Mioduski sprzeda Legię? Leśnodorski: Oczekiwania są kosmiczne i oderwane od rzeczywistości

- Oczekiwania Dariusza Mioduskiego są kosmiczne i oderwane od rzeczywistości - powiedział były współwłaściciel Legii Warszawa Bogusław Leśnodorski w programie "Dwa Fotele". Odniósł się on w ten sposób do kwestii możliwości odsprzedania klubu nowemu właścicielowi oraz powiedział, czy byłby w stanie jeszcze pomóc Legii.

Legia z całą pewnością nie zaliczy minionego sezonu do udanych. Drużyna z Warszawy finalnie zajęła 10. miejsce w tabeli, a niemal do samego końca rozgrywek walczyła o zapewnienie sobie utrzymania w Ekstraklasie. Klub odpadł również z rozgrywek Pucharu Polski, a w mediach coraz więcej mówiło się o niestabilnej sytuacji finansowej Legii

Zobacz wideo Borek: Lewandowski chyba dojrzał do tego, by zmienić otoczenie

1Mecz pilki noznej Legia Warszawa - Lechia GdanskPięciu piłkarzy Legii powinno odejść. Majdan wskazał nazwiska

Kibice warszawskiego klubu obwiniają o taki stan rzeczy prezesa Legii Dariusza Mioduskiego. Dawali temu niejednokrotnie wyraz podczas różnych form protestów, jak choćby w ostatniej kolejce Ekstraklasy. W czasie meczu z Cracovią opuścili oni stadion na 17 minut (tyle bowiem odniosła Legia porażek w minionym sezonie). 

Bogusław Leśnodorski nie ma wątpliwości. Oto "przekleństwo" Dariusza Mioduskiego

Wiele osób związanych ze środowiskiem Legii niemal domaga się, aby Mioduski przestał zarządzać klubem i sprzedał go. Do pogłosek o takim scenariuszu odniósł się były prezes Legii Bogusław Leśnodorski, w programie "Dwa Fotele": - To jest przekleństwo Darka. Jak to działa? On lata po świecie i szuka ludzi, którzy odkupią Legię, albo mu dołożą do jej prowadzenia. W dziewięciu na dziesięć przypadków kończy się to tak, że ci ludzie przyjeżdżają na Łazienkowską i chcą się dowiedzieć czegoś więcej o klubie i ktoś ich tam umawia ze mną - stwierdził Leśnodorski. 

- Ich celem nie jest namówienie mnie do odkupienia klubu. Oni zazwyczaj po prostu chcą pełen obraz sytuacji drużyny, także od strony prawnej. Przeważnie po tej rozmowie się pytają, czy jakby się zdecydowali, to bym nie pomógł. Nigdy nie mówię, żebym tak zrobił. Odpowiadam, że pogadamy jak się zdecydują - odparł. - Co do sprzedaży to wydaje mi się, że oczekiwania Mioduskiego są kosmiczne i oderwane od rzeczywistości. On chyba zawsze sprzedawał wizję następnego roku, gdy okazywało się, że kolejny rok był jeszcze gorszy, a on nadal próbował sprzedawać wizję. Przez to runęła wiarygodność jego, jak i całego klubu. Perspektyw się nie da sprzedać, każdy patrzy na stan obecny - zakończył Leśnodorski.

Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przetarg o prawa ekstraklasyCanal+ ma poważnego rywala w walce o ekstraklasę. I wyłożył dane tuż przed przetargiem

Postać Leśnodorskiego dobrze kojarzy się kibicom Legii. To właśnie, gdy ten był współzarządzającym klubu, drużyna z Warszawy grała w Lidze Mistrzów. W 2017 roku Leśnodorski zdecydował się sprzedać swoją część akcji Mioduskiemu. Później był zaangażowany w proces ratowania Wisły Kraków, a od października 2020 roku jest członkiem rady nadzorczej Motoru Lublin.

Więcej o: