieniądze dla Ekstraklasy, bo nie od dziś mówi się, że walkę o ligę stoczą Canal+ i Viaplay. Możliwe, że jakiś pakiet ligi chciałoby mieć także TVP, które w obecnym rozdaniu pokazuje jeden mecz w kolejce.

Walka z pewnością będzie zacięta. A to oznacza, że ekstraklasa może wskoczyć nawet na ósme miejsce w Europie pod względem wartości praw telewizyjnych. To absolutny szczyt, na jaki może wejść tak słaba w skali europejskiej liga. 

Więcej o: